Półmilionowa polska armia do 2039 roku – MON ujawnia harmonogram rozbudowy
Polskie Siły Zbrojne mają przejść największą w najnowszej historii transformację kadrową. Według informacji przedstawionych przez wiceministra obrony narodowej, docelowy stan armii – łącznie z rezerwistami – ma wynieść pół miliona żołnierzy. Termin realizacji tego ambitnego planu wyznaczono na 2039 rok.
Harmonogram rozbudowy i aktualne stany
Jak wynika z materiałów przedstawionych przez Ministerstwo Obrony Narodowej podczas posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej, na początku 2026 roku w szeregach wojska służyło ponad 217 tys. żołnierzy, z czego blisko trzy czwarte to żołnierze zawodowi. To o około 11 tys. więcej niż rok wcześniej – wzrost odnotowany mimo tego, że w 2025 roku ze służby odeszło ponad 7 tys. osób. W tym samym czasie do zawodowej służby wojskowej powołano niemal 19 tys. nowych żołnierzy zawodowych, a ponad 17 tys. osób wstąpiło w szeregi dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej.
Czytaj takze: Wyścig z czasem w zbrojeniówce. Polska ma niespełna trzy tygodnie na zawarcie miliardowych kontraktów
Cel: 300 tys. zawodowych, 200 tys. w rezerwie
Wiceminister MON Stanisław Wziątek poinformował komisję, że osiągnięcie docelowego stanu 300 tys. żołnierzy zawodowych planowane jest do 2039 roku. Dodatkowo 200 tys. żołnierzy ma stanowić komponent rezerwowy, co łącznie da armię liczącą 500 tys. osób. Jak podaje źródło, założenia te zostały uwzględnione w niejawnym Programie Rozwoju Sił Zbrojnych RP na lata 2025–2039, który pod koniec 2025 roku podpisał minister Władysław Kosiniak-Kamysz.
Dla zobrazowania skali planowanego wzrostu warto zestawić te liczby z aktualnym stanem: obecna armia liczy około 217 tys. żołnierzy, co oznacza, że do osiągnięcia celu liczebność samego komponentu zawodowego musi wzrosnąć o blisko 40 procent.
Posłowie niecierpliwi, wiceminister optymistyczny
Długi horyzont czasowy planu – nieco ponad dekada – wzbudził niepokój części parlamentarzystów uczestniczących w posiedzeniu komisji. Wiceminister Wziątek odniósł się do tych obaw, wyrażając przekonanie, że rekrutacja nabierze tempa i cel może zostać osiągnięty wcześniej niż zakłada oficjalny harmonogram. Jak wynika z relacji ze spotkania, ministerstwo aktywnie monitoruje dynamikę procesu naboru i jest gotowe do korekty działań, jeśli tempo wzrostu okaże się niewystarczające.
Strategiczny cel: największa armia w Europie
Rozbudowa liczebna armii wpisuje się w szerszą strategię obronną państwa. Według informacji ze źródła, minister Kosiniak-Kamysz podczas majowej inauguracji Defence24 Days zapowiedział, że „w roku 2030 Polska będzie miała najsilniejszą i największą armię w Europie” – zarówno pod względem organizacyjnym, jak i wyposażenia. To deklaracja, która nadaje kontekst całemu programowi rozbudowy sił zbrojnych i wyznacza ambitny punkt odniesienia dla działań MON w nadchodzących latach.
Czytaj takze: Jedyny kościół w strefie Gazy został zniszczony przez Izrael
Gospodarcze i budżetowe konsekwencje rozbudowy armii
Tak skokowy wzrost liczebności wojska niesie ze sobą istotne implikacje gospodarcze. Zwiększenie stanów osobowych oznacza konieczność podniesienia wydatków na wynagrodzenia, szkolenia, infrastrukturę koszarową oraz wyposażenie. Polska od kilku lat utrzymuje jeden z najwyższych w NATO odsetków PKB przeznaczanych na obronność, a realizacja Programu Rozwoju Sił Zbrojnych będzie wymagała kontynuacji tego kursu. Branże bezpośrednio powiązane z sektorem obronnym – producenci sprzętu, firmy logistyczne, dostawcy systemów IT – mogą liczyć na stabilny popyt ze strony wojska przez co najmniej kilkanaście kolejnych lat.
Wiceminister przedstawił komisji również główne kierunki polityki kadrowej, jednak szczegółowe założenia w tym zakresie nie zostały w pełni ujawnione publicznie, co wynika częściowo z niejawnego charakteru Programu Rozwoju Sił Zbrojnych.
Czytaj takze: USA zakończył operację przeciw Iranowi. Teheran odpowiedział dronami









