Trump w gabinecie

Trump podpisał nowe dekrety ograniczające prawo ziemi. Dwa miesiące po porażce w Sądzie Najwyższym

07.08.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Prezydent USA Donald Trump podpisał w czwartek dwa nowe rozporządzenia wykonawcze ograniczające obywatelstwo z tytułu urodzenia na amerykańskiej ziemi – informuje Reuters. Ruch Białego Domu następuje zaledwie dwa miesiące po tym, jak Sąd Najwyższy uznał pierwszy dekret prezydenta w tej sprawie za niekonstytucyjny. Nowe przepisy niemal na pewno również trafią do sądów.

Prezydent kontra 14. poprawka

Prawo ziemi jest zapisane w 14. poprawce do konstytucji USA, uchwalonej tuż po wojnie secesyjnej. Gwarantuje ona obywatelstwo dzieciom urodzonym na terytorium Stanów Zjednoczonych, z wąskimi wyjątkami obejmującymi m.in. dzieci zagranicznych dyplomatów lub członków wrogich sił okupacyjnych. To właśnie tę zasadę Trump próbował podważyć już wcześniej – bezskutecznie, bo dwa miesiące temu Sąd Najwyższy stosunkiem głosów 6 do 3 stanął po stronie konstytucyjnej gwarancji.

Podpisując nowe dekrety, prezydent nie krył rozgoryczenia tamtym wyrokiem.

Było blisko, ale to bardzo, bardzo niefortunna decyzja. Myślałem, że wygramy w Sądzie Najwyższym. Niestety, zapadła zła, bardzo niesprawiedliwa decyzja. Nasz kraj przez nią cierpi, więc kończymy z tym w inny sposób.

— powiedział Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych, argumentując, że 14. poprawkę uchwalono tuż po wojnie secesyjnej z myślą o dzieciach niewolników, a nie o współczesnej imigracji.

Co zawierają nowe rozporządzenia

Szczegóły dekretów przedstawił Stephen Miller, bliski doradca prezydenta i architekt jego polityki imigracyjnej. Pierwsze rozporządzenie ma odmawiać obywatelstwa z tytułu urodzenia dzieciom członków „zagranicznych organizacji terrorystycznych” oraz „szerokich kategorii osób lobbujących i działających na rzecz obcych rządów”.

Rozporządzenie gwarantuje, że duża liczba osób, które niesłusznie uzyskiwałyby obywatelstwo z tytułu urodzenia, nie będzie już uprawniona do tych korzyści.

— stwierdził Stephen Miller, doradca prezydenta USA.

Drugi dekret wymierzony jest w zjawisko określane jako „turystyka porodowa” – praktykę, w której cudzoziemki uzyskują wizy i przyjeżdżają do USA, by urodzić dziecko na miejscu i zapewnić mu w ten sposób amerykańskie obywatelstwo. Jak zapowiedział Miller, praktyka ta zostaje z chwilą podpisania rozporządzenia zakazana, co oznacza, że nikt na świecie nie będzie mógł uzyskać wizy w tym celu.

Oficjalnych statystyk dotyczących skali zjawiska brak. Sprzyjający administracji ośrodek Center for Immigration Studies szacował, że w latach 2016-2017 w ten sposób urodziło dzieci w USA od 20 do 25 tys. matek. Warto dodać, że już dziś żadna amerykańska ustawa nie zakazuje wprost turystyki porodowej – obowiązuje jedynie federalna regulacja z 2020 r., wprowadzona podczas pierwszej kadencji Trumpa, która zabrania wykorzystywania wiz turystycznych i biznesowych głównie w celu uzyskania obywatelstwa dla noworodka.

Kolejna batalia sądowa niemal pewna

Biały Dom przekonuje, że nowe rozporządzenia nie wchodzą w kolizję z czerwcowym wyrokiem Sądu Najwyższego, bo zostały skonstruowane inaczej niż pierwotny, zakwestionowany dekret. Prawnicy i organizacje broniące praw imigrantów zapowiadają jednak, że przepisy zostaną zaskarżone – spór o granice prawa ziemi niemal na pewno wróci więc na sądową wokandę.

Dla gospodarki temat nie jest abstrakcyjny. Zaostrzanie polityki imigracyjnej USA, w tym niepewność prawna wokół statusu dzieci imigrantów, to kolejny czynnik komplikujący sytuację na amerykańskim rynku pracy i decyzje lokalizacyjne globalnych firm – a pośrednio także położenie setek tysięcy pracujących w Stanach obcokrajowców, w tym Polaków.

Źródło: Reuters

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA