Sezon kąpieliskowy. Ratownicy alarmują: Skrajna nieodpowiedzialność ludzi może zakończyć się tragedią

22.06.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Dramatyczny przebieg ostatniego dyżuru nad Jeziorem Rusałka w Poznaniu stał się powodem do wystosowania przez jednego ratowników surowego apelu. W obliczu brawury wypoczywających, ignorowania czerwonych flag oraz blokowania dróg dojazdowych, służby przypominają, że woda jest żywiołem, który nie wybacza braku wyobraźni.

Blokada dróg i zignorowane zakazy

Ratownik zwrócił uwagę na szereg zachowań, które bezpośrednio zagrażają bezpieczeństwu osób wypoczywających nad jeziorem. Jednym z najpoważniejszych problemów jest parkowanie aut w miejscach niedozwolonych.

Pamiętajcie – zastawiony wjazd to opóźniony dojazd służb ratunkowych. Wasza wygoda może kosztować czyjeś życie!

— czytamy w jego apelu opublikowanym na Facebooku.

Równie niepokojące jest lekceważenie czerwonej flagi, która nie jest elementem dekoracyjnym, a jasnym sygnałem o zakazie kąpieli. Pomimo wyraźnych komunikatów, kąpiący się masowo wchodzą do wody, wystawiając się na bezpośrednie niebezpieczeństwo.

Brak empatii i niebezpieczne skoki

Najbardziej wstrząsającym aspektem dyżuru okazała się postawa części plażowiczów. W trakcie udzielania kwalifikowanej pierwszej pomocy poszkodowanym, ratownicy mierzyli się z pytaniami o to, kiedy będzie można wrócić do kąpieli.

To uderzyło mnie najbardziej. Kiedy w pocie czoła udzielaliśmy pierwszej pomocy i czekaliśmy na karetkę, podchodziły do nas tabuny ludzi z jednym, absolutnie oderwanym od rzeczywistości pytaniem: „A kiedy wreszcie będzie można się kąpać?”. Brak słów.

— przyznaje ratownik.

Ratownicy przypominają także o śmiertelnym zagrożeniu wynikającym z nieprzemyślanych skoków do wody.

Skoki z pomostu na główkę to skrajna głupota! To miejsce jest objęte bezwzględnym zakazem skoków. Woda jest tam potwornie płytka, a dno wręcz usłane rozbitym szkłem i śmieciami. Taki skok to loteria, w której główną nagrodą jest przerwanie rdzenia kręgowego, wózek inwalidzki albo głębokie rany cięte od potłuczonych butelek.

— ostrzega ratownik.

Apel o zdrowy rozsądek

Służby apelują o zdrowy rozsądek i szacunek dla pracy ratowników, którzy są na miejscu, aby czuwać nad bezpieczeństwem wypoczywających.

Woda to potężny żywioł, który nie wybacza błędów i braku wyobraźni. My, ratownicy, jesteśmy tam dla Was, poświęcamy swój wolny czas, abyście mogli bezpiecznie wrócić do domów. Ale nie obronimy Was przed Waszą własną brawurą.

— podsumowuje ratownik

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA