Polacy masowo przestają płacić abonament RTV. KRRiT wini polityków
Z ponad 12 milionów gospodarstw domowych w Polsce jedynie niewielki ułamek ma zarejestrowany odbiornik telewizyjny, a jeszcze mniej osób faktycznie uiszcza abonament RTV. Wpływy z tej opłaty od lat systematycznie maleją, a Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie kryje frustracji – i wskazuje winnych.
Liczby mówią same za siebie
Według danych KRRiT cytowanych przez „Fakt”, na ponad 12,5 miliona gospodarstw domowych w Polsce zarejestrowany odbiornik telewizyjny posiada niespełna 4,5 miliona. Abonament opłaca jeszcze mniej – zaledwie 2,6 miliona podmiotów. W ubiegłym roku przełożyło się to na wpływy rzędu niespełna 600 milionów złotych. Co gorsza, trend jest wyraźnie spadkowy – odsetek płacących systematycznie się zmniejsza.
Dla porównania: jeszcze kilka lat temu liczba płatników była wyraźnie wyższa. Dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której zdecydowana większość Polaków korzysta z telewizji lub radia, lecz nie poczuwa się do obowiązku regulowania tej daniny. Egzekwowanie opłat pozostaje praktycznie fikcją.
KRRiT: system jest zepsuty, a politycy nie chcą go naprawiać
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji od dawna sygnalizuje, że obecny model finansowania mediów publicznych jest archaiczny i nieskuteczny. Obowiązek rejestracji odbiorników i płacenia abonamentu pochodzi z epoki, gdy telewizor był dobrem luksusowym, a nie powszechnym sprzętem domowym.
Regulator wskazuje wprost na klasę polityczną – kolejne rządy przez lata unikały reformy systemu, obawiając się niepopularności takiego kroku. Efekt jest taki, że prawo formalnie obowiązuje, ale egzekucja jest minimalna, a świadomość obywatelska w tym zakresie niemal zerowa. KRRiT podkreśla, że bez politycznej woli zmiany nic się nie poprawi.
Dlaczego Polacy przestają płacić?
Powodów jest kilka i są ze sobą powiązane. Po pierwsze – brak realnych konsekwencji. Osoba, która nie płaci abonamentu, w praktyce nie musi obawiać się żadnych dolegliwych sankcji. Kontrole są rzadkie, a egzekucja zaległości – kosztowna i mało efektywna.
Po drugie – zmiana nawyków medialnych. Coraz więcej Polaków, szczególnie z młodszych pokoleń, w ogóle nie korzysta z tradycyjnej telewizji linearnej. Oglądają filmy i seriale przez platformy streamingowe, informacje czerpią z internetu. Obowiązek rejestracji odbiornika TV wydaje im się reliktem przeszłości – i trudno im przyznać rację.
Po trzecie – zaufanie do mediów publicznych. Spory wokół TVP i Polskiego Radia od lat polaryzują opinię publiczną. Część Polaków uważa, że media publiczne nie realizują misji, za którą warto płacić. Debata o tym, czy abonament to dobre narzędzie finansowania misji publicznej, toczy się w przestrzeni publicznej od dekad – bez rozstrzygnięcia.
Co zamiast abonamentu? Propozycje od lat w szufladach
Alternatywnych modeli finansowania mediów publicznych w Polsce nie brakuje – brakuje za to chęci do ich wdrożenia. Najczęściej dyskutowane rozwiązania to finansowanie bezpośrednio z budżetu państwa, opłata ryczałtowa wbudowana w rachunki za prąd lub szersze zwolnienia dla grup społecznych przy jednoczesnym zaostrzeniu egzekucji wobec pozostałych.
Każda z tych opcji ma swoich zwolenników i przeciwników. Finansowanie budżetowe daje mediom publicznym stabilność, ale uzależnia je od aktualnej ekipy rządzącej. Z kolei opłata naliczana przy rachunkach za energię byłaby powszechna i trudna do uniknięcia, jednak wywołuje sprzeciw jako kolejne obciążenie gospodarstw domowych.
Środowiska liberalne i wolnorynkowe – w tym politycy Konfederacji – od lat konsekwentnie wskazują, że państwowe finansowanie mediów publicznych to droga donikąd. W ich ocenie media powinny funkcjonować na zasadach rynkowych, a abonament jako przymusowa danina jest nie do pogodzenia z wolnością obywatelską i swobodą wyboru. Konfederacja wielokrotnie postulowała likwidację abonamentu RTV jako obowiązku i zastąpienie go dobrowolnym modelem finansowania.
Medialna fikcja trwa
Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że system abonamentowy formalnie istnieje, generuje pewne wpływy, ale jest na tyle nieszczelny, że nie może stanowić podstawy stabilnego finansowania misji publicznej. KRRiT regularnie alarmuje, Poczta Polska – jako podmiot odpowiedzialny za pobór opłat – ma ograniczone narzędzia egzekwowania należności, a politycy temat odkładają.
Tymczasem telewizja publiczna i Polskie Radio funkcjonują, generują koszty i wymagają finansowania. Im dłużej reforma jest odkładana, tym większe ryzyko, że wpływy z abonamentu staną się jedynie symboliczną pozycją w budżecie mediów publicznych – a luka finansowa będzie musiała być pokrywana z innych źródeł.
Na razie system trwa w zawieszeniu. Polaków płacących abonament jest coraz mniej, instytucje odpowiedzialne za jego pobór rozkładają ręce, a kolejne rządy – niezależnie od barw politycznych – nie kwapią się do przeprowadzenia realnej reformy. Pytanie, jak długo można utrzymywać tę finansową fikcję.









