Niemiecka gospodarka na głodzie. Bolesny odwyk od rosyjskiego gazu
11 lipca 2022
Redakcja

Niemiecka gospodarka na głodzie. Bolesny odwyk od rosyjskiego gazu

Berlin

Z powodu konserwacji Nord Stream 1 Niemcy są chwilowo odcięte od dostaw gazu z Rosji. Deutsche Welle prześledziło komentarze w niemieckiej prasie. Ta zaś powtarza, że aktualna sytuacja bolesny odwyk od rosyjskiego gazu

Prawdziwie katastroficzny charakter ma komentarz opublikowany w dzienniku „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Jeśli chodzi o możliwości działania, jakie ma rząd, w zasadzie już teraz nastała sytuacja, którą minister gospodarki Robert Habeck kreślił na wypadek całkowitego odcięcia dostaw rosyjskiego gazu: Nie ma już dobrych i złych możliwości, tylko same mniej albo bardziej złe

Zdaniem tego samego autora, powagę sytuacji dobrze obrazuje sprawa serwisowanej w Kanadzie turbiny Siemensa, która teraz, mimo sankcji, ma trafić do operatora gazociągu Nord Stream:

Bo właściwie to zły sygnał pod adresem Moskwy, gdy czyni się wyjątek od sankcji wobec Rosji i zezwala na zwrot turbiny. Ale w obliczu problemów, jakie grożą Niemcom w przypadku zatrzymania pracy gazociągu, odebranie Kremlowi pretekstu do wykonania tego kroku jest prawdopodobnie właśnie taką mniej złą opcją.

Zdaniem komentatora gazety to wyjście naprzeciw Moskwie nie będzie raczej miało poważnego wpływu na decyzję rosyjskich władz. Obecna sytuacja w jakiej znajduje się nasz zachodni sąsiad jest jego zdaniem winą polityków i koncernów:

To, że Niemcy znajdują się teraz w tej nieprzyjemnej sytuacji, kraj zawdzięcza politykom i liderom biznesu, którzy musieli wiedzieć, że reżim Putina wykorzystuje surowce naturalne Rosji jako polityczną broń. Poszukiwania przyczyn ich ślepoty jeszcze może się stać bardzo nieapetycznym rozdziałem w niemieckiej polityce

– czytamy.

Komentarze w podobnym tonie czytamy także w regionalnym „Neue Osnabruecker Zeitung”.:

Jeśli doszłoby do totalnego odcięcia od rosyjskiego gazu, zdaniem ministra gospodarki Roberta Habecka zrealizowałby się scenariusz jak z koszmaru, który postawiłby społeczeństwo przed ciężką próbą. (…) Kanclerz Olaf Scholz i jego ministrowie przyrzekali w ślubowaniu robić wszystko, co w ich mocy, dla dobra obywateli i nie dopuszczać do powstania szkód dla kraju, a nie bronić porządku i wolności innych krajów za cenę własnego dobrobytu i stabilizacji. Ciekawe, jak wybrną z tego dylematu. Jeśli Niemcy i Unia Europejska pogrążą się w chaosie, Władimir Putin będzie mógł uznać to za swoje zwycięstwo.

W „Reutlinger General-Anzeiger” czytamy z kolei, że lepiej byłoby przyspieszyć rozbudowę energetyki z odnawialnych źródeł, nawet jeśli oznacza to oszpecenie krajobrazu.

Ale to teraz luksusowe problemy. W krótkiej perspektywie Niemcom grozi bolesny odwyk od rosyjskiego gazowego narkotyku. Grożące objawy odstawienne to wysokie koszty energii, recesja i zimne mieszkania. Polityka musi się zastanowić, jak złagodzić skutki dla najsłabiej zarabiających. W przeciwnym razie mamy tu społeczny ładunek wybuchowy.

Zobacz też: Niemiecki sondaż: Spada poparcie dla sankcji wobec Rosji. Klimat i gospodarka ważniejsze

MD/Deutsche Welle