Kosmiczne ceny pszenicy, oleju palmowego i niklu. Notowania tego ostatniego zostały nawet zawieszone
10 marca 2022
Kamil Śliwiński

Kosmiczne ceny pszenicy, oleju palmowego i niklu. Notowania tego ostatniego zostały nawet zawieszone

Napaść Rosji na Ukrainę wstrząsnęła światowymi rynkami. Gwałtownie drożeją surowce i produkty rolne, przede wszystkim pszenica oraz oleje roślinne, a w szczególności – co może być zaskakujące – palmowy. Notowania niklu zostały zawieszone po tym, jak wystrzeliły w kosmos.

Nikiel – kosmiczne ceny, zawieszone notowania

Cena niklu wzrosła w ciągu 2 tygodni o ponad 300 procent. W pierwszym dniu rosyjskiej napaści na Ukrainę, 24 lutego, tona tego metalu kosztowała 24 725 dolarów.

W piątek 4 marca było to 30 063 dolarów, a w następny poniedziałek już ponad 50 271 dolarów. We wtorek cena niklu osiągnęła już ponad 81 051 dolarów, przy czym przez jakiś czas cena przekraczała nawet 100 tys.

Wtedy też wstrzymano do końca dnia handel na Londyńskiej Giełdzie Metali, ostatecznie jednak LME zdecydowała się anulować wszystkie transakcje kontraktami na nikiel dokonanymi we wtorek 8 marca.

Co więcej, Londyńska Giełda Metali odroczyła termin fizycznej dostawy niklu dla kontraktów wykonywanych w dniu 9 marca. Jest to bezprecedensowa zmiana warunków wcześniej zawartych umów, podważająca wiarygodność LME i zawieranych na niej transakcji.

To tak jakby ceny sięgające 80 tysięcy dolarów za tonę niklu nigdy nie miały miejsca. Tymczasem wszyscy je widzieli.

Według Bloomberga, gwałtowny wzrost cen poskutkował tak dużymi stratami części uczestników rynku, że Londyńska Giełda Metali zezwoliła im na opóźnienie w uzupełnianiu depozytu zabezpieczającego.

Wśród najmocniej dotkniętych stratami instytucji ma być CCBI Global Markets – spółka zależna China Construction Bank, czyli jednego z największych banków chińskich. Bloomberg podaje, że CGBI GM musi dopłacić setki milionów dolarów.

Taki wysoki wzrost cen był spowodowany obawami, że embargiem zostanie objęty eksport niklu z Rosji. Nasz sąsiad odpowiada w sumie za ok. 7 proc. światowych dostaw tego metalu, jednak jest istotnym graczem w zakresie dostarczania niklu konkretnie do baterii samochodowych.

Rosyjska spółka MMC Norilsk Nickel PJSC, która wydobywa nikiel na Syberii, odpowiada za ok. 17 proc. dostaw tak zwanego niklu klasy pierwszej, który trafia do baterii samochodowych. Nikiel tego typu może być masowo wydobywany tylko w kilku miejscach na świecie – w tym właśnie w Rosji.

Pszenica

Znaczny wzrost cen dotyczy również pszenicy. 13 lutego kosztowała 793 zł za tonę. Wybuch wojny spowodował nagły wzrost cen – do 932 zł 24 lutego, jednak już następnego dnia cena pszenicy spadła do 859 lat.

Ten spadek był jednak chwilowym trendem, gdyż zaraz potem ceny pszenicy zaczęły błyskawicznie rosnąć. Już 1 marca przekroczyły tysiąc złotych, by w ostatni poniedziałek 7 marca wynieść rekordowe 1294 zł. Następnego dnia jednak ceny zaczęły spadać.

Rosja jest największym producentem pszenicy w Europie i trzecim na świecie, natomiast Ukraina w tych samych zestawieniach zajmuje kolejno 3 i 8 miejsce. Wojna spowodowała natychmiast poważne obawy o dostawy pszenicy z tych dwóch krajów i o to, czy uda się w najbliższym czasie zaspokoić światowy i europejski popyt.

Olej palmowy

Co może być zaskakujące, w wyniku agresji Rosji na Ukrainę wyraźnie wzrosły także ceny oleju palmowego, który produkowany jest głównie w Malezji i Indonezji. Jeszcze 23 lutego kosztował on 5918 zł za tonę. Już następnego dnia, po doniesieniach o rosyjskiej inwazji cena wzrosła do 6458 zł, na tym jednak jej wzrosty się nie skończyły. W ostatnią środę, 9 marca za tonę oleju palmowego trzeba było zapłacić już ponad 7060 zł.

Mimo, że olej palmowy nie jest produkowany ani na Ukrainie, ani w Rosji, to wzrost jego cen także jest związany z wojną. Spadły bowiem światowe zapasy jadalnych olejów, a tym samym nadwyżki eksportowe. Producenci chcą znaleźć zamienniki dla dostaw oleju słonecznikowego z regionu Morza Czarnego – czyli głównie z Ukrainy.

Rosja i Ukraina odpowiadają za około 80 proc. światowego eksportu oleju słonecznikowego, a łącznie z olejem sojowym – za 93 proc. handlu

– poinformował PAP dyrektor Izby Zbożowo-Paszowej Radosław Grzegorczyk.

To pierwszy w historii, gdy olej palmowy stał się najbardziej kosztownym spośród czterech głównych olejów jadalnych.

Rafinerie azjatyckie i europejskie zwiększyły zakupy oleju palmowego, który ma zastąpić olej słoneczny. Zakup ten podniósł ceny oleju palmowego do nieracjonalnego poziomu

– powiedział gazecie “ESM Magazine” dealer z Bombaju z globalną firmą handlową.

Olej palmowy budzi sporo kontrowersji, jeśli chodzi o wykorzystywanie go do produkcji żywności. Zawiera bowiem dużo nasyconych kwasów tłuszczowych, w związku z czym powinien być spożywany z umiarem. Ich nadmiar może sprzyjać odkładaniu się cholsterolu, co z kolei może prowadzić do groźnych dla życia chorób.

Kamil Śliwiński