Rynek pracy już nie potrzebuje magistrów?
Jak wynika z najnowszej analizy Magdy Dąbrowskiej, prezeski Grupy Progres, maj 2026 roku to nie tylko czas stresu dla maturzystów i ósmoklasistów, ale także moment wielkiej weryfikacji rynkowych mitów. Choć przez dekady dyplom wyższej uczelni uchodził za jedyną przepustkę do stabilizacji, dzisiejsza rzeczywistość gospodarcza pokazuje, że konkretne umiejętności coraz częściej wygrywają z teorią, a wysokie zarobki są dostępne bez względu na liczbę liter przed nazwiskiem.
Dyplom nie jest już głównym filtrem
Pracodawcy, mierzący się z chronicznym niedoborem rąk do pracy i wysoką rotacją, drastycznie zmieniają kryteria naboru. Z danych Grupy Progres wynika, że co piąta oferta pracy nie wymaga ukończenia studiów. Co więcej, w tej grupie aż 17 proc. ogłoszeń kusi pensją przekraczającą 10 tys. zł brutto na start.
Rynek pracy przestał być jednowymiarowy – w wielu branżach dyplom nie jest już podstawowym filtrem rekrutacyjnym, a pracodawcy coraz częściej koncentrują się na tym, czy kandydat potrafi szybko wdrożyć się w obowiązki i utrzymać tempo pracy. Edukacja formalna nadal ma znaczenie, ale nie jest już jedyną walutą na rynku pracy.
— wskazuje Magda Dąbrowska.
Ekspertka podkreśla, że firmy chętniej inwestują w osoby, które potrafią realnie wykonywać zadania, oferując im stawki pozwalające skutecznie konkurować z wynagrodzeniami osób z wyższym wykształceniem.
Gdzie szukać wysokich zarobków bez studiów?
Najwyższe wynagrodzenia dla osób stawiających na praktykę czekają w sektorach stanowiących kręgosłup gospodarki. Największe możliwości zatrudnienia koncentrują się w logistyce, transporcie międzynarodowym, budownictwie oraz produkcji przemysłowej. W tych branżach kluczowe są konkretne uprawnienia (np. na wózki widłowe czy prawo jazdy kat. C) oraz doświadczenie zdobyte bezpośrednio przy realizacji zadań.
W praktyce siatka wynagrodzeń jest dziś znacznie bardziej elastyczna niż sugerują statystyki. W wielu firmach o pensji decyduje realna wartość pracownika: jego wydajność, umiejętność pracy pod presją czasu i gotowość do nadgodzin czy pracy zmianowej.
— zaznacza prezeska Grupy Progres.
Finansowe różnice się rozmywają
Dane GUS za IV kwartał 2025 roku potwierdzają, że niskie wykształcenie nie oznacza widma bezrobocia. Choć osoby z tytułem doktora zarabiają średnio najwięcej (ok. 11,4 tys. zł), różnice względem innych grup nie są już tak drastyczne. Przeciętne wynagrodzenie osoby z wykształceniem policealnym oscyluje wokół 7,5 tys. zł, a zasadniczym zawodowym przekracza 6,5 tys. zł, co przy rosnącej elastyczności sektora prywatnego pozwala na szybkie dogonienie średniej krajowej.
Dla młodych ludzi kluczowa staje się gotowość do pracy już na etapie edukacji. Już teraz ponad 520 tys. uczniów i studentów łączy naukę z zarabianiem pieniędzy. Według Dąbrowskiej, osoby wybierające ścieżki praktyczne często szybciej osiągają niezależność finansową niż absolwenci kierunków ogólnych, budując karierę etapowo i awansując wraz z nabywanym doświadczeniem.









