Niemcy wracają do robienia interesów z Rosjanami
Po raz pierwszy od rosyjskiej inwazji na Ukrainę przedstawiciel niemieckiego środowiska biznesowego weźmie udział w Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Petersburgu – imprezie organizowanej przez Władimira Putina. Jak informuje „Rzeczpospolita”, szef Izby Handlu Zagranicznego (AHK) Matthias Schepp wystąpi tam w roli moderatora panelu poświęconego relacjom Rosja-Niemcy. Wydarzenie to wywołuje poważne kontrowersje w kontekście trwającej wojny.
Udział przedstawicieli niemieckiego kapitału w SPIEF to nie tylko symboliczny gest. Według „Rzeczpospolitej” w Rosji wciąż funkcjonuje około 1600 przedsiębiorstw z niemieckim kapitałem, a łączna wartość niemieckich aktywów na tamtejszym rynku przekracza 100 mld euro. Podmioty te regularnie odprowadzają podatki zasilające rosyjski budżet państwowy, co oznacza pośrednie finansowanie machiny wojennej Kremla.
Większość chce rosyjskich surowców z powrotem
Z raportu przygotowanego przez samą AHK wynika, że zdecydowana większość – aż 65 proc. – niemieckich firm działających w Rosji domaga się bezzwłocznego przywrócenia zakupów rosyjskich surowców energetycznych. Kolejne 31 proc. dopuszcza taki scenariusz, ale uzależnia go od zawarcia porozumienia pokojowego między Moskwą a Kijowem. Jedynie marginalny odsetek – 4 proc. respondentów – kategorycznie odrzuca powrót do importu rosyjskiej ropy i gazu, jak podaje „Rz”.
Taka struktura opinii pokazuje wyraźną rozbieżność między deklaratywnym stanowiskiem rządu Friedricha Merza a nastawieniem części niemieckiego sektora prywatnego. Berlin oficjalnie popiera reżim sankcyjny i odcina się od jakichkolwiek prób normalizacji stosunków z Kremlem. Wyjazd do Petersburga jest przedstawiany jako inicjatywa indywidualna prywatnych przedsiębiorstw oraz polityków skrajnej prawicy, z którymi obecna koalicja rządząca nie utrzymuje relacji.
Rolnictwo i przetwórstwo w centrum uwagi
Zgodnie z danymi z raportu AHK, przytaczanymi przez „Rzeczpospolitą”, niemieccy przedsiębiorcy obecni w Rosji dostrzegają największy potencjał wzrostu w sektorze rolnictwa i przetwórstwa spożywczego – wskazuje na to 12 proc. ankietowanych firm. To interesujący sygnał w kontekście zachodnich ograniczeń handlowych, które formalnie mają utrudniać transfer technologii i kapitału do Rosji.
W tym samym badaniu przedsiębiorcy wskazali też czynniki najbardziej hamujące ich aktywność na rosyjskim rynku, choć pełna lista tych barier nie została przez źródło szczegółowo rozwinięta. Mimo utrudnień operacyjnych żadna z ankietowanych firm nie sygnalizuje zamiaru wycofania się z Rosji.
Rząd Merza dystansuje się, ale problem pozostaje
Postawa rządu w Berlinie jest jednoznaczna na poziomie deklaracji – pełne wsparcie dla sankcji i brak przyzwolenia na normalizację. Problem polega jednak na tym, że prywatne firmy działają w Rosji na własną odpowiedzialność, a państwo nie dysponuje skutecznym mechanizmem, który zmusiłby je do wyjścia z tego rynku.
Uczestnictwo szefa AHK w forum Putina jest o tyle wymowne, że Izba Handlu Zagranicznego jest instytucją reprezentującą interesy niemieckiego eksportu – jej głos ma więc charakter branżowy, a nie jednostkowy. Wizyta w Petersburgu wysyła sygnał, że część niemieckiego biznesu jest gotowa na dialog z Kremlem niezależnie od toczących się działań wojennych na Ukrainie.
Jak wynika z materiału „Rzeczpospolitej”, skala zaangażowania kapitałowego Niemiec w Rosji pozostaje ogromna – i to pomimo czterech lat konfliktu. Ponad sto miliardów euro aktywów oraz tysiące pięćset firm to argument, który dla wielu przedsiębiorców okazuje się silniejszy niż geopolityczna lojalność wobec zachodnich sojuszników.









