Rodzime marki kosmetyczne walczą o rynek z globalnymi gigantami. Przeszkadzają regulację
Polski rynek kosmetyczny umacnia swoją pozycję jako piąta siła w Unii Europejskiej, osiągając wartość 25,2 mld zł. Mimo imponującej dynamiki wzrostu i lojalności konsumentów, branża stoi przed bezprecedensowymi wyzwaniami regulacyjnymi. Nowe unijne obostrzenia dotyczące składników oraz zalew marek spoza Europy wymuszają na polskich producentach kosztowną rewizję strategii i receptur.
Skokowa wartość rynku i rekordowy eksport
Od momentu wejścia Polski do UE wartość rynku kosmetycznego wzrosła niemal trzykrotnie. W latach 2004–2024 sektor rozwijał się średnio o 4,9 proc. rocznie. Polska stała się nie tylko potęgą konsumpcyjną, ale przede wszystkim eksportową – w 2024 roku wartość wysłanych za granicę kosmetyków osiągnęła rekordowe 6 mld euro, co daje nam 9. miejsce na świecie.
Joanna Kowalczuk, dyrektorka ds. marketingu w firmie Ziaja, zwraca uwagę na specyfikę polskiego konsumenta:
Nasi klienci bardzo dobrze oparli się napływowi kosmetyków z różnych części świata i są przywiązani do polskich marek. […] Świadczą o tym nasze wyniki sprzedażowe i to, że dla wielu ludzi jesteśmy marką wielopokoleniową. Kupowały nas babcie, kupują nas matki, ale robią to również dzieci.
Regulacyjne „tu i teraz” – problem milionowych serii
Największym obciążeniem dla dużych producentów są gwałtowne zmiany w unijnych przepisach. Wdrażanie Strategii ds. zrównoważonych chemikaliów (CSS) oznacza konieczność natychmiastowego wycofywania substancji uznanych za ryzykowne.
Kluczowe terminy zmian w składnikach:
— 1 września 2025 r.: całkowity zakaz stosowania TPO (składnik lakierów hybrydowych i żeli UV).
— 1 maja 2026 r.: wejście w życie zaostrzonych norm dla salicylanu heksylu oraz srebra, powszechnie stosowanych w kremach i perfumach.
Dla firm produkujących miliony sztuk towaru dziennie, zmiana receptury i etykiet w krótkim czasie jest operacyjnym koszmarem. Joanna Kowalczuk podkreśla, że branża apeluje o wydłużenie okresów przejściowych, by móc zapanować nad logistyką dostaw.
Zagrożenie z rynków pozaunijnych
Podczas gdy europejscy producenci muszą sprostać restrykcyjnym normom Zielonego Ładu, raportowania ESG oraz nowym przepisom o opakowaniach, rynek zalewają marki spoza UE, które nie zawsze podlegają tak surowym rygorom na etapie produkcji w krajach macierzystych.
Rozdrobnienie rynku i ogromna konkurencja cenowa to codzienność, z którą mierzą się polskie firmy. Mimo to, innowacyjność wymuszona przez regulacje staje się paradoksalnie atutem na rynkach takich jak Japonia czy Hiszpania, gdzie polskie produkty są cenione za wysoką jakość i zgodność z najbardziej surowymi normami bezpieczeństwa na świecie.
Sukcesy rodzimych marek, takie jak nagroda „Ulubieniec Polaków” dla kultowych produktów firmy Ziaja na platformie Amazon, potwierdzają, że polski kapitał skutecznie broni pozycji lidera we własnym kraju, mimo globalnej presji.









