Wysokie abonamenty, obietnice szybkiego dostępu do specjalistów i standardy, które miały przewyższać publiczną służbę zdrowia – tak w teorii wygląda oferta największych graczy na rynku prywatnej medycyny w Polsce. Rzeczywistość malowana przez pacjentów w serwisach opiniotwórczych takich jak trustpilot.com jest jednak zgoła inna. Skargi na brak terminów, gubienie próbek badawczych oraz lekarzy, którzy zamiast leczyć, zdają się realizować korporacyjne wytyczne oszczędnościowe, stają się codziennością posiadaczy płatnych pakietów medycznych.
Pacjenci uwięzieni w aplikacjach
Największym problemem, na który wskazują użytkownicy obu gigantów, jest drastyczny spadek dostępności lekarzy. Systemy rezerwacyjne, które miały ułatwiać życie, stały się narzędziem walki o jakąkolwiek konsultację. Pacjenci opisują sytuacje, w których „polowanie” na wolny termin przypomina walkę o bilety na koncert światowej gwiazdy, a nie standardową usługę medyczną, za którą co miesiąc płacą niemałe pieniądze.
Pani Daria zwraca uwagę na systemową niewydolność placówki:
Obsluga w placowce LuxMed jest najgorsza ze wszystkich innych prywatnych placówek opieki zdrowotnej. Jest o wiele gorzej niż z NFZ, brak specjalistow, brak dostepnych terminow, mimo tego ze place za pakiet. Osoby z recepcji niekompetente, niemile, a czasem pozawalaja sobie nawet chamskie odzywki.
Podobne głosy płyną ze strony klientów Medicover, którzy czują się oszukani modelem biznesowym firmy.
dramat na całej linii, brak dostępnych lekarzy, polowanie na termin to absurd. mieszkam w Szczecinie i do kolejnego specjalisty nie ma totalnie terminów. coraz więcej dopłat, niby niewielkie kwoty, ale za kazdym razem coś. totalnie zmarnowane pieniądze. nie polecam.
– napisał pan Michał.
Pacjenci zauważają, że terminy „na pakiet” są niedostępne, podczas gdy te same wizyty opłacone dodatkowo, poza abonamentem, są dostępne niemal od ręki.
Korporacyjna blokada skierowań
Kolejnym palącym problemem jest niechęć lekarzy do zlecania badań diagnostycznych. Pacjenci coraz częściej odnoszą wrażenie, że personel medyczny jest instruowany przez zarządy firm, aby maksymalnie ograniczać koszty, co odbywa się bezpośrednio kosztem zdrowia klientów.
Tak zdaniem pani Jagody wygląda mechanizm cięcia kosztów:
Tyle mówi się o profilaktyce, a koniec końców LuxMed tnie koszty i zakazuje lekarzom wystawiania skierowań (ale spokojnie, tylko na to, co masz w pakiecie ;)). Uzasadnieniem jest brak wskazań do przeprowadzenia badania. Powtarza to każdy lekarz. Bo to wytyczne korporacji, która wypłaca im wynagrodzenie.
W Medicover sytuacja ma wyglądać bliźniaczo. Klienci skarżą się na bagatelizowanie objawów i konieczność wręcz „wyproszania” podstawowej morfologii czy USG.
Przemysław Jesionek opisuje swoje doświadczenia z diagnostyką w Medicover w następujący sposób:
Niestety ciężko tam trafić na lekarza, większość to przypadkowi ludzie z papierkiem lekarz. Brak terminów, spychologia, a jedyne badania jakie zlecają lekarze to maksimum OB, morfologia i RTG. Już na poziomie USG ciężko dostać skierowanie może przejdzie, to nic nie da, zacznij od RTG Guza chcą badać RTG!
Błędy medyczne i organizacyjny chaos
Poza problemami z dostępnością, w opiniach pojawiają się drastyczne opisy błędów personelu oraz braku profesjonalizmu. Gubienie próbek krwi, uszkodzenia nerwów podczas wkłucia, czy odsyłanie pacjentów z bólem zęba to tylko wierzchołek góry lodowej.
Nie polecam. Zgubiono próbki oddane do badania. Obsługa przekonywała później, że to wina pacjenta, bo nie powiedział przy oddawaniu jaki ma być zakres badania.
– napisał na portalu trustpilot.com użytkownik podpisany jako A.M.
Cytowana wcześniej pani Jagoda narzekała na pobieranie krwi przez opiekuna medycznego:
które skończyło się uszkodzeniem nerwu w ręce i parodniowym bolem, a badanie zostało zwrócone do powtórzenia przez laboratorium, bo próbka się nie nadawała
Z kolei w taki sposób Iza relacjonuje skandaliczne zajście w gabinecie stomatologicznym:
Jak lekarz może odmawiać założenia opatrunku na bolący i dziurawy zab i odesłać pacjenta w takim stanie do domu???? Okropne, rażące podejście. Jakim prawem lekarz dentysta mówi do pacjenta „Jestem lekarzem i będę decydować”?
Prywatny sektor goni standardy NFZ?
Wnioski płynące z setek negatywnych recenzji są jednoznaczne: dystans dzielący prywatną opiekę medyczną od publicznej drastycznie się skurczył. Pacjenci coraz częściej używają określeń typu „NFZ pod innym logo”, wskazując na całkowite uprzedmiotowienie chorego. Polska nie jest tu wyjątkiem – na zachodzie już lata temu pojawiło się określenie „shitmed” stosowane wobec prywatnej ochrony zdrowia kiepskiej jakości.
Wiele firm, które do tej pory oferowały pakiety medyczne jako benefit pracowniczy, pod wpływem skarg personelu zaczyna rozważać zmianę dostawców lub całkowitą rezygnację z tych usług. W dobie galopujących cen abonamentów, klienci oczekują realnej pomocy, a nie jedynie dostępu do niedziałającej aplikacji i obietnic bez pokrycia.
Wszystkie opinie pochodzą z portalu trust pilot.com. Zachowano oryginalną pisownię
Udostępnij:
Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.