Przetarg na systemy antydrogowe. Czy Straż Graniczna woli gorsze rozwiązania od lepszych, polskich technologii?
Kontrowersje wokół przetargu Straży Granicznej na systemy antydronowe przybierają na sile. Do redakcji PKB24 wpłynęło stanowisko firmy B4 Limits Sp. z o.o. z Białegostoku, jedynego znaczącego polskiego producenta systemów zakłócających (jammerów), które rzuca nowe światło na problemy związane ze specyfikacją przetargową. Firma wskazuje na niejasne i nierealistyczne wymagania, które mogą faworyzować słabsze rozwiązania kosztem bardziej skutecznych, w tym polskich technologii.
Zarzuty wobec specyfikacji
B4 Limits krytykuje kryteria techniczne określone w przetargu, uznając je za „odstraszające wobec producentów” i nieprzynoszące realnej weryfikacji skuteczności urządzeń. Jak podkreśla firma, brak precyzyjnych zasad oceny neutralizacji bezzałogowych statków powietrznych (BSP) sprawia, że proces weryfikacji jest subiektywny – dotyczy to zarówno definiowania typów BSP, sposobu sprawdzania działania jammerów, jak i systemów radiowych podlegających zakłóceniu.
Szczególną uwagę zwraca się na wymagania dotyczące mocy maksymalnej zasilania (2000 W) oraz mocy emitowanej (500 W) dla systemów montowanych w pojazdach.
Z praktycznego i inżynieryjnego punktu widzenia takie parametry są niemożliwe do osiągnięcia, m.in. ze względu na straty wynikające z fizycznych właściwości generowania mocy
– podkreśla Sebastian Szachowicz, prezes B4 Limits. Jak tłumaczy, tego rodzaju konstrukcja wymagań może prowadzić do paradoksalnej sytuacji, w której mniej zaawansowane technologicznie rozwiązania zostaną uznane za zgodne, a bardziej efektywne – odrzucone.
Polskie technologie pominięte
Stanowisko B4 Limits wpisuje się w szerszą dyskusję na temat przetargu, którą wcześniej nagłośnił analityk wojskowy Jarosław Wolski. Wskazywał on, że specyfikacja faworyzuje izraelską firmę RADA Electronic Industries (część Leonardo DRS), wykluczając polskie przedsiębiorstwa.
B4 Limits, jako kluczowy producent jammerów, dołącza do głosów krytykujących brak wsparcia dla krajowego przemysłu obronnego. Firma podkreśla, że wymagania powinny być „jednoznaczne, realne i podlegające obiektywnej weryfikacji”, by zapewnić służbom odpowiedzialnym za ochronę infrastruktury krytycznej dostęp do skutecznych i niezawodnych systemów.
Polski przemysł obronny oferuje zaawansowane rozwiązania antydronowe, w tym systemy takie jak SKYctrl (Advanced Protection Systems), HAWK i Jastrząb (Hertz Systems) czy MADDOS (AP-Flyer), które zyskały uznanie w kraju i za granicą. B4 Limits specjalizuje się w jammerach, kluczowych dla neutralizacji dronów, a ich technologie mogłyby odegrać istotną rolę w ochronie polskich granic. Jednak, jak wskazuje firma, obecna konstrukcja przetargu może ograniczać ich szanse na udział w postępowaniu.
Czy przetarg został ustawiony?
B4 Limits wzywa do zmiany podejścia do formułowania wymagań przetargowych, by wspierać bezpieczeństwo państwa i jakość wyposażenia służb. Niejasne kryteria i nierealistyczne parametry budzą obawy o uczciwość postępowania oraz o to, czy wybrane systemy będą w stanie sprostać realnym zagrożeniom, takim jak incydenty dronowe na granicy z Białorusią.
Sprawa, nagłośniona przez Jarosława Wolskiego i wsparta stanowiskiem B4 Limits, stawia pod znakiem zapytania transparentność działań Straży Granicznej i MSWiA. Czy polskie firmy, takie jak B4 Limits, otrzymają szansę na uczciwą konkurencję? Oczekiwanie na wyjaśnienia rośnie, a kolejne kroki, w tym możliwe odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej, mogą zdecydować o dalszym biegu wydarzeń.









