Indie: Problem z karaluchami wstrząsa rządem Narendry Modiego

22.07.2026
Redakcja
Czas czytania: 2 minut/y

Rząd premiera Narendry Modiego zmaga się z rosnącą falą krytyki, po tym jak w Nowym Delhi doszło do masowych protestów młodzieżowego ruchu Cockroach Janta Party. Jak donosi agencja Reuters, ulewny deszcz oraz brutalne interwencje policji nie powstrzymały tysięcy demonstrantów przed kontynuowaniem pikiety pod stołecznym obserwatorium Jantar Mantar i domaganiem się dymisji kluczowych ministrów.

Starcia z policją i polityczny sprzeciw

Masowe demonstracje w centrum stolicy Indii wybuchły wraz z rozpoczęciem monsunowej sesji parlamentu. Tysiące młodych ludzi próbowało przemaszerować pod budynek parlamentu, domagając się reformy systemu edukacji oraz ustąpienia ministra edukacji Dharmendry Pradhana. Służby porządkowe użyły gazu łzawiącego i pałek, w wyniku czego rannych zostało co najmniej 60 osób, w tym zarówno protestujący, jak i funkcjonariusze. Policja zdemontowała tymczasowe miasteczko namiotowe, jednak demonstranci odmówili opuszczenia placu.

Sytuacja uległa dalszej eskalacji, gdy do protestu przyłączyli się liderzy opozycyjnej Partii Kongresowej. Do szefa rządu oraz ministra spraw wewnętrznych Amita Shaha skierowano żądania dymisji i przeprosin za brutalność policji. Lider opozycji Rahul Gandhi został na krótko zatrzymany przez policję podczas próby zorganizowania pikiety pod rezydencją premiera.

Mówiliśmy szefowi izby, że pragniemy dyskusji, ale przewodniczący odpowiedział, iż musi uzyskać zgodę rządu. Dla nas było jasne, że władze nie mają żadnego interesu w prowadzeniu debaty.

— powiedział Rahul Gandhi, lider Partii Kongresowej.

Przedstawiciele rządu odrzucają oskarżenia opozycji i wskazują, że władze były otwarte na rozmowy, ale opozycja celowo dążyła do wywołania politycznego skandalu.

Nawet gdy rząd wyraził gotowość do przeprowadzenia kompleksowej dyskusji, Kongres wybrał polityczny spektakl zamiast demokratycznej debaty. Ich celem nigdy nie były rozwiązania dla studentów, lecz wywoływanie zakłóceń na potrzeby politycznych nagłówków.

— skomentował Dharmendra Pradhan, minister edukacji Indii.

Jesteśmy winni naszym studentom coś więcej niż oburzenie. Jesteśmy im winni odpowiedzi, reformy oraz odpowiedzialność. I to jest dokładnie to, co nasz rząd zobowiązuje się dostarczyć.

— dodał Pradhan.

Satyryczny ruch i sprzeciw wobec władzy

Ugrupowanie Cockroach Janta Party (CJP) powstało początkowo jako satyryczny ruch społeczny. Była to odpowiedź na wypowiedź przewodniczącego Sądu Najwyższego Indii, który użył słowa „karaluchy” w odniesieniu do bezrobotnych młodych ludzi szukających zajęcia w aktywizmie i dziennikarstwie. Choć CJP nie jest zarejestrowaną partią polityczną, w krótkim czasie przekształciło się w masowy ruch zdolny do mobilizacji dziesiątek tysięcy obywateli w największych miastach kraju, takich jak Mumbaj, Hajdarabad, Bengaluru czy Ahmadabad.

Protesty zyskały rozgłos na całym świecie m.in. za sprawą znanego działacza na rzecz edukacji Sonama Wangchuka, który dołączył do zgromadzenia w Delhi i podjął bezterminowy strajk głodowy. Po interwencji policji Wangchuk został przymusowo zabrany z placu i przewieziony do szpitala, gdzie kontynuuje protest. Pikiety w stolicy trwają bez przerwy, stanowiąc jeden z najbardziej widocznych przejawów społecznego sprzeciwu wobec rządu Narendry Modiego w ostatnich latach.

Źródło: Reuters

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA