Sędzia w todze z teczką akt sądowych.

Przedsiębiorcy uderzają w banki. Nowa fala pozwów frankowych w sądach gospodarczych

01.04.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Choć debata publiczna o kredytach powiązanych z walutami obcymi skupia się głównie na konsumentach, problem ten dotyczy tysięcy polskich firm. Przedsiębiorcy, którzy w latach 2004–2011 zaciągali „bezpieczne” kredyty frankowe na rozwój działalności, coraz śmielej ruszają do sądów. Choć ich ścieżka prawna różni się od tej konsumenckiej, pierwsze wyroki i uchwały Sądu Najwyższego dają realną szansę na unieważnienie wadliwych umów.

Koniec monopolu konsumentów na wygrane

Przez lata panowało przekonanie, że przedsiębiorcy stoją na straconej pozycji, ponieważ nie chronią ich przepisy o klauzulach abuzywnych (niedozwolonych), z których korzystają konsumenci. Rzeczywistość prawna ulega jednak zmianie. Właściciele jednoosobowych działalności gospodarczych oraz spółki coraz częściej udowadniają przed sądami gospodarczymi, że ich umowy naruszają podstawowe zasady prawa bankowego.

Kluczowym argumentem w tych sporach staje się dowolność, z jaką banki kształtowały kursy walut w swoich tabelach. Sądy zaczynają dostrzegać, że mechanizm ten narusza zasadę swobody umów, ponieważ jedna strona mogła jednostronnie i bez żadnych ograniczeń wpływać na wysokość zobowiązania drugiej strony. To, co przez lata uchodziło za standard rynkowy, dziś bywa kwalifikowane jako sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

Przełomowa uchwała Sądu Najwyższego

Nadzieję dla sektora biznesowego ugruntowała uchwała Sądu Najwyższego z 28 kwietnia 2022 roku (sygn. III CZP 40/22). Przesądzono w niej, że nieważność umów kredytowych waloryzowanych do walut obcych nie jest zarezerwowana wyłącznie dla osób prywatnych.

Adwokat Milena Mocarska, ekspertka z kancelarii MBM Legal, wyjaśnia wagę tego rozstrzygnięcia:

Ta uchwała pozwala na skuteczne podnoszenie w procesach sądowych, że nie tylko abuzywność postanowień umów kredytów frankowych zawartych przez konsumenta może być podstawą uznania takich umów za nieważne. W sprawach dotyczących przedsiębiorców można powoływać się na argumenty dotyczące wad konstrukcyjnych umów lub nieprawidłowego określenia mechanizmu waloryzacji.

— podkreśla mec. Milena Mocarska. Dzięki temu firmy mogą ubiegać się o stwierdzenie nieważności umowy, co w praktyce oznacza zwrot wszystkich wpłaconych rat jako świadczenia nienależnego.

Inwestorzy na wynajem – konsument czy przedsiębiorca?

Szczególnie ciekawą grupę stanowią osoby fizyczne, które zaciągnęły kredyt na zakup nieruchomości przeznaczonej na wynajem. W ich przypadku granica między konsumentem a przedsiębiorcą bywa płynna. Zgodnie z orzecznictwem TSUE, nabycie nawet jednego lokalu w celach inwestycyjnych nie musi automatycznie pozbawiać kredytobiorcy statusu konsumenta. Każda taka sytuacja wymaga jednak indywidualnej analizy prawnej, która określi, jaką ścieżkę procesową należy wybrać.

Sądy coraz częściej przychylają się do wniosków przedsiębiorców już na starcie procesu. Standardem staje się wydawanie postanowień o zabezpieczeniu roszczeń, co pozwala na zawieszenie spłaty rat kredytu na cały czas trwania postępowania sądowego. To potężne odciążenie dla płynności finansowej firmy, która często od lat spłaca kapitał znacznie przewyższający pierwotną kwotę kredytu.

Czas działa na niekorzyść – pułapka przedawnienia

Mimo optymistycznej linii orzeczniczej, przedsiębiorcy muszą pamiętać o istotnym ograniczeniu: czasie. W przeciwieństwie do konsumentów, których roszczenia przedawniają się po 6 lub 10 latach, firmy mają na to co do zasady tylko 3 lata od dnia, w którym świadczenie stało się nienależne.

Milena Mocarska ostrzega przed zwlekaniem z decyzją:

Decydując o skierowaniu sprawy do sądu, trzeba pamiętać o istotnej kwestii – o przedawnieniu roszczeń. W szczególności dotyczy to przedsiębiorców ze spłaconymi kredytami. Termin przedawnienia wynosi 3 lata, jednak każdą sprawę należy analizować indywidualnie pod kątem okoliczności, które mogą mieć wpływ na jego bieg.

— zaznacza ekspertka MBM Legal. Unieważnienie umowy to nie tylko brak konieczności dalszej spłaty, ale także korzyści wizerunkowe – brak wpisu w rejestrach typu BIK i poprawa wskaźników finansowych przedsiębiorstwa, co otwiera drogę do nowych inwestycji.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA