Pomnik Niepodległości z flagą Ukrainy

Ukraina siedzi na surowcowym skarbie wartym biliony dolarów. A Rosja już przejęła znaczną część tych złóż

14.07.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Pod ukraińską ziemią kryją się zasoby mineralne, które mogą zrewolucjonizować globalny rynek surowców krytycznych. Lit dla baterii elektrycznych, tytan dla lotnictwa, grafit dla elektroniki, metale ziem rzadkich dla systemów zbrojeniowych i zielonej energii — Ukraina ma to wszystko. Problem w tym, że znaczna część tych bogactw jest już pod kontrolą Rosji.

Pięć procent światowego potencjału

Ukraina zajmuje zaledwie 0,4 proc. powierzchni lądów Ziemi, a mimo to kryje w swoich głębinach około 5 proc. światowego potencjału mineralnego i surowcowego. Zinwentaryzowano tu około 20 tys. złóż zawierających 117 rodzajów minerałów, w tym ponad 20 surowców uznanych za krytyczne przez Unię Europejską. Ukraina ma złoża 22 z 34 minerałów, które Bruksela uznała za strategiczne dla europejskiej gospodarki.

Na liście ukraińskich zasobów znajdują się lit, tytan, uran, grafit, beryl, mangan, gal, german, cyrkon, niob i tantal — a do tego tradycyjne kopaliny: węgiel, ropa naftowa i gaz. Według szacunków Kijowskiej Szkoły Ekonomicznej łączna wartość kontrolowanych przez Ukrainę złóż wynosi dziesiątki miliardów dolarów. Niektórzy analitycy, uwzględniając pełny potencjał geologiczny, mówią o kilkunastu bilionach dolarów — choć te szacunki są kwestionowane przez część ekspertów branży górniczej.

Dlaczego te surowce są dziś tak ważne?

Kluczem do zrozumienia geopolitycznej wagi ukraińskich złóż jest pojęcie surowców krytycznych — minerałów niezbędnych dla nowoczesnej gospodarki, które jednocześnie są trudno dostępne lub kontrolowane przez wąską grupę państw.

Lit to dziś fundament elektromobilności. Bez niego nie ma baterii do samochodów elektrycznych, smartfonów ani magazynów energii dla odnawialnych źródeł. Ukraina dysponuje szacunkowo 450–500 tys. ton rezerw litu — jednym z największych złóż w Europie, skoncentrowanym głównie w tzw. tarczy ukraińskiej, rozciągającej się od Równego na zachodzie po Ługańsk na wschodzie.

Tytan z ukraińskich kopalni w środkowej części kraju odpowiada za około 6 proc. światowej produkcji. Pierwiastek ten jest niezbędny w przemyśle lotniczym i kosmicznym, budownictwie, produkcji implantów ortopedycznych, a nawet kremów przeciwsłonecznych.

Grafit — jego ukraińskie zasoby szacuje się na 19 mln ton. To kluczowy składnik elektrod w bateriach litowo-jonowych, a zatem kolejny surowiec bezpośrednio powiązany z transformacją energetyczną.

Beryl, którego zagłębiem jest obwód żytomierski, jest niezbędny w produkcji nowoczesnych technologii, m.in. w przemyśle lotniczym, nuklearnym i elektronice wojskowej.

Metale ziem rzadkich — 17 pierwiastków o wyjątkowych właściwościach magnetycznych i przewodzących — są składnikiem praktycznie każdego zaawansowanego urządzenia: od turbin wiatrowych i silników elektrycznych, przez systemy rakietowe, po ekrany smartfonów i lasery medyczne. Neodym trafia do magnesów w turbinach wiatrowych i silnikach pojazdów elektrycznych, dysproz i holm — do laserów i silnych magnesów wojskowych, skand — do przemysłu lotniczego i kosmicznego.

Problem: Chiny kontrolują globalny rynek

Znaczenie ukraińskich złóż można właściwie ocenić tylko na tle globalnego układu sił w sektorze surowców krytycznych. Obecnie Chiny produkują od 60 do 90 proc. światowych metali ziem rzadkich i kontrolują około 35 proc. ich zasobów. Co gorsza — nawet te kraje, które mają własne złoża, często muszą wysyłać rudę do Chin w celu jej rafinacji, bo infrastruktura przetwórcza jest skoncentrowana właśnie tam.

Możesz wydobywać metale ziem rzadkich w dowolnym miejscu na świecie, ale jeżeli nie zbudujesz na miejscu infrastruktury do wytapiania i rafinacji, i tak będziesz musiał wysłać swoją rudę do Chin, żeby ją zrafinować.

— tłumaczył Pierre Josso, zastępca dyrektora brytyjskiego Critical Minerals Intelligence Centre w rozmowie z „Financial Times”.

Stany Zjednoczone produkują około 10 proc. światowych zasobów metali ziem rzadkich, ale część własnych złóż muszą i tak wysyłać do chińskich rafinerii. To właśnie ta zależność sprawia, że ukraińskie zasoby — położone w Europie, częściowo już zbadane, dostępne blisko powierzchni — mają dla Waszyngtonu wartość strategiczną, a nie tylko ekonomiczną.

Umowa surowcowa USA–Ukraina: surowce za bezpieczeństwo

Ukraińskie bogactwa naturalne stały się jednym z głównych tematów negocjacji między Kijowem a administracją Donalda Trumpa. Propozycja Waszyngtonu zakłada powołanie wspólnego Inwestycyjnego Funduszu Odbudowy, do którego Ukraina wnosiłaby 50 proc. wpływów z monetyzacji państwowych zasobów mineralnych — w tym ropy, gazu i surowców krytycznych. W zamian Stany Zjednoczone miałyby zapewnić dalsze wsparcie wojskowe i gospodarcze.

Prezydent Zełenski potwierdził zainteresowanie takim porozumieniem, zaznaczając jednocześnie, że Kijów nie zamierza rozdawać swoich złóż — jedynie oferuje dostęp na zasadach partnerskich.

Amerykanie pomogli nam najwięcej i dlatego powinni zarobić najwięcej.

— mówił Zełenski, cytowany przez agencję Reuters.

Rząd ukraiński szacuje całkowity potencjał inwestycyjny sektora wydobywczego na 12–15 mld dol. do 2033 roku.

Rosja już przejęła część skarbu

Największym problemem jest jednak to, że znaczna część ukraińskich zasobów jest już niedostępna dla Kijowa. Według szacunków Polskiego Instytutu Ekonomicznego Rosja sprawuje dziś kontrolę nad 42 proc. ukraińskich metali i 33 proc. metali ziem rzadkich. Kanadyjska firma konsultingowa SecDev podaje, że Moskwa przejęła 63 proc. ukraińskich kopalni węgla i 50 proc. złóż ważnych pierwiastków.

Około 70 proc. ukraińskich złóż mineralnych zlokalizowanych jest w obwodach donieckim, ługańskim i dniepropietrowskim. Wojska rosyjskie okupują ponad 60 proc. obwodu donieckiego i 95 proc. ługańskiego. Wartość złóż na terenach zajętych przez Rosję minister gospodarki Ukrainy Julia Swyrydenko szacuje na 350 mld dolarów.

Rosja przejęła też dwa złoża litu w obwodzie donieckim. Pod kontrolą Kijowa pozostają złoża w obwodzie kirowohradzkim, a tytan — wydobywany w środkowej i północno-zachodniej Ukrainie — pozostaje z dala od linii frontu.

Ukraina nie ma dziś żadnej działającej kopalni metali ziem rzadkich. Złoża te były identyfikowane jeszcze w czasach sowieckich, ale ich eksploatację zarzucono ze względu na wysokie koszty. Dziś — przy rosnących cenach surowców i nowych technologiach wydobywczych — stały się opłacalne. Pytanie, kto i kiedy będzie mógł z nich skorzystać, zależy już nie od geologii, lecz od przebiegu wojny.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA