Konflikt na bliskim wschodzie bardziej szkodzi rynkowi gazu niż ropy
Eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i zagrożenie blokadą Cieśniny Ormuz to obecnie najpoważniejsze ryzyko dla europejskiej stabilności gospodarczej. Choć fizyczne dostawy ropy i gazu do Polski wydają się zabezpieczone, eksperci ostrzegają przed drastycznym wzrostem cen, który może wywołać kolejną falę inflacji. W najgorszym scenariuszu ceny gazu mogą wzrosnąć nawet o 130 proc. – czytamy w najnowszym Tygodniku Gospodarczym Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Strategiczne wąskie gardło świata
Cieśnina Ormuz, położona między Iranem a Omanem, jest kluczowym punktem na mapie światowego transportu surowców. Przez ten wąski przesmyk przepływa dziennie ponad 20 mln baryłek ropy, co stanowi około 26 proc. światowego handlu morskiego tym surowcem. Mimo że większość tego wolumenu trafia do Azji, destabilizacja regionu natychmiast przekłada się na globalne rynki terminowe.
Analitycy Tygodnika Gospodarczego PIE wskazują na specyfikę zagrożenia:
Dla Unii Europejskiej i Polski podstawowym zagrożeniem nie jest brak bezpieczeństwa dostaw ropy naftowej i gazu, lecz gospodarcze skutki wzrostu cen tych surowców (dla gazu nawet od 40 proc. – według El Pais, do 130 proc. – według Goldman Sachs).
Ropa: Polska bezpieczna dzięki rurociągom
Sytuacja Polski w segmencie ropy naftowej jest relatywnie stabilna, mimo że aż 48 proc. dostaw w 2025 roku pochodziło z Arabii Saudyjskiej. Kluczowe jest to, że transport ten w większości omija zagrożoną Cieśninę Ormuz dzięki istniejącej infrastrukturze lądowej.
Eksperci PIE wyjaśniają mechanizmy obronne regionu:
Z perspektywy bezpieczeństwa energetycznego Europy i Polski blokada w Cieśninie Ormuz ma mniejsze znaczenie dla dostaw ropy dzięki rurociągom w regionie pozwalającym ominąć wąskie gardło transportu morskiego. Funkcjonuje rurociąg do Fujarah w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (…), drugi do Yanbu w Arabii Saudyjskiej (…). Trzeci, SUMED dostarcza ropę bezpośrednio nad Morze Śródziemne omijając Kanał Sueski.
Wzrost cen ropy może zostać dodatkowo wyhamowany przez planowane od kwietnia zwiększenie wydobycia przez kraje OPEC+ o 206 tys. baryłek dziennie.
Gaz: Katar jako czuły punkt Świnoujścia
Znacznie poważniej prezentuje się sytuacja na rynku gazu ziemnego. W przeciwieństwie do ropy, błękitne paliwo z regionu Zatoki Perskiej (głównie z Kataru) nie posiada alternatywnych dróg transportu lądowego. W 2025 roku Polska odebrała z Kataru 16 z 81 ładunków LNG przyjętych w gazoporcie w Świnoujściu.
Autorzy artykułu w Tygodniku Gospodarczym PIE ostrzegają przed brakiem alternatyw:
Takiej infrastruktury nie ma jednak dla eksportu gazu z regionu, szczególnie z Kataru. Dlatego też konsekwencje na rynku gazu są poważniejsze niż na rynku ropy naftowej. Dodatkowo, problemem mogą okazać się ograniczone możliwości magazynowania surowców, a w konsekwencji wstrzymanie produkcji.
Powrót widma omijania Kanału Sueskiego
Obecna sytuacja niweczy nadzieje na normalizację handlu przez Morze Czerwone. Choć początek 2026 roku zwiastował powrót statków na trasę przez Kanał Sueski, ataki Huti i nowa faza konfliktu z Iranem zmuszają armatorów do wybierania znacznie dłuższego i droższego szlaku wokół Przylądka Dobrej Nadziei.
Wolumen ropy transportowany przez Cieśninę Bab al-Mandab drastycznie spadł – z 11 proc. światowego handlu morskiego w 2023 roku do zaledwie 6 proc. obecnie. Każdy dzień blokady kluczowych przesmyków to wyższe koszty frachtu, które ostatecznie zapłacą europejscy konsumenci w cenach energii i produktów przemysłowych.
Źródło: Tygodnik Gospodarczy PIE









