Śledztwo w sprawie śmierci sierż. Sitka zawieszone. Podejrzany chroniony przez Mińsk
Polscy śledczy wiedzą, kto zamordował sierżanta Mateusza Sitka na granicy z Białorusią w maju 2024 roku — wystawiono listy gończe i złożono oficjalne wnioski do Mińska. Mimo to postępowanie zostało zawieszone, bo białoruskie władze całkowicie milczą w tej sprawie. Nieoficjalnie informuje o tym RMF FM.
Tragedia pod Dubiczami Cerkiewnymi
Do śmiertelnego ataku doszło pod koniec maja 2024 roku w rejonie miejscowości Dubicze Cerkiewne, gdzie 21-letni żołnierz warszawskiej brygady pancernej pełnił służbę w związku z kryzysem migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej. Jak wynika z materiału źródłowego, podczas próby siłowego forsowania ogrodzenia przez grupę migrantów Mateusz Sitek osłaniał wyłom w płocie tarczą ochronną. W pewnym momencie jeden z napastników przełożył rękę przez stalowe ogrodzenie i zadał żołnierzowi cios nożem w klatkę piersiową. Sierżant nie przeżył ataku.
Czytaj takze: Kaucyjny przekręt. Pracownik marketu wyłudził tysiące euro nabijając kilkukrotnie te same butelki
Tożsamość podejrzanego ustalona od dawna
Według nieoficjalnych ustaleń reportera RMF FM, polscy śledczy od początku prowadzili dochodzenie w najwyższym reżimie poufności — na zewnątrz nie przedostawały się niemal żadne informacje. W wyjaśnianie okoliczności śmierci sierżanta zaangażowano wiele służb i formacji, a obok Prokuratury Okręgowej w Warszawie sprawą zajmowały się kolejne instytucje. W toku postępowania przesłuchano ponad sto czterdzieści osób, zarówno na terenie Polski, jak i za granicą.
Jak podaje RMF FM, tożsamość podejrzanego jest śledczym znana. Jest to obywatel jednego z krajów północnej Afryki. Zgromadzono dowody i sporządzono postanowienie o przedstawieniu zarzutów oraz decyzję o tymczasowym aresztowaniu. Wystawiono list gończy, a następnie Europejski Nakaz Aresztowania.
Mińsk ignoruje polskie wnioski
Kluczowym problemem okazała się lokalizacja podejrzanego. Według informacji przytaczanych przez RMF FM, mężczyzna przebywa na terytorium Białorusi. W grudniu ubiegłego roku strona polska skierowała do Mińska oficjalny wniosek o aresztowanie i ekstradycję podejrzanego. Białoruskie władze do dziś nie odpowiedziały na to pismo.
Wobec braku jakiejkolwiek reakcji ze strony Mińska i niemożności ujęcia sprawcy, w maju bieżącego roku prokuratura podjęła decyzję o zawieszeniu śledztwa. Oznacza to, że mimo identyfikacji podejrzanego i zebrania materiału dowodowego, postępowanie utknęło w martwym punkcie — wyłącznie z powodu postawy białoruskich organów władzy.
Czytaj takze: Scam na Mount Everest. Nepalscy przewodnicy podtruwali turystów by wyłudzić kasę od ubezpieczycieli
Wymiar prawny i dyplomatyczny impasu
Sprawa ujawnia poważne ograniczenia, z jakimi mierzą się polskie służby, gdy podejrzany o popełnienie przestępstwa na terytorium Polski przebywa w państwie, które nie współpracuje z polskim wymiarem sprawiedliwości. Białoruś nie jest stroną umów o ekstradycji, które zobowiązywałyby ją do wydawania osób ściganych przez polskie organy. Europejski Nakaz Aresztowania ma zastosowanie wyłącznie w obrębie Unii Europejskiej, a więc w przypadku Mińska pozostaje narzędziem bezskutecznym.
Zawieszenie postępowania nie oznacza jego umorzenia — śledztwo może zostać wznowione, jeśli okoliczności ulegną zmianie, na przykład gdyby podejrzany opuścił terytorium Białorusi i znalazł się w zasięgu jurysdykcji państwa współpracującego z Polską. Na razie jednak taki scenariusz pozostaje czysto teoretyczny.
Symboliczne znaczenie sprawy
Śmierć sierżanta Sitka wstrząsnęła opinią publiczną i wywołała szeroką debatę o warunkach służby polskich żołnierzy na granicy wschodniej oraz o odpowiedzialności za instrumentalne wykorzystywanie migrantów w celach politycznych. Jak wskazuje materiał źródłowy, wojsko upamięniło sierżanta podczas defilady, a szef MON opublikował okolicznościowy wpis w drugą rocznicę jego śmierci. Postać młodego żołnierza stała się symbolem dramatycznych skutków kryzysu na granicy polsko-białoruskiej.
Tymczasem rodzina i bliscy Mateusza Sitka muszą mierzyć się z faktem, że pomimo intensywnego, wielomiesięcznego śledztwa i ustalenia tożsamości sprawcy, wymierzenie sprawiedliwości pozostaje niemożliwe — dopóki Białoruś nie zmieni swojej postawy wobec polskich wniosków prawnych.
Czytaj takze: Oriesznik na Białorusi. Opozycja ujawniła lokalizację rosyjskich rakiet









