Obornik staje się towarem deficytowym. Rolnicy muszą sprowadzać go z zagranicy
Polska wieś boryka się z nietypowym, ale niezwykle dotkliwym kryzysem. Naturalny obornik, przez lata traktowany jako tani produkt uboczny produkcji zwierzęcej, stał się obecnie towarem deficytowym, a dla wielu gospodarstw – wręcz luksusowym. Jak wynika z analiz publikowanych m.in. przez portal Onet, sytuacja ta zmusza rolników do sprowadzania go z zagranicy, co drastycznie uderza w rentowność, szczególnie w sektorze rolnictwa ekologicznego.
Dlaczego w Polsce brakuje obornika?
Główną przyczyną kryzysu jest postępująca specjalizacja rolnictwa i drastyczny spadek pogłowia zwierząt w polskich gospodarstwach. Od lat obserwuje się oddzielenie produkcji roślinnej od zwierzęcej – wiele regionów kraju, które kiedyś słynęły z hodowli, dziś nastawionych jest wyłącznie na uprawę zbóż czy rzepaku.
Kluczowe czynniki wpływające na deficyt to:
- Spadek pogłowia zwierząt: Likwidacja stad trzody chlewnej oraz spadek opłacalności hodowli bydła spowodowały, że naturalne źródło nawozu znika z polskich wsi.
- Chów bezściółkowy: Nowoczesne obory coraz częściej generują gnojowicę zamiast tradycyjnego obornika słomiastego, który jest kluczowy dla budowania próchnicy.
- Wzrost popytu w rolnictwie ekologicznym: Zgodnie z unijnymi strategiami, coraz więcej gospodarstw przechodzi na systemy „eko”, co czyni obornik surowcem niezastąpionym.
Import z zagranicy: holenderskie wsparcie na polskich polach
Niedobory na rynku krajowym spowodowały, że polscy rolnicy coraz częściej szukają nawozu u sąsiadów. Według doniesień rynkowych, na które powołuje się Onet, Polska stała się importerem obornika m.in. z Holandii i Niemiec. Nawóz ten, często w formie granulowanej, jest ceniony za wygodę, jednak koszty jego transportu i zakupu są dla wielu małych gospodarstw zaporowe.
Importowany obornik obciąża koszty produkcji ekologicznej żywności, co przekłada się na wyższe ceny na półkach sklepowych. Jak alarmują rolnicy, produkcja „eko” staje się przez to coraz mniej konkurencyjna wobec tańszego importu żywności spoza UE.
Program azotanowy i wyższe kary od 2026 roku
Sytuację dodatkowo komplikują przepisy. Od 1 stycznia 2026 roku weszły w życie nowe, wyższe stawki kar za niewłaściwe przechowywanie i stosowanie nawozów naturalnych. Rolnicy muszą liczyć się z surowymi sankcjami, o których informowały serwisy branżowe i ogólnopolskie (m.in. WP Finanse i Onet):
- Do 4563,37 zł za niewłaściwe przechowywanie (np. składowanie na pryzmie bezpośrednio na gruncie).
- Do 3042,25 zł za stosowanie nawozów niezgodnie z planem nawożenia lub w niedozwolonych terminach.
Obecnie, pod koniec stycznia, ceny obornika bydlęcego w obrocie sąsiedzkim wahają się w granicach 60–80 zł za tonę, jednak w regionach o niskiej obsadzie zwierząt ceny te są znacznie wyższe, a dostępność towaru bliska zeru.
Źródło: Onet









