Nierówna konkurencja: Big techy nie podlegają tak restrykcyjnym regulacjom jak telekomy
Globalne koncerny technologiczne w Polsce i Europie nie podlegają tak restrykcyjnym przepisom, jak tradycyjni operatorzy telekomunikacyjni. Choć oferowane przez nie usługi są często niemal identyczne z ofertą telekomów, big techy mogą rozwijać się w znacznie bardziej liberalnym środowisku. Zdaniem ekspertów, obecna sytuacja wymaga pilnej harmonizacji ram prawnych, by wyrównać szanse na cyfrowym rynku.
Asymetria rynkowa i kapitalizacja gigantów
Według raportu firmy Arthur D. Little, przygotowanego na zlecenie Konfederacji Lewiatan, tacy giganci jak Google, Meta czy Microsoft dominują już nie tylko w swoich macierzystych branżach. Sukcesywnie przejmują one obszary tradycyjnie zarezerwowane dla operatorów. Komunikatory internetowe zastąpiły SMS-y, aplikacje VoIP ograniczyły rolę połączeń głosowych, a streaming wideo stał się realną alternatywą dla telewizji.
Różnice widać w wycenach giełdowych. Łączna kapitalizacja pięciu największych amerykańskich spółek technologicznych osiągnęła w 2023 roku poziom 8,1 bln euro, co oznacza wzrost o ponad 350 proc. od 2015 roku. W tym samym czasie kapitalizacja europejskich operatorów telekomunikacyjnych spadła średnio o 15 proc.
To, co z naszej perspektywy jest kluczowe, to żeby operatorzy cyfrowi – tam, gdzie to jest możliwe – mogli funkcjonować w podobnych ramach jak big techy. Nie musieliby tym samym konkurować, mając częściowo związane ręce dodatkowymi regulacjami.
— mówi Mateusz Kowalczyk, dyrektor ds. doradztwa strategicznego z Arthur D. Little.
Regulacyjny gorset operatorów
Operatorzy telekomunikacyjni od dwóch dekad funkcjonują w skomplikowanym środowisku prawnym. Podlegają oni obowiązkom w aż 34 obszarach, które dotyczą nie tylko ochrony konsumenta, ale i rygorystycznych zasad przetwarzania danych. Branża musi spełniać wymogi RODO oraz dodatkowe zasady wynikające z dyrektywy ePrivacy, takie jak retencja danych czy zarządzanie informacjami o lokalizacji.
Większość tych obowiązków nie dotyczy firm bigtechowych, co daje im przewagę operacyjną.
W przypadku wielu usług, które są substytucyjne, operatorzy funkcjonują w znacznie bardziej rygorystycznym gorsecie prawnym. Mamy szereg regulacji, które operatorzy muszą spełniać: od regulacji konsumenckich, przez te związane z sektorem łączności, zarówno na rynku polskim, jak i europejskim, po szereg przepisów związanych z przetwarzaniem danych.
— podkreśla Mateusz Kowalczyk i dodaje, że big techy przez lata rozwijały się poza zasięgiem krajowych regulatorów, co wynikało z transgranicznego charakteru ich działalności.
Problem polskiego goldplatingu
Analitycy wskazują, że polski rynek telekomunikacyjny jest dodatkowo obciążony zjawiskiem goldplatingu, czyli nadmiernego rozszerzania unijnych przepisów przy wdrażaniu ich do krajowego porządku prawnego. Przykładem są obowiązki wysyłania informacji do użytkowników na trwałym nośniku czy specyficzne zasady pozyskiwania zgód na usługi dodatkowe.
Poza biurokracją problemem są obciążenia fiskalne. W 2024 roku polscy operatorzy zapłacili blisko 2 mld zł za prawo do korzystania z częstotliwości. Eksperci sugerują, by opłaty te były w większym stopniu nakierowane na reinwestycje w infrastrukturę. Postulowana jest również większa suwerenność cyfrowa Europy:
Musimy postawić na większe wykorzystanie rozwiązań europejskich np. w obszarze chmury. Nie mówimy tutaj o zastąpieniu big techów, tylko o konkurencji, o uważniejszym spojrzeniu na to, co mamy na naszym podwórku.
— zaznacza Mateusz Kowalczyk z Arthur D. Little.
Źródło: Newseria









