Słubice bez niemieckich klientów – jak kontrole na granicy niszczą biznesy
Życie na polsko-niemieckiej granicy w Słubicach zmieniło się diametralnie. Wprowadzenie kontroli granicznych najpierw przez Niemcy, a potem przez Polskę, mających na celu ograniczenie napływu migrantów, mocno uderzyło w lokalną gospodarkę. Przedsiębiorcy ze Słubic obserwują dramatyczny spadek klientów, a wielu z nich obawia się o przyszłość swoich firm.
Dramatyczny spadek obrotów w sklepach i lokalach
Właściciele sklepów i małych lokali gastronomicznych mówią wprost: ruch klientów zmalał nawet o połowę. Jeden z właścicieli sklepu z papierosami mówi, że od czasu wprowadzenia kontroli liczba klientów spadła o około 50 procent. Ludzie po prostu boją się zatrzymań i stania w korkach, więc omijają Słubice szerokim łukiem.
Podobnie mówią inni sprzedawcy z branży tytoniowej. Po niemieckich kontrolach ruch już wcześniej był słabszy, ale wprowadzenie kontroli także po stronie polskiej sprawiło, że wielu klientów – nawet tych mieszkających legalnie w Niemczech – przestało odwiedzać polskie sklepy. Przyczyną są nie tylko utrudnienia formalne, ale także obawy przed zaczepkami ze strony członków Ruchu Obrony Granic, którzy stacjonują niedaleko przejścia, choć formalnie nie mają prawa kontrolować ani zatrzymywać przechodniów.
Pustki na targowisku i w lokalach gastronomicznych
Na małym bazarze w Słubicach, który wcześniej tętnił życiem, teraz panują pustki. Niemieckie rodziny, które zwykle co kilka tygodni robiły zakupy i korzystały z usług fryzjera czy gastronomii, przyznają, że obecnie nie decydują się na wizyty ze względu na strach przed długim oczekiwaniem na granicy. Media niemieckie szeroko informują o rzekomych wielogodzinnych korkach, co często mija się z prawdą, ale działa odstraszająco.
Właścicielka lokalu gastronomicznego przyznaje, że przed kontrolami stoliki były zajęte, a teraz klientów jest tak mało, że można ich policzyć na palcach jednej ręki w ciągu dnia. To ogromny cios dla miejscowych przedsiębiorców, którzy utrzymują się właśnie dzięki transgranicznemu ruchowi.
Problemy również na stacjach paliw i w usługach
Nie tylko sklepy i restauracje odczuwają skutki nowych zasad na granicy. Nawet stacje paliw, które teoretycznie powinny radzić sobie dobrze, notują spadek klientów. Kierownicy słyszą od kierowców z Niemiec, że unikają tankowania w Słubicach, żeby nie tracić czasu w korkach. Dodatkowo krążą w internecie nagrania, które przedstawiają Słubice jako miejsce problematyczne pod względem nielegalnego przekraczania granicy, co również zniechęca potencjalnych klientów.
Przedłużenie kontroli granicznych przez Polskę o kolejne dwa miesiące tylko pogłębia niepokój przedsiębiorców. Wielu z nich zastanawia się, jak długo jeszcze uda się utrzymać działalność. Część już myśli o zawieszeniu działalności, co oznaczałoby utratę źródła utrzymania.
Sytuacja pokazuje, jak bardzo zależne od swobodnego przepływu osób i towarów są małe i średnie firmy działające na pograniczu. Jeśli kontrole i obawy klientów będą się utrzymywać, lokalna gospodarka może mieć przed sobą trudne miesiące.
Słubice, miasto położone przy granicy, zawsze korzystały z bliskości Niemiec. Teraz, gdy na granicy pojawiły się utrudnienia, widać to wyraźnie w pustych sklepach, lokalach i na targowiskach. Przedsiębiorcy czekają na lepsze czasy, mając nadzieję, że granica znów będzie miejscem łatwego i przyjaznego handlu









