Kwaśniewski o Zełenskim i Wołyniu: 'Nawrocki nie musi popełniać tych samych błędów’
Aleksander Kwaśniewski, były prezydent Polski, ostro skomentował stanowisko Wołodymyra Zełenskiego w sprawie Wołynia. W rozmowie z Onetem stwierdził, że ukraiński prezydent jest 'dość niedoinformowany’ w tej kwestii, i jednocześnie zaapelował, by Karol Nawrocki nie odpowiadał na złe decyzje równie złymi decyzjami.
Wypowiedź Kwaśniewskiego wpisuje się w trwający od miesięcy spór dyplomatyczny między Warszawą a Kijowem, który dotyczy upamiętnienia ofiar rzezi wołyńskiej z lat czterdziestych ubiegłego wieku. Temat ten regularnie powraca w relacjach polsko-ukraińskich i bywa traktowany przez kolejne polskie rządy jako jeden z warunków pełnego zbliżenia obu państw na arenie międzynarodowej.
Zdaniem Kwaśniewskiego problem leży częściowo po stronie ukraińskiej, gdzie wiedza historyczna na temat skali i charakteru zbrodni wołyńskiej nie jest wystarczająco głęboka nawet na najwyższym szczeblu władzy. Były prezydent nie zdecydował się jednak na wezwanie do zaostrzenia kursu wobec Kijowa – wręcz przeciwnie, przestrzegł przed eskalacją. – To, że Zełenski podejmuje niemądrą, złą decyzję, nie oznacza, że prezydent Nawrocki ma podejmować również niemądre decyzje – powiedział Kwaśniewski w rozmowie z Onetem.
Wołyń jako stały punkt napięcia w relacjach polsko-ukraińskich
Kwestia Wołynia od lat komplikuje stosunki między oboma krajami, mimo że Polska pozostaje jednym z najsilniejszych sojuszników Ukrainy w Unii Europejskiej i NATO. Polskie środowiska polityczne – od lewicy po prawicę – są w tej sprawie wyjątkowo zgodne co do jednego: Ukraina powinna umożliwić poszukiwania i godne pochowanie szczątków polskich ofiar, a także oficjalnie uznać zbrodniczy charakter działań UPA. Kijów dotychczas unikał jednoznacznych gestów w tym kierunku, co Warszawa odbiera jako brak dobrej woli.
Kwaśniewski, znany z pragmatycznego podejścia do polityki wschodniej i wieloletniego zaangażowania w dialog polsko-ukraiński, tym razem nie ograniczył się do dyplomatycznej powściągliwości. Nazwanie stanowiska Zełenskiego „niemądrym” przez byłego prezydenta, który historycznie był postrzegany jako adwokat interesów ukraińskich w Polsce, to sygnał, że cierpliwość nawet życzliwych Ukrainie polskich polityków ma swoje granice.
Jednocześnie jego wypowiedź zawiera wyraźny sygnał pod adresem Nawrockiego: eskalacja retoryczna czy dyplomatyczna ze strony Polski nie leży w polskim interesie strategicznym. W kontekście trwającej wojny w Ukrainie i uzależnienia bezpieczeństwa regionalnego od sprawnie działającego sojuszu, zerwanie lub znaczące pogorszenie relacji z Kijowem byłoby kosztowne przede wszystkim dla samej Warszawy.
Kontekst polityczny i znaczenie głosu Kwaśniewskiego
Warto pamiętać, że Aleksander Kwaśniewski to postać, która przez dekady budowała swój wizerunek jako jeden z głównych architektów otwarcia Polski na wschód – zarówno w kontekście rozszerzenia NATO, jak i zbliżenia z Ukrainą jeszcze przed pomarańczową rewolucją. Jego krytyka wobec Zełenskiego nie jest więc głosem kogoś nieżyczliwego Ukrainie, co nadaje jej szczególną wagę w debacie publicznej.
Sprawa Wołynia pozostaje też istotnym elementem wewnętrznej sceny politycznej w Polsce. Różne ugrupowania – w tym formacje prawicowe i konserwatywne – od lat podkreślają, że normalizacja relacji z Ukrainą nie może odbywać się kosztem historycznej prawdy i pamięci o ofiarach. Taki głos wybrzmiewa zarówno ze strony Prawa i Sprawiedliwości, jak i części środowisk związanych z Konfederacją, która konsekwentnie wskazuje, że polska polityka wschodnia powinna być prowadzona z pozycji siły i jasno sformułowanych warunków, a nie jednostronnych ustępstw.
Na tym tle apel Kwaśniewskiego o zachowanie zimnej krwi przez Nawrockiego jest próbą wyznaczenia środkowej drogi – między pobłażliwością wobec Kijowa a kontrproduktywną eskalacją. Czy nowo wybrany prezydent posłucha byłego poprzednika z przeciwnego obozu politycznego – to już zupełnie inna kwestia.









