Michelin tnie etaty. Gigant oponowy zredukuje zatrudnienie o 1500 osób
Michelin, jeden z największych producentów opon na świecie, ogłosił plan redukcji zatrudnienia w swoich francuskich zakładach. W ciągu trzech najbliższych lat firma zamierza zmniejszyć załogę o około 1500 osób – głównie w obszarach administracji i usług wewnętrznych. Za decyzją stoją spadająca sprzedaż, rosnące koszty energii i nasilająca się presja ze strony producentów azjatyckich.
Michelin od dłuższego czasu zmaga się z trudnym otoczeniem rynkowym w Europie. Europejski rynek motoryzacyjny spowalnia, a to bezpośrednio przekłada się na popyt na opony – zarówno w segmencie pierwszego montażu, jak i wymiany. Producenci samochodów, borykający się z własnym kryzysem transformacji energetycznej i słabszym popytem, zamawiają mniej, a to rzutuje na całą sieć dostawców i kooperantów.
Czynnikiem, który mocno uderzył w rentowność europejskich zakładów produkcyjnych, są koszty energii. Od czasu kryzysu energetycznego związanego z wojną w Ukrainie ceny prądu i gazu w Europie – choć niższe niż w szczytowym momencie – nadal pozostają znacznie wyższe niż przed rokiem 2022. Dla branży, której procesy produkcyjne są energochłonne, to bezpośrednie obciążenie marż.
Do tego dochodzi presja konkurencyjna z Azji. Chińscy producenci opon konsekwentnie zwiększają swój udział w globalnym rynku, oferując produkty w niższych i średnich segmentach cenowych. Europa zareagowała wprowadzeniem ceł ochronnych na opony z Chin, jednak nie wyeliminowało to w pełni cenowej przewagi azjatyckich rywali – szczególnie w segmentach, gdzie wrażliwość na cenę jest największa.
Administracja i usługi – nie produkcja
Istotny sygnał z ogłoszonych planów Michelin jest taki, że cięcia mają objąć przede wszystkim stanowiska w administracji i usługach wewnętrznych, a nie bezpośrednio linie produkcyjne. To typowa odpowiedź dużych korporacji na presję kosztową – optymalizacja tzw. back-office, konsolidacja funkcji wsparcia i ograniczanie struktur, które narosły w cza









