Niemieckie piwo w największym kryzysie w historii. Nadchodzi fala upadłości tradycyjnych browarów
Tradycyjna kultura piwna u naszych zachodnich sąsiadów przechodzi przez najbardziej bolesny proces transformacji od czasu zjednoczenia kraju. Najnowsze dane Federalnego Urzędu Statystycznego (Destatis) za ubiegły rok ujawniają bezprecedensowy spadek konsumpcji złotego trunku. Sprzedaż zanurkowała do poziomu 7,8 mld litrów – to o 6 proc. mniej niż rok wcześniej i wynik znacznie gorszy niż w najtrudniejszych latach pandemii. Dla branży oznacza to jedno: nadchodzi fala upadłości, która nie oszczędzi nawet historycznych marek.
Przełom, którego wielu nie przetrwa
Liderzy branży nie kryją pesymizmu. Volker Kuhl, szef browaru Veltins, wprost mówi o przełomie, który wymusi na wielu producentach całkowite zaprzestanie działalności. Proces ten już przyspieszył – rok 2025 przyniósł serię zamknięć małych i średnich zakładów, szczególnie w południowych Niemczech. Kryzys dotyka jednak także gigantów: Oettinger wycofał się z Brunszwiku, a potężny Eichbaum walczy o przetrwanie.
Problemem jest przede wszystkim brak płynności finansowej. Spadek przychodów sprawił, że browary nie mają środków na modernizację instalacji energetycznych czy linii rozlewniczych.
Skutki spadku sprzedaży są dla niemieckich browarów bardziej gorzkie niż jakikolwiek chmiel, ponieważ w wielu miejscach odbija się na pilnie potrzebnej płynności finansowe
– ocenia Volker Kuhl cytowany przez Deutsche Welle.
Nowe pokolenie, nowe nawyki
Za spadkiem konsumpcji stoją głębokie zmiany strukturalne i społeczne. Niemieckie społeczeństwo starzeje się, a młodzi obywatele coraz częściej wybierają zdrowy tryb życia, w którym alkohol nie odgrywa żadnej roli. Pełnomocnik rządu ds. uzależnień, Hendrik Streeck, wskazuje na rosnącą świadomość zdrowotną młodego pokolenia.
Dodatkowym ciosem dla piwowarów jest kondycja gastronomii. Wiele lokali nie odzyskało pełnej sprawności po pandemii, a obecnie zmagają się one z wyjątkową powściągliwością konsumentów, którzy oszczędzają na wyjściach do restauracji i barów.
Bezalkoholowa deska ratunku
W tym ponurym krajobrazie jedynym jasnym punktem pozostaje segment piw bezalkoholowych. Niemcy stały się największym rynkiem takich napojów w Europie. Ich udział w obrotach handlowych przekroczył już 10 proc., a w bieżącym roku mają one osiągnąć analogiczny wynik w całkowitym udziale w rynku.
Branża pokłada w nich ogromne nadzieje, jednak dla wielu mniejszych, tradycyjnych browarów, które nie mają technologii do produkcji wysokiej jakości piw 0%, ta zmiana trendów może przyjść zbyt późno. Niemiecki krajobraz piwny, jaki znaliśmy przez dekady, bezpowrotnie odchodzi do historii.
Źródło: Deutsche Welle









