PIE: Wstrząs surowcowy wywołany przez wojnę na Bliskim Wschodzie podbija inflację w Europie
Wojna na Bliskim Wschodzie wywołała potężny wstrząs surowcowy, który w brutalny sposób przerwał trwający od ponad roku proces dezinflacji w Europie. Ponowny wzrost cen energii stał się głównym motorem napędowym wskaźników cenowych w strefie euro oraz w Polsce, co drastycznie ogranicza pole manewru banków centralnych w kwestii luzowania polityki pieniężnej. Zamiast wyczekiwanych obniżek stóp procentowych, rynki finansowe zaczynają wyceniać scenariusze ich podwyżek.
Szok podażowy w Cieśninie Ormuz
Bezpośrednią przyczyną obecnych turbulencji są zakłócenia w kluczowej dla światowego handlu Cieśninie Ormuz. To właśnie tędy przepływa około 35 proc. globalnej ropy transportowanej drogą morską. Według danych Banku Światowego, ataki na infrastrukturę oraz blokady żeglugi doprowadziły do największego wstrząsu podażowego w historii pomiarów.
Sebastian Sajnóg, analityk Polskiego Instytutu Ekonomicznego, na łamach Tygodnika Gospodarczego PIE szczegółowo opisuje skalę tego zjawiska:
Bezpośrednim źródłem nowego szoku jest wojna na Bliskim Wschodzie i zakłócenia w Cieśninie Ormuz, przez którą odbywa się ok. 35 proc. globalnego morskiego handlu ropą. Według Banku Światowego, ataki na infrastrukturę energetyczną i utrudnienia w żegludze wywołały największy wstrząs podażowy na rynku ropy w historii pomiarów – początkowy ubytek dostaw sięgnął ok. 10 mln baryłek dziennie.
Sytuacja ta błyskawicznie przełożyła się na wskaźniki cenowe. Inflacja HICP w strefie euro przyspieszyła w kwietniu do 3,0 proc., podczas gdy jeszcze w styczniu wynosiła 1,7 proc. Najsilniejszy wpływ na ten wynik miała dynamika cen energii, która wzrosła z 5,1 proc. w marcu do aż 10,9 proc. w kwietniu.
Droższe nawozy uderzą w ceny żywności
Ryzyko inflacyjne w 2026 roku nie ogranicza się wyłącznie do rachunków za prąd i paliwo. Prognozy Banku Światowego z kwietnia wskazują na szerokie rozlewanie się kosztów na inne sektory gospodarki. Sebastian Sajnóg przewiduje, że Europa musi przygotować się na pośrednie skutki wzrostu cen surowców:
Dla Europy oznacza to dwa kanały transmisji: bezpośrednio wyższe rachunki za energię i koszty transportu oraz pośrednio – ryzyko ponownego wzrostu cen żywności w kolejnych kwartałach przez droższe nawozy i pasze.
Przewiduje się, że ogólny indeks cen surowców wzrośnie o 16 proc., przy czym szczególnie alarmujące są dane dotyczące rolnictwa. Indeks cen nawozów ma wzrosnąć o 31 proc., a cena mocznika o 60 proc.
Polska gospodarka bez szans na obniżki stóp
Sytuacja w Polsce odzwierciedla trendy europejskie, choć sytuację dodatkowo komplikuje przyspieszająca inflacja bazowa. Według szacunków GUS, kwietniowa inflacja CPI wzrosła do 3,2 proc., mimo funkcjonowania programów osłonowych w obszarze cen paliw. W obliczu tak silnych ryzyk kosztowych, przestrzeń do luzowania polityki pieniężnej w Polsce praktycznie zniknęła.
Autor analizy podkreśla, że pierwsze sygnały przenoszenia kosztów energii na inne produkty są już widoczne w oficjalnych danych:
Inflacja bazowa przyspieszyła wstępnie do ok. 2,9 proc. z 2,7 proc. w marcu i są to pierwsze oznaki rozlewania się szoku poza ceny energii. W takich warunkach konsensus analityków zakłada, że RPP utrzyma stopy procentowe bez zmian co najmniej do końca 2026 r.
Podczas gdy polska Rada Polityki Pieniężnej prawdopodobnie zachowa status quo, Europejski Bank Centralny sygnalizuje możliwość podwyżek. Prezes Christine Lagarde wskazała czerwcowe posiedzenie jako właściwy moment do ponownej oceny sytuacji, a rynki zaczynają brać pod uwagę scenariusz wzrostu stóp procentowych już w te wakacje.
Źródło: Tygodnik Gospodarczy PIE









