Koniec ogródków piwnych, jakie znamy. Gastronomia ma problem i zbiera podpisy

24.07.2026
Adam Wyszyński
Czas czytania: 3 minut/y

Lato, piątkowe popołudnie, ogródek na rynku: parasol z logo browaru, zimny kufel, gwar przy stolikach. Scena tak oczywista, że nikt się nad nią nie zastanawia. Tymczasem w Sejmie leży projekt, który może ją rozmontować. Nowelizacja ustawy o wychowaniu w trzeźwości (druki 2007 i 2010) sprzedawana jest jako walka z alkoholizmem, ale rykoszetem uderza w polską gastronomię mocniej niż w kogokolwiek innego. Podkomisja właśnie zakończyła nad nią prace, a w środę 29 lipca projekt trafia na Komisję Zdrowia.

Parasol, za który grozi milion

Cały problem bierze się z jednego przepisu. Projekt wprowadza całkowity zakaz reklamy alkoholu, a definicję „reklamy” pisze tak szeroko, że mieści się w niej standardowe wyposażenie ogródka. Parasol z logo, kufel z nadrukiem, nalewak przy barze — to wszystko może zostać uznane za nielegalną reklamę. Co gorsza, ustawa dopuszcza promocję „wewnątrz” lokalu, a ogródek na chodniku czy przy krawężniku to już przestrzeń publiczna, więc spod tego wyjątku wypada. Stawka nie jest symboliczna, bo za złamanie zakazu grożą grzywny od 30 tysięcy do miliona złotych. Trudno o wyraźniejszy dowód, że ktoś pisał ten przepis, nie wychodząc zza biurka.

Rachunek spada na restauratora

Drugie uderzenie jest mniej widoczne, za to łatwe do policzenia. Sporą część wyposażenia ogródków, od parasoli po szkło i urządzenia nalewowe, udostępniają dziś lokalom browary. Projekt tę współpracę likwiduje. Restaurator, który dotąd dostawał sprzęt w ramach umowy z producentem, będzie musiał kupić go sam albo wyrzucić sprawne jeszcze rzeczy. Branża szacuje koszt wymiany na kilkadziesiąt tysięcy złotych na lokal, a takich lokali jest w Polsce ponad sto tysięcy. Piwo odpowiada mniej więcej za 15 procent przychodów gastronomii, więc mówimy o realnym uderzeniu w kondycję całego sektora. Ile dokładnie to będzie kosztować, nie wiadomo, bo projekt w ogóle nie ma oceny skutków dla HoReCa. 

To całkowicie nieprzemyślany cios w polską gastronomię

— ostrzegała branża, gdy sprawa ruszała. Od tamtej pory projekt nie złagodniał, tylko przeszedł dalej.

Nawet piwo bez alkoholu

Jest w tym absurd, który najlepiej pokazuje, jak projekt rozjeżdża się z własnym celem. Pod zakaz reklamy trafia bowiem także piwo bezalkoholowe. Formalnie nie jest ono napojem alkoholowym, ale dzieli nazwę i logo z piwem klasycznym, więc łapie się w tę samą sieć. Wychodzi na to, że ustawa mająca ograniczać picie uderza w napój, po który sięgają dokładnie ci, którzy pić nie chcą. A jest to przy tym najszybciej rosnąca kategoria na rynku piwa, więc cios trafia w segment, który sam z siebie zmienia nawyki Polaków na zdrowsze.

Zostały dwa sezony

Jest i dobra wiadomość, przynajmniej na krótką metę. Dotychczasowe zasady mają obowiązywać do końca 2027 roku, więc najbliższe dwa sezony ogródki przetrwają w znanej formie. Później, jeśli ustawa wejdzie bez poprawek, zostanie pytanie, jak wygląda polskie lato bez parasola z logo i czy restaurator z mniejszego miasta udźwignie rachunek za nowe przepisy. Droga jest zresztą jeszcze długa, bo po komisji projekt czeka drugie czytanie, Senat i podpis prezydenta, a ten w tej kadencji zawetował już i podwyżkę akcyzy, i opłatę cukrową. Osobną niewiadomą pozostaje notyfikacja unijna części przepisów, na którą zwracało uwagę samo Ministerstwo Zdrowia.

Branża nie została bierna. Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej prowadzi petycję „Zostawcie ogródki”, pod którą zebrało się już ponad tysiąc podpisów restauratorów i gości lokali (przy wyznaczonym celu 2,5 tysiąca). Restauratorzy postulują aby utrzymać wyłącznie  wyposażenia ogródków z definicji reklamy. Pismo trafia wprost do podkomisji pracującej nad ustawą.

Na razie jednak wszystko wraca w środę na Komisję Zdrowia. Warto popatrzeć posłom na ręce, bo tym razem stawką jest coś wyjątkowo namacalnego: stolik, parasol i kufel, przy którym Polacy spędzają pół lata.

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA