To już pewne: Kraków czeka referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta
Kraków przygotowuje się do bezprecedensowego głosowania. Komisarz wyborczy podjął decyzję o przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego oraz całej Rady Miasta Krakowa przed upływem kadencji. Mieszkańcy stolicy Małopolski udadzą się do urn 24 maja, by ocenić rządy koalicji KO i Nowej Lewicy zaledwie dwa lata po wyborach samorządowych.
Krytyka pod adresem magistratu
Inicjatywa, na której czele stoi Jan Hoffman, przewodniczący Rady Dzielnicy I Stare Miasto, zyskała szerokie poparcie środowisk opozycyjnych, w tym Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji. Przeciwnicy prezydenta sformułowali długą listę zarzutów, które stały się paliwem dla akcji referendalnej.
Kluczowe punkty sporne obejmują:
- Politykę transportową: Kontrowersje wokół zasad Strefy Czystego Transportu, wydłużenie godzin płatnego parkowania oraz wprowadzenie opłat w niedziele.
- Kwestie finansowe i kadrowe: Rosnące zadłużenie miasta, zarzuty o kolesiostwo oraz krytyka audytu przeprowadzonego po kadencji Jacka Majchrowskiego.
- Wizerunek urzędu: Przeciwnicy wytykają prezydentowi zachowania uznane za niegodne włodarza, m.in. szeroko komentowany w mediach taniec na dachu magistratu.
W obliczu rosnącej presji Aleksander Miszalski zapowiedział szereg „korekt”, w tym przywrócenie bezpłatnego parkowania w niedziele dla mieszkańców oraz złagodzenie podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej.
Frekwencja zdecyduje o ważności
Organizatorzy stoją przed wysokim progiem ustawowym. Aby głosowanie było wiążące, frekwencja musi być odpowiednio wysoka:
- W przypadku odwołania prezydenta do urn musi pójść co najmniej 158 555 osób.
- W przypadku Rady Miasta wymagana liczba wyborców to 179 792.
Dla porównania, w II turze wyborów w 2024 roku Aleksander Miszalski pokonał Łukasza Gibałę różnicą zaledwie ok. 5,5 tysiąca głosów, uzyskując poparcie 133 703 krakowian.
Historyczny kontekst
To kolejna próba skrócenia kadencji władz Krakowa w ostatnich latach. W 2016 roku podobną inicjatywę przeciwko Jackowi Majchrowskiemu podjął Łukasz Gibała, jednak wówczas nie udało się zebrać wymaganej liczby podpisów. Tym razem procedura zaszła znacznie dalej – ostateczny werdykt należy teraz do mieszkańców, którzy 24 maja zdecydują, czy obecny układ władzy w mieście przetrwa do końca kadencji.
Źródło: RMF24 / East News.









