Traktor na polu z belami siana w świetle słońca.

Susza i upały uderzają w europejskie rolnictwo. Polskie zbiory zbóż spadną o blisko 5 proc.

03.08.2026
Redakcja
Czas czytania: 4 minut/y

Czerwcowa fala upałów z temperaturami przekraczającymi 40 stopni obniżyła wartość tegorocznych zbiorów zbóż w Europie o ponad dwa miliardy euro — wynika z analizy europejskiego stowarzyszenia handlowców zbożami COCERAL, na którą powołuje się Deutsche Welle. Straty liczą także polscy rolnicy: według wstępnych szacunków GUS krajowe zbiory zbóż będą o 4,9 proc. niższe niż przed rokiem, rzepaku — o 14,4 proc., a owoców z drzew aż o 18,6 proc. W całej Europie rolnictwo przyspiesza adaptację do zmian klimatu — od nowych odmian po folie fotowoltaiczne nad uprawami.

Europa traci miliardy, najmocniej Francja i Węgry

Tegoroczna fala upałów przyszła w najgorszym możliwym momencie — w kluczowej fazie wegetacji, gdy część upraw kwitła, a inne dojrzewały. Największe straty poniosły Francja i Węgry. COCERAL obniżył prognozę produkcji zbóż w Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii o niemal dziewięć milionów ton, czyli o trzy procent, a londyński think tank Energy and Climate Intelligence Unit przewiduje spadek nawet o pięć procent. Za około połowę tej korekty odpowiada kukurydza, dla której upały zbiegły się z okresem kwitnienia.

Zauważamy już tu i ówdzie, że kukurydza nie wytwarza kolb. To oczywiście oznacza całkowitą stratę

— mówi w rozmowie z DW Horst Gömann z Izby Rolniczej Nadrenii Północnej-Westfalii.

Wysokie temperatury przyspieszyły też dojrzewanie zbóż — w części Europy jęczmień zbierano kilka tygodni wcześniej niż zwykle, a straty w pszenicy w Niemczech szacowane są na około dziesięć procent. Drastyczne obniżenie prognoz zbiorów w Europie Zachodniej zatrzęsło przy tym rynkiem zbóż, na co zwracało uwagę m.in. Biuro Analiz Banku PKO BP.

Polska: mrozy, susza, przymrozki i grad w jednym sezonie

Tegoroczne żniwa w Polsce przebiegają w cieniu wyjątkowo trudnej pogody. Na plony złożyła się cała sekwencja ekstremów: zimowe mrozy sięgające -25°C, wiosenna susza z przymrozkami, a na koniec czerwcowe upały, burze i gradobicia. Według GUS to nie areał — który zmniejszył się tylko symbolicznie, o ok. 0,1 proc., do 5,5 mln ha — lecz plony z hektara są głównym źródłem spadku zbiorów. Dla zbóż ozimych z mieszankami wynoszą one wstępnie 48,7 dt/ha, o 4,9 proc. mniej niż rok wcześniej. Najmocniej ucierpiała pszenica ozima, której zbiory szacowane są na 11,6 mln t, czyli o 11,2 proc. mniej niż w 2025 roku. Spadki dotyczą też żyta (-9,1 proc.) i pszenżyta ozimego (-5,1 proc.).

Skalę tegorocznej suszy pokazują dane Systemu Monitoringu Suszy Rolniczej, prowadzonego przez IUNG-PIB w Puławach. Między marcem a czerwcem susza rolnicza objęła około 63 proc. gmin w kraju — w tym 100 proc. gmin w województwach kujawsko-pomorskim i mazowieckim, 97 proc. w lubelskim i około 90 proc. w lubuskim. Kwietniowe opady stanowiły miejscami zaledwie 20–30 proc. normy, suszę stwierdzono dla dziewięciu grup upraw, a część rolników była zmuszona zaorywać całe pola. Susza zmieniła nawet tradycyjny porządek żniw — kombajny jako pierwsze wyjechały nie na Dolny Śląsk i Opolszczyznę, lecz tam, gdzie oziminy dojrzały najszybciej: do centralnej Polski, części Wielkopolski i na Ziemię Lubuską.

Rolnicy: większym problemem niż plony jest opłacalność

Pierwsze wyniki zbiorów z różnych regionów potwierdzają narastający od miesięcy pesymizm — ziarno jest drobne, a plony miejscami nawet o połowę niższe niż przed rokiem, choć wyniki silnie zależą od regionu, stanowiska i strategii gospodarstwa. Prace dodatkowo przerywają opady deszczu, które sprzyjają rozwojowi chorób grzybowych. Producenci podkreślają jednak, że jeszcze większym problemem od słabszych zbiorów jest fatalna opłacalność produkcji — przy wysokich kosztach i niskich cenach skupu wielu z nich już dziś spodziewa się zakończyć sezon pod kreską, bo wyższe ceny nie zawsze rekompensują mniejsze zbiory. W trudnej sytuacji jest też branża olejarska, dla której prognozy zbiorów rzepaku zwiastują jeden z największych kryzysów ostatnich lat.

Analitycy studzą przy tym katastroficzne nastroje.

Można powiedzieć, że schodzimy z poziomu rekordowego do poziomu przeciętnego, a nie z poziomu przeciętnego do katastrofalnie niskiego

— ocenia Mirosław Marciniak, analityk rynków rolnych InfoGrain.

Jak wskazuje, Polska produkuje rocznie 12–14 mln t pszenicy, podczas gdy krajowy przemysł młynarski potrzebuje około 4 mln t — wystarczy więc, by odpowiednie parametry jakościowe spełniało około 30 proc. zbiorów. Niewiadomą pozostaje jednak jakość ziarna po ekstremalnych upałach: analizy mogą wykazać wysoką zawartość białka przy słabych parametrach glutenu, co zdyskwalifikowałoby część pszenicy z produkcji wysokiej jakości mąki.

Jak Europa adaptuje się do nowego klimatu

Odpowiedzią europejskich gospodarstw na coraz częstsze ekstrema jest przede wszystkim dywersyfikacja ryzyka. Zamiast jednej odmiany rolnicy coraz częściej uprawiają kilka, o różnych terminach dojrzewania — dzięki temu fala upałów nie trafia wszystkich plantacji w tej samej, wrażliwej fazie rozwoju. Naturalną przewagę zyskuje jęczmień, który często kończy formowanie ziaren, zanim rozpocznie się intensywna letnia susza.

W sadownictwie rośnie znaczenie ochrony przed późnymi przymrozkami — przez łagodne zimy pąki kwiatowe rozwijają się coraz wcześniej, a mróz potrafi wrócić aż do późnej wiosny, co boleśnie odczuły w tym roku także polskie sady. Sadownicy sięgają po nawadnianie przeciwprzymrozkowe, w którym woda rozpylana na kwiatach tworzy ochronną warstwę lodu, a latem te same instalacje służą do walki z suszą. Siatki przeciwgradowe chronią dziś owoce również przed poparzeniami słonecznymi, a nad uprawami owoców i winorośli testowane są półprzezroczyste folie fotowoltaiczne — jednocześnie produkują energię, osłaniają rośliny przed nadmiernym słońcem i przepuszczają wystarczającą ilość światła.

Kluczową rolę odgrywa hodowla nowych odmian. Coraz szerzej uprawiane są zboża półkarłowe o krótkich, mocnych źdźbłach, które potrzebują mniej wody i nie łamią się podczas nawałnic, a ośrodki badawcze pracują nad pszenicą o korzeniach dynamicznie reagujących na suszę — rosnących w głąb dopiero wtedy, gdy woda w wierzchniej warstwie gleby staje się niedostępna. Na północy kontynentu pojawiają się uprawy znane dotąd z cieplejszych stref: soja, a eksperymentalnie nawet sorgo. Widocznym znakiem przesuwania się stref wegetacyjnych jest wędrówka winiarstwa na północ — winnice powstają już nie tylko w Niemczech czy Czechach, ale i w Polsce, nawet na Pomorzu i Warmii.

Eksperci są zgodni, że kumulacja ekstremalnych sezonów — od suchych lat 2018 i 2019 po tegoroczne fale upałów — nie jest przypadkiem, lecz częścią trendu związanego ze zmianami klimatu. Rolnicy zawsze musieli dostosowywać się do warunków, jednak nowością jest tempo zmian: to, co dawniej zachodziło przez pokolenia, dziś dokonuje się w ciągu kilku dziesięcioleci. Po drugiej stronie jest coraz sprawniejsza hodowla — nowe, odporniejsze odmiany powstają już w ciągu zaledwie kilku lat.

Źródło: Deutsche Welle / GUS

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA