Żabka jednak na sprzedaż. Zamiast Japończyków kupcami mogą być Kanadyjczycy
Circle K Polska, spółka należąca do kanadyjskiego koncernu Alimentation Couche-Tard, jednego z największych operatorów sklepów convenience na świecie, chce kupić Żabka Group. Kanadyjski inwestor zamierza ogłosić publiczne wezwanie na wszystkie akcje spółki – nieco ponad 1 mld sztuk – płacąc 32 zł za każdą, czyli łącznie blisko 32,6 mld zł – wynika z komunikatów spółek i doniesień mediów. Do finału gry o największą sieć convenience w regionie Kanadyjczycy dotarli po tym, jak od stołu odszedł japoński koncern Seven & i Holdings, właściciel sieci 7-Eleven.
Japończycy byli o krok, ale porozumienia zabrakło
Jeszcze w połowie lipca wszystko wskazywało na to, że Żabka trafi w japońskie ręce. Notowania spółki poszybowały po tym, jak 16 lipca na rynek trafiły wieści o planowanym przejęciu przez Seven & i Holdings – Japończycy oficjalnie potwierdzili te informacje, a agencja Kyodo podawała, że inwestycja o wartości kilkuset miliardów jenów miała umożliwić koncernowi rozszerzenie działalności zagranicznej, skoncentrowanej obecnie na Ameryce Północnej. Kurs Żabki sięgnął 21 lipca maksimum powyżej 33 zł.
Euforia trwała jednak krótko.
Firma nie była w stanie osiągnąć porozumienia ze sprzedającym na warunkach, które jej zdaniem leżałyby w najlepszym interesie akcjonariuszy Seven & i Holdings oraz innych partnerów.
— przekazał japoński koncern w sobotnim oświadczeniu, zaznaczając zarazem, że choć rezygnuje z inwestycji w Żabkę, nadal poszukuje możliwości biznesowych w Europie.
Rynek zareagował gwałtownie. Żabka stała się niechlubnym liderem spadków na warszawskiej giełdzie – akcje traciły 13 proc., schodząc poniżej 27 zł, a wyprzedaży towarzyszył duży wolumen.
Do dwóch razy sztuka. Kanadyjczycy mają poparcie zarządu
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Jeszcze przed sobotnim komunikatem Japończyków na rynek trafiła informacja o ustaleniu warunków przejęcia z Kanadyjczykami – i sprawa wydaje się przesądzona, bo nowy inwestor ma poparcie zarządu Żabki oraz deklaracje sprzedaży akcji, które dają mu pakiet większościowy. Z komunikatu Couche-Tard wynika, że koncern planuje ściągnąć Żabkę z giełdy i zostać jej wyłącznym akcjonariuszem. To największa akwizycja w historii kanadyjskiej grupy – nigdy wcześniej nie wydała na przejęcie 8,6 mld dolarów.
Cena 32 zł za akcję oznaczała 9,3 proc. premii wobec kursu z zamknięcia poprzedzającej ogłoszenie sesji, gdy walory wyceniano na 29,26 zł. Na transakcji najlepiej wyjdą główni akcjonariusze. Fundusz private equity CVC kontroluje pośrednio 37,6 proc. akcji Żabki, a PG Investment Company ma 10 proc. Jeszcze w listopadzie 2025 r. oba podmioty sprzedawały w przyspieszonej budowie księgi popytu 100 mln akcji po 21,50 zł, zobowiązując się do 180-dniowego lock-upu, który wygasł w maju. Cierpliwość się opłaciła – przez pół roku premia sięgnęła 48,8 proc. Podobnie zarobią inwestorzy, którzy kupowali akcje w ofercie publicznej w 2024 r.
Polski czempion w globalnej układance
Stawka gry była wysoka, bo Żabka to jeden z czempionów polskiego handlu detalicznego. Na koniec pierwszego półrocza 2026 r. sieć liczyła 13,06 tys. lokalizacji, o 10,8 proc. więcej niż rok wcześniej, i pozostaje największą siecią convenience w regionie, działającą w Polsce i Rumunii. Dla porównania 7-Eleven ma 85 tys. placówek, przede wszystkim w Azji i Ameryce Północnej.
Przejęcie przez właściciela stacji Circle K oznacza, że po niespełna dwóch latach od głośnego debiutu na GPW – spółka weszła na giełdę jesienią 2024 r., sprzedając akcje w IPO po 21,5 zł – Żabka najpewniej zniknie z warszawskiego parkietu. Dla GPW, która właśnie bije historyczne rekordy, to strata jednej z najbardziej rozpoznawalnych spółek konsumenckich. Dla samej sieci – wejście do globalnej grupy z zapleczem kapitałowym, które może przyspieszyć ekspansję zagraniczną. Ostatnie słowo będą mieli akcjonariusze mniejszościowi, którzy zdecydują, czy odpowiedzieć na wezwanie.
Źródło: komunikaty spółek/media









