Tak źle w budownictwie nie było od ponad 6 lat
Opublikowane przez GUS dane za czerwiec 2025 roku pokazują wyraźne spowolnienie, jeśli chodzi o budownictwo mieszkaniowe w Polsce. Choć liczba lokali oddanych do użytku w czerwcu wzrosła o 6% względem maja, to w porównaniu z czerwcem 2024 roku była o ponad 5% niższa.
Pierwsze półrocze 2025 roku przyniosło najgorszy wynik od sześciu lat – w całym kraju oddano do użytkowania zaledwie 92,2 tys. mieszkań i domów. To mniej niż w analogicznym okresie 2019 roku. Największy udział w tej liczbie miały firmy deweloperskie, które w czerwcu odpowiadały za niemal 10,2 tys. mieszkań – to wzrost o 11% w stosunku do maja, ale już 4% spadek rok do roku.
Efekty spowolnienia sprzed dwóch lat
Aby w pełni zrozumieć obecne wyniki, trzeba się cofnąć do początku 2023 roku. To wtedy, z powodu rosnących kosztów kredytów hipotecznych i legislacyjnego chaosu, deweloperzy zainicjowali rekordowo mało nowych budów – zaledwie 48 tys. lokali w całym półroczu.
Konsekwencje tego przestoju dziś uderzają w statystyki – liczba oddawanych mieszkań spada, a nawet stosunkowo dobry czerwiec 2025 nie poprawia ogólnego obrazu.
Rok 2025 będzie najsłabszym okresem w ostatnim pięcioleciu
– alarmują analizy.
Deweloperzy dominują, ale coraz mniej budują
Deweloperzy odpowiadają za około 65% wszystkich mieszkań oddawanych do użytku. Jednak ich dominacja nie oznacza stabilności. Od stycznia do czerwca 2025 roku firmy te przekazały do użytkowania o 3% mniej mieszkań niż w analogicznym okresie 2024.
Z kolei inwestorzy indywidualni, czyli gospodarstwa domowe, również nie poprawili wyników. W czerwcu ich udział w rynku spadł do 32%, a liczba zakończonych inwestycji była o 2% niższa niż miesiąc wcześniej i aż o 7% niż rok temu.
Coraz mniej pozwoleń – ostrzeżenie dla rynku
Czerwcowe dane GUS pokazują również niepokojące tendencje w zakresie nowych pozwoleń na budowę. W czerwcu deweloperzy uzyskali zaledwie 11 tys. pozwoleń – aż o 34% mniej niż w czerwcu 2024 roku.
W całym półroczu 2025 firmy deweloperskie zdobyły pozwolenia na budowę 75,8 tys. lokali – o 26% mniej niż rok wcześniej. Dla porównania, inwestorzy indywidualni zwiększyli swoją aktywność i uzyskali 41,2 tys. pozwoleń, co oznacza wzrost o 5,8% r/r.
Nadwyżka pozwoleń nie oznacza wzrostu podaży
Mimo mniejszej liczby pozwoleń, deweloperzy wciąż dysponują znaczną „górką” zgromadzoną w poprzednich latach. Nadal liczba pozwoleń na budowę znacznie przewyższa liczbę rozpoczętych inwestycji. W czerwcu 2025 roku rozpoczęto budowę zaledwie 15,9 tys. lokali – o 17% mniej niż w maju i o 25% mniej niż w czerwcu 2024 roku.
Co więcej, zaledwie 8% pozwoleń uzyskanych przez deweloperów w 2025 roku nie zostało zrealizowanych – to lepszy wynik niż w 2024, gdy „odłożono na półkę” aż 25% dokumentacji. Jednak wciąż nie można mówić o pełnym wykorzystaniu potencjału rynku.
„Bezpieczny Kredyt” już nie ratuje rynku
Początek 2024 roku przyniósł rekordowe wyniki dzięki programowi „Bezpieczny kredyt 2%”. W jego następstwie deweloperzy rozpoczęli wiele nowych inwestycji, przewidując kontynuację wsparcia. Dziś już wiadomo, że euforia nie trwała długo.
Statystyki z czerwca 2025 roku wyraźnie pokazują spadki we wszystkich kategoriach: liczbie oddanych mieszkań, rozpoczynanych budów i uzyskiwanych pozwoleń. Szczególnie mocno ucierpieli deweloperzy, których aktywność w budownictwie na sprzedaż lub wynajem spadła aż o 37% r/r.
Czy ratunkiem będzie budownictwo społeczne?
Na tle ogólnego spowolnienia wyróżnia się jedna kategoria: budownictwo realizowane przez TBS-y, SIM-y i jednostki samorządu terytorialnego. Choć liczbowo nie jest to znaczący segment rynku, to jego rosnąca aktywność może złagodzić skutki spadków w sektorze prywatnym.
W czerwcu zauważono także wzrost w kategorii „na wynajem” realizowanej przez firmy deweloperskie – GUS odnotował 11-krotny wzrost r/r, choć chodzi zaledwie o kilkadziesiąt lokali w skali kraju.
Co dalej z polską mieszkaniówką?
Z danych wynika jasno – budownictwo mieszkaniowe w Polsce zmierza w kierunku dalszego spowolnienia. Choć deweloperzy nadal dominują, ich aktywność wyraźnie słabnie. Malejące liczby pozwoleń, oddawanych mieszkań i rozpoczynanych budów sugerują, że bez nowego impulsu – np. w postaci programów wsparcia lub poprawy dostępności kredytów – sektor może stanąć w miejscu.
Z kolei stabilność inwestorów indywidualnych i budownictwa społecznego nie wystarczy, by utrzymać dynamikę rynku. W ciągu najbliższych miesięcy decydujące będą decyzje polityczne i gospodarcze, które mogą przesądzić o kształcie rynku nieruchomości w Polsce w kolejnych latach.
Źródło: Otodom









