Rosja ma za mało promów, by pomóc odciętemu przez Litwę Kaliningradowi
27 czerwca 2022
Redakcja

Rosja ma za mało promów, by pomóc odciętemu przez Litwę Kaliningradowi

Most Królowej Luizy nad graniczną rzeką Niemen w Sowietsku

Najnowsze zachodnie sankcje wobec Rosji odcięły obwód kaliningradzki od materiałów budowlanych. W reakcji na to jego mieszkańcy natychmiast zaczęli wykupywać objęte sankcjami towary. Tymczasem Rosja ma o wiele za mało promów, by móc na bieżąco uzupełniać niedobory zaopatrzenia.

Nowy pakiet sankcji spowodował ograniczenia w przewozie przez Litwę do obwodu kaliningradzkiego części towarów – spis sankcyjny jest bardzo długi i liczy ponad 60 stron. Jednak to właśnie ograniczenia dotyczące materiałów budowlanych szczególnie dotkliwie wpłynęły na stan zaopatrzenia w obwodzie kaliningradzkim.

Litwini szczegółowo kontrolują wszystkie przejeżdżające przez ich granicę ciężarówki. Na dodatek celnicy litewscy przepuszczają w ciągu godziny przez granicę maksimum co najwyżej dwie ciężarówki wyjeżdżające z towarem (tym nieobjętym sankcjami) do najbardziej wysuniętego na zachód obwodu Rosji. W rezultacie ciężarówki stoją na granicy wiele godzin w gigantycznych kolejkach.

Jedyna alternatywa wiedzie promami przez morze bałtyckie. Tych jednak Rosjanie mają zdecydowanie za mało, by sprostać obecnym potrzebom obwodu kaliningradzkiego. W rezultacie drastycznie wzrosły również ceny żywności na tym obszarze. Według rosyjskich dziennikarzy w ciągu tygodnia podwyżki wyniosły blisko 9 proc.

Walka Dawida z Goliatem

Na przyjazd do obwodu kaliningradzkiego zdecydował się Nikołaj Patruszew, sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR. Wielu komentatorów uważa go za prawą rękę Putina i jego potencjalnego następcę. W zdecydowanym tonie wypowiedział się przeciwko Litwie, grożąc, że bardzo odczuje ona konsekwencje swojej decyzji.

Nie wiadomo jednak, co faktycznie miał na myśli. Rosjanie zdają się mieć związane ręce, jeśli chodzi o potencjalne odpowiedzi na działania Litwy. Póki co ograniczają się jedynie do głosów oburzenia ze strony Patruszewa czy rzecznika Kremla, Pieskowa. Ich groźby nie mają jednak konkretnego charakteru.

Rosja mogłaby teoretycznie odciąć Litwę od swojej energii elektrycznej, jednak pomimo wciąż funkcjonujących połączeń transgranicznych, Litwini już jej nie kupują. Do tego ciągu najbliższych dwóch lat mają, wraz z pozostałymi krajami bałtyckimi, całkiem odciąć się od posowieckiego systemu energetycznego BRELL.

Samo odcięcie od wspólnego systemu energetycznego mogłoby być zaś bardziej bolesne dla samego obwodu kaliningradzkiego. Póki co Rosjanie planują testy autonomicznej pracy systemu energetycznego. Według władz nowe zasady funkcjonowania energetyki nie wpłyną negatywnie na ilość dostępnej energii elektrycznej.

To jednak wcale nie jest pewne. Zaplanowana na czerwiec próba działania systemu energetycznego w standardzie autonomicznym została przeniesiona dopiero na wrzesień.

Koleje Rosyjskie zapowiedziały ponadto, że mogą ograniczyć przewozy tranzytowe towarów idących przez Rosję do Litwy i Polski. Są to jednak głównie towary importowane z Chin, z którymi Moskwa z pewnością nie chce żadnego konfliktu.

Niewystarczająca liczba promów

Jedyna alternatywna trasa dla rosyjskich towarów objętych sankcjami wiedzie przez Bałtyk. Jednak Rosjanie potrzebowaliby co najmniej kilkanaście promów, by wystarczająco zaopatrzyć mieszkańców obwodu. Tymczasem gubernator Alichanow obiecał, że wkrótce w trasę wyruszy dopiero piaty prom.

Co więcej, przewozy promowe są znacznie droższe od tranzytu kolejowego czy ciężarówkami. Jak sugerują władze obwodu, bez subsydiowania przewozów drogą morską ceny znacznie wzrosną. Moskwa na ten temat jednak milczy.

Od 1 czerwca ceny przewozu towarów do Kaliningradu z Petersburgu wzrosły o ponad 10 proc, do blisko 80 tys. rubli (ok. 6000 zł) za wagon. To cena urzędowa, wynikająca z porozumienia pomiędzy rosyjskimi kolejami i operatorem (również państwowa firma Rosmorport) linii promowych.

Zobacz też: Gaz z Litwy płynie już do Polski

MD/źródło: WNP