Śledztwo w sprawie śmierci sierż. Sitka zawieszone. Podejrzany chroniony przez Mińsk

Śledztwo w sprawie śmierci sierż. Sitka zawieszone. Podejrzany chroniony przez Mińsk

09.06.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Polscy śledczy wiedzą, kto zamordował sierżanta Mateusza Sitka na granicy z Białorusią w maju 2024 roku — wystawiono listy gończe i złożono oficjalne wnioski do Mińska. Mimo to postępowanie zostało zawieszone, bo białoruskie władze całkowicie milczą w tej sprawie. Nieoficjalnie informuje o tym RMF FM.

Tragedia pod Dubiczami Cerkiewnymi

Do śmiertelnego ataku doszło pod koniec maja 2024 roku w rejonie miejscowości Dubicze Cerkiewne, gdzie 21-letni żołnierz warszawskiej brygady pancernej pełnił służbę w związku z kryzysem migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej. Jak wynika z materiału źródłowego, podczas próby siłowego forsowania ogrodzenia przez grupę migrantów Mateusz Sitek osłaniał wyłom w płocie tarczą ochronną. W pewnym momencie jeden z napastników przełożył rękę przez stalowe ogrodzenie i zadał żołnierzowi cios nożem w klatkę piersiową. Sierżant nie przeżył ataku.

Czytaj takze: Kaucyjny przekręt. Pracownik marketu wyłudził tysiące euro nabijając kilkukrotnie te same butelki

Tożsamość podejrzanego ustalona od dawna

Według nieoficjalnych ustaleń reportera RMF FM, polscy śledczy od początku prowadzili dochodzenie w najwyższym reżimie poufności — na zewnątrz nie przedostawały się niemal żadne informacje. W wyjaśnianie okoliczności śmierci sierżanta zaangażowano wiele służb i formacji, a obok Prokuratury Okręgowej w Warszawie sprawą zajmowały się kolejne instytucje. W toku postępowania przesłuchano ponad sto czterdzieści osób, zarówno na terenie Polski, jak i za granicą.

Jak podaje RMF FM, tożsamość podejrzanego jest śledczym znana. Jest to obywatel jednego z krajów północnej Afryki. Zgromadzono dowody i sporządzono postanowienie o przedstawieniu zarzutów oraz decyzję o tymczasowym aresztowaniu. Wystawiono list gończy, a następnie Europejski Nakaz Aresztowania.

Mińsk ignoruje polskie wnioski

Kluczowym problemem okazała się lokalizacja podejrzanego. Według informacji przytaczanych przez RMF FM, mężczyzna przebywa na terytorium Białorusi. W grudniu ubiegłego roku strona polska skierowała do Mińska oficjalny wniosek o aresztowanie i ekstradycję podejrzanego. Białoruskie władze do dziś nie odpowiedziały na to pismo.

Wobec braku jakiejkolwiek reakcji ze strony Mińska i niemożności ujęcia sprawcy, w maju bieżącego roku prokuratura podjęła decyzję o zawieszeniu śledztwa. Oznacza to, że mimo identyfikacji podejrzanego i zebrania materiału dowodowego, postępowanie utknęło w martwym punkcie — wyłącznie z powodu postawy białoruskich organów władzy.

Czytaj takze: Scam na Mount Everest. Nepalscy przewodnicy podtruwali turystów by wyłudzić kasę od ubezpieczycieli

Wymiar prawny i dyplomatyczny impasu

Sprawa ujawnia poważne ograniczenia, z jakimi mierzą się polskie służby, gdy podejrzany o popełnienie przestępstwa na terytorium Polski przebywa w państwie, które nie współpracuje z polskim wymiarem sprawiedliwości. Białoruś nie jest stroną umów o ekstradycji, które zobowiązywałyby ją do wydawania osób ściganych przez polskie organy. Europejski Nakaz Aresztowania ma zastosowanie wyłącznie w obrębie Unii Europejskiej, a więc w przypadku Mińska pozostaje narzędziem bezskutecznym.

Zawieszenie postępowania nie oznacza jego umorzenia — śledztwo może zostać wznowione, jeśli okoliczności ulegną zmianie, na przykład gdyby podejrzany opuścił terytorium Białorusi i znalazł się w zasięgu jurysdykcji państwa współpracującego z Polską. Na razie jednak taki scenariusz pozostaje czysto teoretyczny.

Symboliczne znaczenie sprawy

Śmierć sierżanta Sitka wstrząsnęła opinią publiczną i wywołała szeroką debatę o warunkach służby polskich żołnierzy na granicy wschodniej oraz o odpowiedzialności za instrumentalne wykorzystywanie migrantów w celach politycznych. Jak wskazuje materiał źródłowy, wojsko upamięniło sierżanta podczas defilady, a szef MON opublikował okolicznościowy wpis w drugą rocznicę jego śmierci. Postać młodego żołnierza stała się symbolem dramatycznych skutków kryzysu na granicy polsko-białoruskiej.

Tymczasem rodzina i bliscy Mateusza Sitka muszą mierzyć się z faktem, że pomimo intensywnego, wielomiesięcznego śledztwa i ustalenia tożsamości sprawcy, wymierzenie sprawiedliwości pozostaje niemożliwe — dopóki Białoruś nie zmieni swojej postawy wobec polskich wniosków prawnych.

Czytaj takze: Oriesznik na Białorusi. Opozycja ujawniła lokalizację rosyjskich rakiet

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA