Osoba używająca elektronicznego papierosa

Australia miała wygrać z paleniem tytoniu, a przegrała z czarnym rynkiem

02.02.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Australia, niegdyś światowy prymus w walce z nikotynizmem, stanęła w obliczu kryzysu, który podważył dekady restrykcyjnej polityki zdrowotnej. Choć oficjalne statystyki wskazują na historycznie niskie wskaźniki palenia wśród dorosłych (spadek z 35 proc. w 1980 roku do ok. 10 proc. obecnie), podziemie tytoniowe rozrosło się do niespotykanych rozmiarów. Według najnowszych raportów za rok fiskalny 2024–25, nielegalne produkty mogą stanowić już od 50 proc. do nawet 55 proc. całego rynku tytoniowego w tym kraju – czytamy na łamach Bloomberga.

Wojna gangów o tytoniowe zyski

Ekstremalnie wysoka akcyza, stanowiąca blisko 68 proc. ceny paczki papierosów, uczyniła z przemytu niezwykle dochodowy interes dla grup przestępczych. W samym stanie Wiktoria walka o strefy wpływów przybrała brutalną formę – w ciągu ostatnich dwóch lat odnotowano tam ponad 125 podpaleń sklepów tytoniowych, co policja wprost nazywa wojną tytoniową.

Przestępczość zorganizowana, w tym gangi motocyklowe, kontroluje dostawy tanich papierosów z Azji i Bliskiego Wschodu, które w nielegalnym obiegu kosztują ok. 15 AUD, podczas gdy cena legalnej paczki dochodzi do 60 AUD.

E-papierosy tylko w aptekach… i spod lady

Szczególny niepokój budzi wyhamowanie spadku palenia wśród nastolatków. Eksperci alarmują, że popularność e-papierosów stała się dla młodych Australijczyków pomostem do tradycyjnego tytoniu.

Dane z 2023 roku wskazały na pierwszy od lat 90. wzrost odsetka palących i wapujących w grupie wiekowej 14–17 lat.

W odpowiedzi na ten trend, od 1 lipca 2024 roku rząd federalny wprowadził jedne z najsurowszych przepisów na świecie: e-papierosy można kupić wyłącznie w aptekach, ograniczono dostępne smaki do tytoniowego i miętowego, a reklama została całkowicie zakazana. Mimo to, nielegalna sprzedaż smakowych jednorazówek w sklepach wielobranżowych wciąż kwitnie.

Miliardy strat i nowe licencje od lutego 2026

Rozrost czarnego rynku to nie tylko problem zdrowotny, ale i budżetowy. Szacuje się, że straty z tytułu nieodprowadzonej akcyzy mogą sięgać nawet 11,8 mld dolarów australijskich rocznie. Aby odzyskać kontrolę nad rynkiem, stan Wiktoria od 1 lutego 2026 roku wprowadził obowiązkowy system licencji dla sprzedawców tytoniu. Nowe prawo przewiduje drastyczne kary: do 370 tys. dolarów australijskich grzywny lub 15 lat więzienia za handel nielegalnym towarem.

Sceptycy zauważają jednak, że przy obecnych cenach legalnych papierosów, popyt na czarnorynkowe alternatywy będzie niemal niemożliwy do wyeliminowania samymi zakazami.

Źródło: Bloomberg

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA