Elektronika pod lupą UOKiK: szkodliwe substancje w gadżetach i zmowy cenowe w dystrybucji

Elektronika pod lupą UOKiK: szkodliwe substancje w gadżetach i zmowy cenowe w dystrybucji

28.07.2026
Redakcja
Czas czytania: 5 minut/y

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi jednocześnie dwa rodzaje kontroli w branży elektronicznej. Pierwszy dotyczy tego, czy popularne gadżety nie zawierają szkodliwych substancji chemicznych, drugi, czy firmy handlujące elektroniką nie umawiają się potajemnie w sprawie cen. Wyniki obu wątków powinny zainteresować każdego, kto kupuje sprzęt kuchenny, urządzenia do pielęgnacji ciała lub drobną elektronikę.

Najważniejsze:

  • W międzynarodowym projekcie JACOP 2025 sprawdzono 173 gadżety elektryczne i elektroniczne pobrane przez organy nadzoru z kilkunastu krajów europejskich, w tym z Polski. Łącznie nieprawidłowości stwierdzono w 91 produktach, co stanowi ponad połowę zbadanych.
  • UOKiK intensyfikuje kontrole w branży elektronicznej, prowadząc szereg postępowań dotyczących ograniczania konkurencji. Jedna z głośnych spraw dotycząca producenta sprzętu do monitoringu zakończyła się znaczącymi karami nałożonymi na przedsiębiorców i menedżerów.
  • Urząd wszczął również postępowanie wyjaśniające wobec podmiotów z sektora dystrybucji elektroniki. Objęte kontrolą firmy zapewniają, że nie łamały prawa.

Co znaleziono w gadżetach elektronicznych i dlaczego to ważne

UOKiK wziął udział w projekcie JACOP 2025 poświęconym wykrywaniu niebezpiecznych substancji w gadżetach, sfinansowanym ze środków Komisji Europejskiej. Inicjatywę koordynowała unijna Dyrekcja Generalna odpowiedzialna za rynek wewnętrzny, przemysł, przedsiębiorczość i małe oraz średnie przedsiębiorstwa. Do badań pobrano łącznie 173 produkty, działały w tym celu organy nadzoru z kilkunastu państw należących do Unii, w tym polskie służby kontrolne.

Badana próba obejmowała przede wszystkim tanie, powszechnie używane wyroby: drobną elektronikę wyposażoną w gniazda USB bądź ogniwa fotowoltaiczne (głośniki, smartwatche, latarki), sprzęt kuchenny (tostery, gofrownice, miksery) oraz urządzenia do pielęgnacji ciała (suszarki, lokówki, trymery). Laboratoria sprawdzały obecność ołowiu, kadmu i ftalanów. Ołów oraz kadm to metale ciężkie, które nawet w niewielkich stężeniach mogą uszkadzać układ nerwowy i nerki, a przy długotrwałej ekspozycji podwyższają ryzyko chorób nowotworowych. Ftalany to zmiękczacze plastiku zaburzające gospodarkę hormonalną, ich oddziaływanie jest szczególnie groźne dla dzieci i kobiet w ciąży.

Czytaj także: Zmowa cenowa na skupach owoców rozbita. Ponad 1,5 mln zł kar od UOKiK

W niemal co drugim zbadanym produkcie stężenia tych substancji przekraczały dopuszczalne normy. Kontrolerzy odnotowali ponadto nieprawidłowości w zakresie etykietowania oraz wymaganej dokumentacji technicznej. Po zsumowaniu uchybień stwierdzonych zarówno w badaniach laboratoryjnych, jak i podczas weryfikacji oznakowania, łączna liczba zakwestionowanych produktów wyniosła 91, czyli 53 proc. całej badanej próby.

Wynik powyżej połowy niezgodnych produktów trudno uznać za marginalny problem. Oznacza on, że statystycznie co drugi tani gadżet trafiony w europejskim sklepie, a często sprowadzony spoza Unii przez pośrednika, może nie spełniać norm bezpieczeństwa. Źródło nie wskazuje, która kategoria wypadła najgorzej, jednak urządzenia bezpośrednio kontaktujące się ze skórą (suszarki, lokówki, trymery) budzą szczególny niepokój właśnie ze względu na charakter i częstotliwość użytkowania. Zaznaczyć, że dostępne dane dotyczą wyłącznie próby pobranej w 2025 roku, brak porównania z poprzednimi edycjami projektu nie pozwala jednoznacznie ocenić, czy sytuacja na rynku się poprawia, pogarsza, czy pozostaje bez zmian.

Jakie działania podjęto wobec wadliwych produktów

W przypadku zakwestionowanych wyrobów organy nadzoru w poszczególnych krajach sięgnęły po różne instrumenty: nakazywały wycofanie produktów z obrotu, wprowadzały zakazy dalszego ich udostępniania i zgłaszały najbardziej ryzykowne przypadki do unijnego systemu wczesnego ostrzegania Safety Gate. Platforma ta przekazuje informacje o niebezpiecznych towarach do wszystkich państw członkowskich, dzięki czemu interwencja podjęta w jednym kraju może uruchomić analogiczne działania na terenie całej Unii.

Czytaj także: Wielkie przeszukania w branży RTV i AGD: UOKiK tropi gigantyczną zmowę cenową

Rola ekspertów UOKiK wykraczała poza samą kontrolę krajową. Uczestniczyli oni bezpośrednio w pracach projektu: śledzili przebieg testów laboratoryjnych, analizowali skalę zagrożeń wynikających ze stwierdzonych uchybień i wspólnie z partnerami z innych państw wypracowywali proporcjonalne reakcje na każde naruszenie. Jak podkreśla urząd, wymiana doświadczeń i otwarty dialog między krajowymi organami nadzoru przełożyły się na realnie wyższy poziom ochrony zarówno konsumentów, jak i środowiska naturalnego w całej przestrzeni jednolitego rynku.

Zmowy cenowe w branży elektronicznej, precedensowa sprawa Dahua

Równolegle do kwestii bezpieczeństwa chemicznego produktów UOKiK od dłuższego czasu monitoruje, czy podmioty z sektora elektronicznego przestrzegają reguł uczciwej konkurencji. Prezes urzędu wyraźnie wzmocnił aktywność kontrolną w tym obszarze, prowadząc szereg postępowań dotyczących praktyk ograniczających konkurencję.

Najgłośniejszą dotychczasową sprawą było postępowanie wobec producenta sprzętu do monitoringu. Urząd nałożył kary finansowe na przedsiębiorców i menedżerów powiązanych z tą marką, a łączna suma sankcji była znacząca.

Czytaj także: Zmowa cenowa przy sprzedaży kas? UOKiK wszczyna śledztwo i przeszukuje siedziby firm

Zdaniem UOKiK importer i jego partnerzy handlowi dopuścili się praktyk ograniczających konkurencję. Oba działania należą do najpoważniejszych kategorii naruszeń prawa konkurencji. Sprawa miała jednak wymiar precedensowy z innego powodu: w dotychczasowej praktyce urzędu w porozumieniach wertykalnych, gdzie producent lub importer stoi na szczycie sieci, a sprzedawcy detaliczni na jej dole, kary trafiały przede wszystkim do organizatora całego układu. Tym razem sankcjom nie uniknęli jednak również dystrybutorzy uczestniczący w schemacie.

Ta zmiana podejścia ma praktyczne konsekwencje dla całej branży. Sygnalizuje, że urząd jest gotów rozliczać nie tylko inicjatorów niedozwolonych porozumień, ale też podmioty, które świadomie z nich korzystają. Oznacza to, że dystrybutorzy i sprzedawcy detaliczni powinni samodzielnie weryfikować, czy warunki narzucane przez importerów lub producentów nie naruszają prawa, nawet jeśli formalnie to nie oni ustalali reguły gry.

Nowe postępowanie wobec czołowych dystrybutorów i producenta

Sprawa Dahua to jednak nie jedyny sygnał świadczący o tym, że UOKiK bierze pod lupę cały łańcuch dystrybucji elektroniki. Urząd wszczął postępowanie wyjaśniające i przeprowadził przeszukania w siedzibach podmiotów działających w sektorze dystrybucji elektroniki. Bezpośrednim impulsem była informacja sugerująca, że mogło dojść do porozumień ograniczających konkurencję przy sprzedaży sprzętu elektronicznego.

Istotne jest właściwe rozumienie etapu, na jakim znajduje się ta sprawa. Postępowanie wyjaśniające prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnym przedsiębiorcom, urząd bada jedynie, czy istnieją podstawy do dalszych kroków. Dopiero zgromadzenie wystarczającego materiału dowodowego może skutkować wszczęciem odrębnego postępowania antymonopolowego i postawieniem zarzutów wskazanym firmom. To dwa odrębne i następujące po sobie etapy procedury. Objęte przeszukaniami podmioty zaprzeczają, by kiedykolwiek brały udział w praktykach naruszających zasady konkurencji, i deklarują pełną współpracę z urzędem.

Co to oznacza dla konsumenta kupującego elektronikę

Oba wątki działań UOKiK sprowadzają się dla przeciętnego kupującego do dwóch podstawowych pytań: czy sprzęt, który kupuję, jest bezpieczny dla zdrowia, i czy płacę za niego uczciwą, rynkową cenę.

W kwestii bezpieczeństwa substancji wyniki projektu JACOP 2025 wskazują, że największe ryzyko niosą tanie gadżety z niepewnych źródeł, zwłaszcza urządzenia bezpośrednio dotykające skóry lub używane w pobliżu dzieci. Przed zakupem warto zwrócić uwagę na kilka kwestii:

  • Czy produkt nosi oznaczenie CE potwierdzające zgodność z normami unijnymi?
  • Czy etykieta zawiera dane producenta lub importera oraz kraj pochodzenia?
  • Czy w unijnym systemie Safety Gate nie widnieją ostrzeżenia dotyczące danego produktu lub marki?
  • Jeśli zakupiony produkt trafił na listę ostrzeżeń Safety Gate, można złożyć reklamację do sprzedawcy lub skorzystać z bezpłatnej pomocy rzecznika konsumentów.

W kwestii cen tocząca się sprawa dotycząca dużych dystrybutorów elektroniki pozostaje na wczesnym etapie i nie przesądza o winie żadnej firmy. Jeśli jednak dojdzie do wszczęcia postępowania antymonopolowego i prawomocnego stwierdzenia naruszenia, konsumenci będą mogli dochodzić odszkodowań za zawyżone ceny na drodze cywilnej.

Najczęściej zadawane pytania

Czy moja suszarka do włosów lub lokówka kupiona w popularnym sklepie jest bezpieczna?

Badanie JACOP 2025 objęło 173 produkty i wykazało nieprawidłowości w ponad połowie z nich. Nie oznacza to, że każde urządzenie do pielęgnacji ciała jest wadliwe, ale ryzyko jest realne, szczególnie w przypadku tanich produktów z niepewnych źródeł. Warto sprawdzić oznaczenie CE na produkcie i zweryfikować markę w unijnym systemie ostrzeżeń Safety Gate.

Jak sprawdzić, czy gadżet elektroniczny nie został wycofany z rynku ze względu na niebezpieczne substancje?

Można to zrobić w unijnym systemie wczesnego ostrzegania Safety Gate prowadzonym przez Komisję Europejską. Gromadzi on zgłoszenia ze wszystkich krajów członkowskich dotyczące produktów niespełniających norm bezpieczeństwa. Jeżeli dany wyrób trafił na listę, znajdują się tam informacje o przyczynie wycofania i zalecanym postępowaniu.

Czym różni się postępowanie wyjaśniające UOKiK od postępowania antymonopolowego?

Postępowanie wyjaśniające prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnym firmom, urząd weryfikuje, czy w ogóle istnieją podstawy do dalszych kroków. Postępowanie antymonopolowe to kolejny, odrębny etap, w którym stawiane są już zarzuty wskazanym przedsiębiorcom. Samo przeprowadzenie przeszukań nie oznacza więc, że objęte nimi firmy zostały uznane za winne naruszenia prawa.

Jakie kary grożą firmom za zmowy cenowe i czy konsument może dochodzić odszkodowania?

Za udział w porozumieniu ograniczającym konkurencję firmie grozi kara do 10 proc. jej rocznego obrotu, a odpowiedzialnym menedżerom grożą kary finansowe. Głośna sprawa dotycząca producenta sprzętu do monitoringu, gdzie łączne sankcje nałożone na przedsiębiorców i menedżerów były znaczące, pokazuje, że urząd jest gotów stosować te przepisy w praktyce. Po prawomocnym stwierdzeniu naruszenia konsumenci mogą dodatkowo dochodzić odszkodowań na drodze cywilnej za szkody poniesione wskutek zawyżonych cen.

Fot. Tima Miroshnichenko / Pexels


Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA