Wyścig z czasem w zbrojeniówce. Polska ma niespełna trzy tygodnie na zawarcie miliardowych kontraktów
Polska stanęła przed bezprecedensowym wyzwaniem logistycznym i negocjacyjnym. Aby w pełni wykorzystać unikalne przywileje programu SAFE, do 30 maja polskie agencje rządowe muszą sfinalizować kilkadziesiąt kontraktów z krajowym przemysłem obronnym. Gra toczy się o dostęp do preferencyjnych pożyczek z puli przekraczającej 180 mld zł, które mogą stać się paliwem napędowym dla Polskiej Grupy Zbrojeniowej i prywatnych producentów uzbrojenia.
Majowy finisz samodzielnych zakupów
Program SAFE (Security and Assistance for Europe) promuje przede wszystkim wspólne, wielonarodowe zakupy uzbrojenia wewnątrz Unii Europejskiej. Polska wynegocjowała jednak specjalny okres przejściowy – do końca maja 2026 roku możemy podpisywać umowy samodzielnie, kierując zamówienia wyłącznie do rodzimego przemysłu na potrzeby Wojska Polskiego.
Kamila Gasiuk-Pihowicz, posłanka do Parlamentu Europejskiego, podkreśla wyjątkowość tej sytuacji:
To, że Polska jest jedynym krajem, który jest w stanie skorzystać z preferencyjnych warunków pojedynczych zakupów, jest dowodem na to, że wszystkie ręce na pokład, była pełna kooperacja bardzo różnych polskich agend rządowych, co przyniosło konkretne efekty. Trzeba trzymać kciuki, żeby 30 maja skończył się fajerwerkami i jak największym poczuciem bezpieczeństwa Polaków.
Po przekroczeniu tej daty zasady gry ulegną zmianie. Każde nowe zamówienie finansowane z unijnego mechanizmu będzie wymagało znalezienia partnera z innego kraju UE, co ma na celu ograniczenie rozdrobnienia europejskiego rynku obronnego.
Co negocjuje Polska Grupa Zbrojeniowa?
Polska jest największym beneficjentem programu SAFE, z którego ma pozyskać prawie jedną trzecią budżetu (ok. 43,7 mld euro). Aż 89 proc. tych środków ma trafić do polskich firm, pod warunkiem realizacji produkcji do 2030 roku. Już w najbliższych dniach do budżetu ma wpłynąć zaliczka w wysokości 6,5 mld euro (ok. 27,5 mld zł).
Obecnie trwają intensywne rozmowy nad kluczowymi systemami uzbrojenia. Adam Leszkiewicz, prezes PGZ, potwierdza skalę działań:
Do 30 maja musimy podpisać umowy, które są kierowane wyłącznie do polskiego przemysłu i zamawiane są przez polskie wojsko. Po 30 maja będziemy szukać partnerów do każdego nowego zamówienia. Patrzymy na te mechanizmy jako na dużą szansę, bo to jest też wielka nauka eksportu, który jest wielką szansą dla PGZ.
Negocjacje dotyczą m.in.:
- Bojowych wozów piechoty Borsuk,
- Systemów antydronowych,
- Nowoczesnych zestawów radarowych,
- Zaawansowanego uzbrojenia artyleryjskiego.
Bezpieczeństwo energetyczne i „Military Mobility”
Rozwój armii to nie tylko zakup czołgów i transporterów, ale także logistyka i infrastruktura. Program SAFE oraz instrumenty towarzyszące, jak CEF (Connecting Europe Facility), mają kłaść większy nacisk na ochronę infrastruktury krytycznej oraz tzw. energetyczną mobilność wojskową.
Chodzi o to, by dywizje przemieszczające się na wschodnią flankę NATO miały zapewnione nie tylko drogi i mosty o odpowiednim tonażu, ale także stały dostęp do paliwa i energii elektrycznej. Kamila Gasiuk-Pihowicz zwraca uwagę, że ochrona energetyki staje się priorytetem po doświadczeniach z wojny na Ukrainie.
Nowe miliardy na horyzoncie: Europejski Fundusz Konkurencyjności
Podczas gdy SAFE opiera się na pożyczkach, Unia Europejska przygotowuje kolejny filar wsparcia – Europejski Fundusz Konkurencyjności. Ma on dysponować kwotą 130 mld euro w formie bezzwrotnych dotacji na bezpieczeństwo i obronność. Podwaliną pod ten mechanizm jest program EDIP (European Defence Industry Programme), który wspiera m.in. zwiększanie mocy produkcyjnych europejskich fabryk amunicji i sprzętu ciężkiego.
Dla polskiego przemysłu nadchodzące tygodnie to nie tylko walka o krajowe zamówienia, ale przede wszystkim bilet do ścisłej kooperacji europejskiej, która od czerwca stanie się jedynym sposobem na pozyskiwanie dalszego unijnego finansowania.









