Pracownicy w fabryce montują urządzenia plastikowe.

Tania praca ma swoją cenę. Badanie pokazuje, w jakiej pułapce tkwią cudzoziemcy ściągani na polski rynek

01.10.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Blisko co trzeci pracownik zagraniczny zatrudniony przez agencje pracy w Polsce ma wykształcenie wyższe, ale prawie 80 proc. badanych pracuje w produkcji, magazynach i logistyce — wynika z badania ankietowego przeprowadzonego w 2026 roku przez agencję Smart Solutions HR. Ponad 81 proc. respondentów zarabia do 6000 zł brutto, a największym obciążeniem ich budżetów jest najem mieszkania (78,2 proc. wskazań). Mimo barier 65,4 proc. badanych nie rozważa wyjazdu z Polski, a 43,6 proc. wydaje tu całość swoich dochodów. Autorzy zastrzegają, że próba jest niewielka (133 osoby, w zdecydowanej większości obywatele Ukrainy) i nie jest reprezentatywna dla ogółu cudzoziemców w Polsce.

Wśród badanych dominują obywatele Ukrainy (93,2 proc.), kobiety (67,7 proc.) oraz osoby do 25. roku życia (33,1 proc.). Prawie dwie trzecie respondentów (63,9 proc.) przyjechało do Polski po wybuchu pełnoskalowej wojny w lutym 2022 roku. Jak tłumaczą autorzy, nadreprezentacja kobiet wiąże się z obowiązującymi na Ukrainie ograniczeniami wyjazdowymi dla mężczyzn w wieku poborowym — ciężar utrzymania rodzin i migracji zarobkowej w dużej mierze spadł na kobiety. Drugą co do wielkości grupą wiekową są osoby w wieku 45–54 lata (22,6 proc.), które według raportu migrują najczęściej po to, by finansowo zabezpieczyć dorastające dzieci pozostające na Ukrainie.

Dyplom do szuflady, pensja przy minimalnej

Wykształcenie wyższe — licencjackie lub magisterskie — deklaruje łącznie 30,8 proc. badanych. Mimo to sektor przemysłowo-logistyczny (produkcja, magazyny, logistyka) skupia aż 79,7 proc. respondentów.

Wysoki udział osób z dyplomami uczelni wyższych wykonujących prace w Polsce wskazuje na zjawisko tzw. brain waste (drenażu kwalifikacji), gdzie umiejętności akademickie nie są wykorzystywane na lokalnym rynku pracy z powodu barier językowych, procedur nostryfikacyjnych lub pilnej potrzeby podjęcia jakiejkolwiek pracy zarobkowej zaraz po przyjeździe

— czytamy w raporcie Smart Solutions HR.

Przekłada się to na zarobki. 41,4 proc. badanych zarabia stawki mieszczące się w progu płacy minimalnej, a kolejne 39,8 proc. — od 4806 do 6000 zł brutto, najczęściej dzięki nadgodzinom, pracy zmianowej lub nocnej oraz premiom frekwencyjnym. Dochody powyżej 8000 zł brutto dotyczą zaledwie 3,8 proc. ankietowanych — głównie specjalistów IT i kadry zarządzającej. Przy takich pensjach komercyjny najem mieszkania lub nawet pokoju pochłania, jak piszą autorzy, dominującą część dochodu netto — wskazało na niego blisko 8 na 10 respondentów.

Urzędy stresują bardziej niż szef

Za główne bariery badani uznali język (54,9 proc. wskazań) oraz przewlekłość postępowań administracyjnych — wielomiesięczne, a czasem wieloletnie oczekiwanie na karty pobytu jako kluczowy czynnik stresogenny wskazało 51,9 proc. respondentów. Pełne poczucie bezpieczeństwa prawnego i komplet dokumentów ma tylko 41,4 proc. badanych; pozostałe 58,6 proc. żyje w stanie mniejszej lub większej niepewności. Raport odnotowuje też, że niemal 37 proc. respondentów w ogóle nie korzysta z opieki zdrowotnej w Polsce — autorzy stawiają hipotezę, że to efekt splotu biurokracji, kolejek w NFZ, niejasności co do zakresu ubezpieczenia i bariery językowej w kontaktach z lekarzami.

Relacje z pracodawcami są w większości poprawne, ale chłodne: najczęstszą oceną stosunku polskich pracodawców do pracowników zagranicznych jest „neutralna” (42,9 proc.), oceny pozytywne daje łącznie 39,8 proc., a negatywne — 17,3 proc. badanych. Jednocześnie 46,7 proc. respondentów spotkało się — często lub czasami — z nietaktownym lub protekcjonalnym zachowaniem ze względu na pochodzenie, najczęściej w formie drobnych uszczypliwości, a nie otwartego konfliktu. W pełni zintegrowana czuje się niespełna 16 proc. badanych.

Zostają, wydają na miejscu i nie planują dalszej drogi

Mimo tych barier 65,4 proc. badanych nie rozważa wyjazdu do innego kraju, a 70,7 proc. uważa, że Polska oferuje większe perspektywy finansowe i życiowe niż kraj pochodzenia. 43,6 proc. respondentów wydaje w Polsce całość swoich dochodów, nie transferując środków za granicę — zdaniem autorów to wskaźnik zmiany modelu migracji z zarobkowego na osiedleńczy, bo w Polsce przebywają już całe gospodarstwa domowe. Jednocześnie 44,4 proc. badanych nie potrafi określić planowanego czasu pobytu — ich decyzje są ściśle powiązane z przebiegiem wojny — a jednoznaczną chęć pozostania na długo deklaruje 30,1 proc. Wśród rozważających dalszą migrację najczęściej wymieniane kierunki to Holandia i Hiszpania (po 9 proc.) oraz Niemcy (6,8 proc.).

Trzeba pamiętać o ograniczeniach badania: próba liczy 133 osoby, obejmuje wyłącznie pracowników zatrudnionych przez agencje pracy, a sami autorzy piszą, że wyników w żadnym wypadku nie można traktować jako reprezentatywnych dla całej populacji cudzoziemców w Polsce. To raczej sonda z pierwszej linii rynku pracy tymczasowej niż diagnoza całej imigracji.

Z tym zastrzeżeniem obraz, który wyłania się z sondy, jest ilustracją tego, jak naprawdę działa model gospodarki opartej na imporcie taniej pracy — i że jego koszty ponoszą wszyscy, z samymi migrantami na czele. Magistrów stawia się przy taśmie, pensje kotwiczy przy minimalnej, a większość zarobku oddaje się właścicielowi wynajmowanego pokoju; to nie jest historia o awansie, tylko o ludziach wypchniętych wojną z domu i zamienionych w tani zasób wykonawczy. Dla polskiej gospodarki płynie z tego wniosek, który formułowaliśmy już przy innych okazjach: masowy import rąk do pracy nie rozwiązuje kryzysu demograficznego, a jedynie odkłada w czasie konieczne decyzje — o robotyzacji prostych stanowisk, o płacach, które utrzymają rodzinę, i o budownictwie czynszowym, bez którego pensja każdego pracownika, swojego czy przyjezdnego, kończy w kieszeni wynajmującego. Ludziom, którzy już tu są i pracują, należy się sprawne państwo zamiast wieloletnich kolejek po kartę pobytu. Ale polityka, która problem ubytku rąk do pracy chce załatwiać kolejnymi falami migracji, buduje przyszłość na fundamencie, o którego kruchości to badanie mówi wprost: prawie połowa badanych nie wie, czy tu zostanie.

Źródło: badanie Smart Solutions HR „Sytuacja, doświadczenia i perspektywy cudzoziemców na polskim rynku pracy”

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA