Polsce grozi susza rolnicza. Plony mogą być mniejsze i gorszej jakości, ale za to droższe
1 czerwca 2022
Kamil Śliwiński

Polsce grozi susza rolnicza. Plony mogą być mniejsze i gorszej jakości, ale za to droższe

Żywność drożeje w zastraszającym tempie, a może być jeszcze gorzej. Według raportu Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa aż 14 polskich województw jest zagrożonych suszą rolniczą. Jej wystąpienie bezpośrednio wpłynie na polską produkcję rolniczą.

Już teraz żywność w Polsce jest średnio o ponad 13,5 proc. droższa, niż przed rokiem. Jest to spowodowane wieloma czynnikami, takimi jak wojna na Ukrainie, droższe paliwa i nawozy oraz susza w wielu rejonach świata, m.in. w Indiach.

Według danych GUS w maju mąka podrożała aż 25,5 proc. w skali roku, a oleje i tłuszcze o 28,8 proc. Znacznie droższe jest także mięso – średnio o 17 proc. Drób podrożał natomiast aż o 46,7 proc., wołowina o 29,9 proc., a wieprzowina o 15,6 proc.

Według Credit Agricole dynamika cen żywności w tym roku zwiększy się do 15 proc. Jeśli jednak sprawdzą się obawy Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa co do wystąpienia w prawie całej Polsce suszy rolniczej, to wzrost cen żywności w naszym kraju może być jeszcze wyższy.

Susza rolnicza

Susza, czyli niedobór wody dzieli się kilka etapów które mogą występować kolejno po sobie. Pierwszy to susza atmosferyczna, czyli niedobór opadów – już ona dotyka uprawy, gdyż powoduje niedosyt wilgotności gleby.

Drugi etap to właśnie susza rolnicza. Występuje ona wtedy, gdy gleba nie jest wystarczająco wilgotna by zaspokoić potrzeby roślin. To pierwszy etap który poważnie dotyka gospodarkę – bezpośrednio bowiem prowadzi do zmniejszenia plonów rolnych.

W tegorocznym raporcie Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa poinformował, że najbardziej narażone przez suszę są uprawy zbóż jarych (m.in. pszenica, owies, żyto, pszenżyto, kukurydza). Już teraz odnotowano ją w niemal połowie gmin z obszaru 22 proc. krajowych gruntów ornych.

IUNiG podał w swoim w raporcie, że jedynie w dwóch województwach nie wystąpiły wywołane przez suszę straty plonów:

Stwierdzamy, że odnotowano duże niedobory wody na dużym obszarze kraju dla roślin uprawnych wynoszące od -50 do -179 mm. Panujące warunki pogodowe obecnej wiosny z uwagi na wysokie usłonecznienie oraz dużą prędkość wiatru sprawiły, że straty plonów z powodu deficytu wody wystąpiły w 14 województwach. Nie odnotowano ich jedynie w województwie małopolskim i podkarpackim.

Według Instytutu w tym roku susza spowoduje obniżenie plonów o co najmniej 1/5 w skali gminy w porównaniu do przeciętnych warunków pogodowych z poprzednich lat.

Na suszy rolniczej może się jednak nie skończyć, jeśli okaże się, że poprzedza ona kolejne etapy suszy, o znacznie gorszych, wręcz katastrofalnych, a zarazem długotrwałych skutkach dla rolnictwa.

Mowa tu o suszy hydrologicznej i hydrogeologicznej. Pierwsza charakteryzuje się długotrwałym obniżeniem ilości wody w akwenach wodnych, druga – jej stałym spadkiem. To wówczas m.in. wysychają studnie.

Przelotne opady nie pomagają

Zeszłotygodniowy deszcz tylko trochę polepszył sytuację. Jak jednak podaje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, gleba na głębokości 7-28 cm dalej jest sucha.

Jak tłumaczył portalowi Business Insider Jakub Olipra, analityk rynków rolnych w Credit Agricole, glebie potrzeba czegoś innego niż kilkudniowe intensywne opady:

To, że przez kilka dni pada, nie oznacza, że sytuacja się istotnie poprawi. Było sucho przez kilka miesięcy, nie było pokrywy śniegowej, wilgotność gleby na początku okresu wegetacji była niska. W rolnictwie ważne jest też, by padało dłużej, a mniej intensywnie niż intensywnie i krótko

Gwałtowne burze nie tylko nie nawadniają gleby, ale nawet wymywają część upraw. Ponadto nawet jeśli teraz wystąpią opady deszczu, to nie zrekompensują one jego wcześniejszego braku. Susza w okresie kwitnienia ma negatywny wpływ na sadownictwo, gdyż powoduje słabe zapylenie, czego skutkiem jest mniejsza ilość owoców.

Plony – mniejsze i gorszej jakości, ale za to droższe

Wystąpienie suszy rolniczej spowoduje znacznie mniejsze plony. Ponadto te, które zostaną zebrane będą prawdopodobnie gorszej jakości. Znacznie wzrosną także ceny, szczególnie w przypadku warzyw i owoców.

Według danych GUS już w kwietniu owoce były droższe o 6,6 proc., a warzywa – o 12 proc. w stosunku do tego samego okresu zeszłego roku. Susza w najbliższych miesiącach może jeszcze dodatkowo pogłębić ten problem.

Już teraz straty można dostrzec m.in. w przypadku rzepaku. Jak podaje Stanisław Myśliwiec, prezes Lubuskiej Izby Rolniczej:

Susza jest bardzo dolegliwa, straty z jej powodu w województwie lubuskim są bardzo duże. W rzepaku na słabszych glebach sięgają 40 proc. W zbożach również szacujemy, że plony będą ok. 30–40 proc. niższe. Choć w niektórych częściach kraju pada, u nas wciąż jest bardzo sucho. Punktowe opady spływają, nie daje skutków. Wody gruntowe wciąż pozostają na bardzo niskim poziomie

Źle jest także na Pomorzu. Wszędzie poza regionem Żuław wilgotność gleb spadła poniżej 20 proc. Ostatnie opady miały wpływ jedynie na najpłytszą warstwę gleby. Na ten moment najgorzej jest w przypadku traw przeznaczonych na sianokiszonki (rodzaj paszy). Ich zbiorów dokonuje się w połowie maja, w tym roku zebrano jedynie połowę standardowych zbiorów.

Droższa żywność napędza inflację

W Polsce żywności z pewnością nie zabraknie, jednak biorąc pod uwagę powyższe czynniki i groźbę suszy, wzrost jej cen może jeszcze dodatkowo przyśpieszyć.

Według analityków (m.in. PKO BP, Pekao i mBanku) wzrost cen żywności jest głównym czynnikiem napędzającym inflację w naszym kraju. Susza może więc poskutkować jeszcze wyższym wzrostem przeciętnych cen w Polsce.

Fala upałów nawiedziła także drugiego największego eksportera pszenicy na świecie – Indie, które w odpowiedzi na znacznie mniejsze zbiory zakazały eksportu tego zboża ze swojego kraju. W reakcji na to ceny zboża na świecie natychmiast wzrosły o kilka procent.

W związku z suszą i niedoborami żywności wielu rejonom świata zagraża w tym roku klęska głodu. Brytyjski minister transportu ostrzegał w maju, że znacznie mniejsza ilość żywności może wywołać na świecie głód, który przyniesie więcej ofiar śmiertelnych, niż sama wojna na Ukrainie.

Kamil Śliwiński