Wrocławski psychiatra zarobił 300 tys. zł na fałszywych receptach. Trafił do aresztu
Wrocławska prokuratura rozbiła proceder wystawiania fałszywych recept, w który zamieszany jest 71-letni psychiatra Andrzej M. Lekarz, który prowadził prywatną praktykę i współpracował z kilkoma placówkami medycznymi, usłyszał zarzuty poświadczenia nieprawdy w niemal 2 tysiącach dokumentów. Za każdy wystawiony „na zamówienie” dokument inkasował 150 złotych, co w sumie przyniosło mu nielegalny zysk rzędu 300 tysięcy złotych.
Andrzej M. nie próbował się wypierać. Podczas przesłuchania przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Prokuratura twierdzi, że doskonale wiedział, iż osoby, którym wypisywał recepty, nie wymagały leczenia przepisywanymi przez niego lekami. Mimo to, w zamian za gotówkę, poświadczał nieprawdę w dokumentacji medycznej, umożliwiając swoim „pacjentom” bezprawne zdobywanie leków na receptę.
W piątek Sąd Rejonowy we Wrocławiu przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował wobec Andrzeja M. środek zapobiegawczy w postaci dwumiesięcznego aresztu tymczasowego. Za popełnione przestępstwa grozi mu kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Śledczy badają teraz, do jakich aptek trafiły fałszywe recepty i jakie dokładnie leki były w ten sposób pozyskiwane. Sprawa ma charakter rozwojowy i nie jest wykluczone, że zarzuty zostaną rozszerzone o kolejne wątki.









