Ludzie tankują samochody na stacji benzynowej.

Kierowcy mają czas do północy. Od jutra litr paliwa może podrożeć nawet o 90 groszy

31.08.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Poniedziałek 31 sierpnia to ostatni dzień obowiązywania pakietu „Ceny Paliwa Niżej” — obniżonego do 8 proc. VAT-u i maksymalnych cen benzyny oraz oleju napędowego na stacjach. Niższe ceny będą obowiązywać tylko do końca sierpnia, „bo na tyle pozwoliło finansowanie z budżetu” — poinformował w sobotę w rozmowie z PAP minister energii Miłosz Motyka. Od 1 września stawka VAT wraca do 23 proc., a analitycy spodziewają się podwyżek o 60–90 groszy na litrze.

Ostatnie godziny cen maksymalnych

Zgodnie z ostatnim obwieszczeniem ministra energii ceny maksymalne obowiązujące od 29 do 31 sierpnia wynoszą 6,64 zł za litr benzyny Pb95, 7,46 zł za litr Pb98 i 7,31 zł za litr oleju napędowego. Cena maksymalna ustalana jest według formuły obejmującej średnią cenę hurtową na rynku krajowym, akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową 0,30 zł na litrze oraz VAT, a sprzedaż powyżej niej grozi karą do 1 mln zł.

Pakiet CPN wprowadzono pod koniec marca w odpowiedzi na gwałtowny wzrost cen ropy po wybuchu konfliktu USA i Izraela z Iranem. Pierwsza odsłona programu — z obniżonym VAT-em, cenami maksymalnymi i czasową obniżką akcyzy — działała do końca czerwca; 17 sierpnia rząd wznowił go w ograniczonym zakresie na ostatnie dwa tygodnie wakacji. Według szacunków resortu finansów dotychczasowy koszt programu wyniósł ok. 4,7 mld zł, a sierpniowa dogrywka to kolejne 495 mln zł.

O to, dlaczego pakiet nie zostanie przedłużony, minister energii był pytany w sobotę podczas Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie.

Zaplanowaliśmy program CPN do końca sierpnia, na tyle pozwoliło nam finansowanie z budżetu. Program działałby dalej, gdybyśmy mieli podpisaną, a nie odesłaną do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o ponadnormatywnych, nadzwyczajnych zyskach koncernów naftowych. To było działanie polityczne pana prezydenta. Prezydent zablokował finansowanie pakietu CPN na kolejne tygodnie i miesiące

— powiedział Miłosz Motyka, cytowany przez PAP.

Chodzi o ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, którą prezydent Karol Nawrocki skierował w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej — z tego podatku rząd chciał finansować kolejne odsłony pakietu. Minister dodał, że wobec napiętego budżetu i wydatków na obronność, zdrowie, edukację czy infrastrukturę rząd nie przewiduje przedłużenia programu, a komentując zakończenie pakietu, mówił wprost, że od 1 września na stacjach obowiązują „ceny Karola Nawrockiego”.

Ile zapłacimy od wtorku

Powrót 23-procentowej stawki VAT automatycznie przełoży się na ceny detaliczne. Analitycy portalu e-petrol.pl, cytowani przez Bankier.pl, szacują podwyżki na 70–90 groszy: litr benzyny 95 może kosztować od 7,38 do 7,51 zł, a oleju napędowego — 8,19–8,33 zł. Podobne wyliczenia przedstawili w piątkowym komentarzu cytowani przez money.pl analitycy Urszula Cieślak i Rafał Zywert, którzy spodziewają się wzrostów w przedziale 60–90 groszy na litrze i średniej ceny Pb95 na poziomie 7,35 zł.

Niemcy żegnają paliwowe eldorado

Koniec pakietu zamyka też trwający dwa tygodnie szturm niemieckich kierowców na przygraniczne stacje. Jak relacjonował „Fakt”, na ulicy Karsiborskiej w Świnoujściu, gdzie obok siebie stoją trzy stacje, trudno było znaleźć auto na polskich rejestracjach — kierowcy wyliczali, że przy niemieckiej cenie 2,55 euro za litr i polskiej ok. 7,20 zł oszczędność sięgała niemal 4 zł na litrze benzyny i ok. 3,20 zł na dieslu. Reporterka Onetu w Krajniku Dolnym przy granicy ze Schwedt naliczyła w kwadrans 19 tankujących samochodów — wszystkie na niemieckich tablicach — i co najmniej 12 napełnianych kanistrów.

Niemcy już w niedzielę podjeżdżali, pytali, czy jest taniej. Jak mówiłam, że dopiero od jutra, to odjeżdżali i wracali w poniedziałek. Szaleństwo jest od rana do samego zamknięcia. Samochód za samochodem. Kanister za kanistrem

— mówiła Onetowi pracownica jednej z przygranicznych stacji.

Skala zjawiska sięgała od Zgorzelca po Świnoujście — kierowcy z Görlitz tłumaczyli Radiu Wrocław, że przyjeżdżają, bo w Niemczech „ceny zwariowały”. Warto przypomnieć, że kto przewozi przez granicę ponad 20 litrów paliwa w kanistrze, musi zgłosić to celnikom i zapłacić niemiecki podatek energetyczny, a niemiecki klub automobilowy ADAC zaleca ze względów bezpieczeństwa przewożenie maksymalnie 10 litrów.

Scenariusz jest zresztą znany z wakacji: gdy w lipcu wygasła pierwsza odsłona pakietu, berliński dziennik „B.Z.” opisywał, jak turystyka paliwowa do Polski niemal zamarła, bo różnica cen stopniała. Od jutra historia najpewniej się powtórzy — a polscy kierowcy, w przeciwieństwie do niemieckich, nie będą mieli dokąd pojechać po tańsze paliwo.

Źródło: PAP; money.pl; Onet

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA