Własnym autem na wakacje? Sprawdź, jak nie utknąć w trasie
Sezon na samochodowe wyprawy właśnie się rozpoczyna. Z badania Norstat przeprowadzonego na zlecenie PZU wynika, że ponad 60 proc. polskich kierowców planuje wiosenne lub letnie wyjazdy po kraju, a co trzeci zamierza wybrać się własnym autem za granicę. Mimo entuzjazmu towarzyszącego planowaniu urlopu, blisko 90 proc. podróżujących odczuwa niepokój związany z potencjalnymi problemami na trasie. Główną obawą pozostaje awaria samochodu z dala od domu.
Największe zmory kierowców w trasie
Statystyki ubezpieczycieli potwierdzają, że obawy o stan techniczny pojazdu nie są bezpodstawne – większość interwencji assistance dotyczy właśnie awarii, a nie tylko kolizji drogowych. Kierowcy podróżujący po Polsce najbardziej boją się unieruchomienia auta poza miastem oraz zmęczenia długą jazdą.
W przypadku wypraw zagranicznych lista lęków wydłuża się o czynniki logistyczne i komunikacyjne. Piotr Ożarek, rzecznik klienta w Grupie PZU, zwraca uwagę na dodatkowe utrudnienia:
Podobne obawy mają kierowcy jadący za granicę. Tu jeszcze dodatkowo dochodzi bariera językowa.
Na barierę językową w kontakcie z lokalnymi służbami jako swoją największą obawę wskazało 27 proc. badanych. Więcej niż co czwartego kierowcę niepokoją wysokie koszty ewentualnej naprawy samochodu lub jego holowania, a co piąty boi się nieznajomości lokalnych przepisów drogowych.
Wsparcie w każdej sytuacji – pomoc typu assistance
Nowoczesne pojazdy, mimo zaawansowania technicznego, nie są wolne od usterek. Słynna „choinka” na desce rozdzielczej, spadek mocy silnika czy zwykłe rozładowanie akumulatora mogą skutecznie zepsuć urlop. W takich chwilach kluczowe staje się wsparcie assistance, które w ubiegłym roku w samym PZU odpowiadało za realizację blisko 300 tys. usług pomocowych.
Piotr Ożarek, rzecznik klienta w Grupie PZU, opisuje, jak działa to w praktyce:
Nawet nowe pojazdy często się psują, więc boimy się, że to popsuje nam wakacje. Wyobraźmy sobie, że dojeżdżamy nad Adriatyk i nagle w pojeździe mamy słynną choinkę. Auto traci moc i nie chce dalej jechać. Wtedy dzwonimy na assistance. Mamy szybkie holowanie do zakładu naprawczego, gdzie czasem wystarczy drobna diagnoza komputerowa i pojazd dalej jedzie. Jeżeli nie, dostajemy pojazd zastępczy, kontynuujemy jazdę i dalej możemy odpoczywać.
Assistance jako trzeci filar bezpiecznej podróży
Eksperci podkreślają, że ubezpieczenie komunikacyjne to obecnie system naczyń połączonych. O ile OC jest obowiązkowe, a autocasco chroni przed skutkami własnych błędów czy kradzieży, o tyle assistance jest gwarancją mobilności.
Piotr Ożarek, rzecznik klienta w Grupie PZU, wyjaśnia znaczenie ubezpieczenia typu assistance:
PZU Auto to nie tylko wypłata odszkodowania za uszkodzony pojazd. To trzy filary: OC, autocasco oraz assistance. OC zadziała, jeżeli komuś zrobimy krzywdę lub uszkodzimy czyjś pojazd, autocasco wtedy, gdy sami uszkodzimy swój pojazd lub ktoś go nam ukradnie. Assistance to gwarancja spokojnej głowy oraz ochrona mobilności.
W razie awarii za granicą, wsparcie może wykraczać daleko poza samo holowanie. Jak dodaje Piotr Ożarek:
Jeżeli za granicą na przykład nasz pojazd zostanie uszkodzony lub będzie miał awarię, to w ciągu godziny jesteśmy w stanie zorganizować holowanie do zakładu naprawczego lub nawet do Polski oraz dać klientowi pojazd zastępczy. Możemy w razie potrzeby zorganizować hotel, wysłać części do naprawy pojazdu lub pomóc poprzez pracę tłumacza, ewentualnie prawnika. W ciągu dnia organizujemy około tysiąca takich usług, więc wiemy, jak robić to dobrze.









