Koniec paliwowego eldorado za Odrą. Niemcom przestaje się opłacać tankowanie w Polsce
Po wygaśnięciu obniżonej stawki VAT i zniesieniu limitu cen paliw różnica między polskimi a niemieckimi stacjami stopniała tak bardzo, że specjalny wyjazd na tankowanie do Polski przestał mieć ekonomiczny sens dla większości kierowców z Berlina i Brandenburgii — wynika z analizy berlińskiego dziennika „B.Z.”, którą przytacza Deutsche Welle.
Jeszcze wiosną przygraniczne stacje przeżywały prawdziwe oblężenie. W kwietniu kierowcy zza Odry mogli zaoszczędzić na każdym litrze od 62 do 81 centów: benzyna Super kosztowała w Polsce 1,43 euro za litr, a olej napędowy 1,77 euro, podczas gdy w Niemczech trzeba było zapłacić odpowiednio 2,24 i 2,39 euro.
Różnica stopniała do 20 centów
Sytuacja zmieniła się po tym, jak w Polsce wygasła obniżka VAT na paliwa z 23 do 8 proc., a wraz z nią przestał obowiązywać ogólnokrajowy limit cen. W minioną niedzielę na stacji w Słubicach litr benzyny Super kosztował 7,78 zł, czyli około 1,80 euro — zaledwie o 20 centów mniej niż tego samego dnia w Berlinie. W przypadku diesla przewaga polskich stacji jest niewiele większa: 8,07 zł, czyli 1,87 euro, wobec 2,14 euro w niemieckiej stolicy.
Topniejąca różnica cen natychmiast przełożyła się na ruch przy granicy. Liczba niemieckich kierowców przyjeżdżających do Polski wyłącznie po tańsze paliwo wyraźnie spadła. Zdaniem berlińskiej gazety tankowanie za Odrą wciąż może się kalkulować mieszkańcom miejscowości położonych tuż przy granicy, takich jak Frankfurt nad Odrą, Guben, Forst czy Schwedt.
W rachunku liczy się nie tylko cena na dystrybutorze
Dziennik zwraca uwagę, że przy ocenie opłacalności takiego wyjazdu nie wystarczy porównać cen na pylonach. Do rachunku trzeba doliczyć koszty użytkowania auta: podatek, ubezpieczenie, zużycie opon, przeglądy oraz utratę wartości pojazdu. Przy takiej kalkulacji podróż po paliwo nie broni się już w przypadku mieszkańców dalej położonych miast Brandenburgii, m.in. Cottbus, Fürstenwalde, Strausbergu i Prenzlau.
Najgorzej wypada rachunek berlińczyków. Nawet ze wschodnich obrzeży miasta dojazd do najbliższego przejścia granicznego w Hohenwutzen i powrót oznaczają pokonanie co najmniej 110 kilometrów, co przy obecnej różnicy cen konsumuje niemal całą potencjalną oszczędność.
Możliwy krótki powrót limitu cen
Niewykluczone jednak, że polskie stacje jeszcze na chwilę odzyskają atrakcyjność. Według „B.Z.” premier Donald Tusk rozważa wprowadzenie kolejnego limitu cen benzyny i oleju napędowego, który miałby obowiązywać przez dwa tygodnie pod koniec sierpnia, w szczycie powrotów Polaków z wakacji. Gazeta zastrzega, że nie wiadomo, czy decyzja w tej sprawie zapadła.
Ewentualny limit wpisywałby się w szerszą dyskusję o cenach paliw w Polsce, które po wygaśnięciu tarczy osiągnęły najwyższe poziomy od czterech lat, a rząd prowadzi w tej sprawie rozmowy z Orlenem.
Źródło: Deutsche Welle









