Zoo Wrocław: 160 lat ciągłości, dwie przerwy i słoń za cenę kamienicy
Ogród Zoologiczny we Wrocławiu to nie tylko najstarsze zoo na dzisiejszych ziemiach polskich, ale też jeden z bardziej zaskakujących przypadków instytucjonalnej ciągłości w Europie Środkowej: część pawilonów, które zwiedzający oglądają dziś, stoi i pełni zbliżoną funkcję od ponad stu trzydziestu lat. To ewenement, bo w większości europejskich miast stara infrastruktura zoo dawno ustąpiła miejsca nowoczesnym wybiegi. We Wrocławiu XIX-wieczna cegła i granit wciąż są częścią codziennej trasy.
Najważniejsze:
- Zoo we Wrocławiu, otwarte w lipcu 1865 roku, jest najstarszym ogrodem zoologicznym na dzisiejszych ziemiach polskich
- Według danych z końca 2015 roku prezentowało ponad dziesięć i pół tysiąca zwierząt z ponad tysiąca stu gatunków, trzeci wynik na świecie pod względem różnorodności gatunkowej
- Jest piątym najchętniej odwiedzanym zoo w Europie; dzienny rekord frekwencji przekroczył dwadzieścia osiem tysięcy wejść
- Kilka zabytkowych pawilonów z XIX wieku wciąż pełni oryginalne lub zbliżone funkcje, co w skali europejskiej jest rzadkością
- Ogród przeżył dwie przerwy w działalności: po I wojnie światowej i po II wojnie światowej; za każdym razem wznawiał działalność
Wrocław 1865: zoo na odludziu, do którego płynęło się Odrą
Wybór miejsca pod ogród zoologiczny we Wrocławiu był wtedy decyzją geograficznie odważną. Teren przy Parku Szczytnickim, obok toru wyścigów konnych, leżał na peryferiach miasta, odległy, niezamieszkały, słabo skomunikowany. Do zoo docierało się omnibusami albo odrzańskimi statkami pasażerskimi. Komunikacja wodna jako środek transportu do ogrodu zoologicznego to detal, który dziś trudno sobie wyobrazić, ale pokazuje, jak bardzo Wrocław rozrósł się od tamtej pory.
Inicjatywę budowy podjął w 1863 roku ówczesny nadburmistrz miasta, projekt ogrodu opracował Karl Lüdecke, a dyrektorem, już w trakcie budowy, został przyrodnik i lekarz Franz Schlegel. Ogród otworzył się dla publiczności w lipcu 1865 roku. Na starcie prezentowano niecałe dwieście zwierząt różnych gatunków, w tym między innymi kopytne, drapieżniki, wielbłądowate i strusie. Przytłaczająca większość tych okazów pochodziła z darów mieszkańców Wrocławia i okolic. Stałych pawilonów jeszcze nie było, zwierzęta trzymano w szopach i stajniach. Jak wspominał późniejszy polski dyrektor ogrodu, wielkie koty „mieszkały chwilowo w wozie cyrkowym”, cytat oddaje stan prowizorki, który był normą w pierwszych miesiącach istnienia placówki.
Wśród darczyńców byli też polscy magnaci z okolicznych ziem. Według relacji wspomnianego dyrektora, kilku z nich przekazało okazom z okolicznych majątków zwierzynę łowną i drapieżniki. To szczegół nieoczywisty: zoo niemieckiego miasta na wschodnim pograniczu, zasilane częściowo przez polską arystokrację, było od początku instytucją o przekrojowym zapleczu społecznym.
Słoń Theodor i logistyka niemożliwego
Największym zakupem pierwszych lat istnienia ogrodu był słoń indyjski, sprowadzony w 1873 roku. Zapłacona kwota, przeliczona na współczesną siłę nabywczą, odpowiadała według powojennych komentatorów równowartości kilkuset tysięcy funtów. Porównanie robi wrażenie, ale jeszcze bardziej robi wrażenie sama logistyka operacji.
Słoń płynął statkiem z Londynu do Szczecina, stamtąd jechał koleją do Wrocławia, a przez samo miasto wieziono go specjalnym wozem zaprzężonym w sześć koni. Trasa przez centrum prowadziła przez kilka mostów i głównych ulic, wzbudzając, jak można się domyślać, powszechne zainteresowanie. Na tyle duże, że zoo ogłosiło konkurs na imię dla zwierzęcia; mieszkańcy wybrali Theodor. Słoń żył we wrocławskim zoo jeszcze przez piętnaście lat od swojego przybycia.
Ten epizod mówi coś istotnego o epoce. Import żywego słonia wymagał nie tylko pieniędzy, wymagał sieci kontaktów z handlarzami egzotycznych zwierząt, znajomości szlaków transportowych i infrastruktury kolejowej, której znaczna część Europy wciąż nie miała. W latach siedemdziesiątych XIX wieku wiele europejskich zoo starało się zdobyć własnego słonia jako symbol prestiżu instytucjonalnego. Był to rynek konkurencyjny, a ceny odzwierciedlały popyt. Dla wrocławskiego ogrodu zakup oznaczał wejście do innej ligi.
Finansowanie odbywało się zresztą metodami, które dziś wydają się zaskakujące: część środków zbierano przez loterie fantowe. Zorganizowano je kilkakrotnie, na słonia, potem na kolejne zakupy egzotycznych gatunków. Łączenie rozrywki publicznej z finansowaniem instytucji naukowej to model, który funkcjonował na długo przed nowoczesnymi kampaniami crowdfundingowymi.
Dwie przerwy, które mogły oznaczać koniec
Historia wrocławskiego zoo nie była ciągła, i warto się przy tym zatrzymać, bo obie przerwy były poważniejsze, niż brzmi sucha nota encyklopedyczna.
Pierwsza nastąpiła po I wojnie światowej: zubożenie miasta i całego państwa sprawiło, że utrzymanie ogrodu stało się niemożliwe. Przez kilka lat teren służył wyłącznie jako otwarty park. Zoo wznowiło działalność w maju 1927 roku, czyli przerwa trwała około sześciu lat. W tym czasie kolekcja zwierząt musiała zostać zlikwidowana lub przekazana, materiały źródłowe nie precyzują losów poszczególnych okazów, ale po wznowieniu działalności ogród zaczynał praktycznie od nowa.
Druga przerwa, po II wojnie światowej, była jeszcze dramatyczniejsza. Oblężenie Wrocławia i związana z nim likwidacja zwierząt spowodowały, że ogród przestał istnieć jako instytucja od wiosny 1945 roku. Wznowił działalność latem 1948 roku, po ponad trzech latach. Ponownie, los poszczególnych gatunków i okazów w tym przejściowym okresie pozostaje w materiałach źródłowych nieopisany, co samo w sobie jest wymowne: historia instytucji bywa skrupulatnie dokumentowana, ale los zwierząt w momentach kryzysu rzadko trafia do głównego nurtu narracji.
Obie przerwy warto odnotować nie jako ciekawostkę, ale jako kontekst: instytucja, która dziś przyciąga dziesiątki tysięcy zwiedzających dziennie, dwukrotnie balansowała na granicy likwidacji. Przetrwała za każdym razem dzięki konkretnym decyzjom administracyjnym, nie istniała siłą inercji.
Zabytkowa architektura: budynki, które przetrwały zmianę epok
Wrocławskie zoo jest pod jednym względem wyjątkiem wśród europejskich ogrodów: kilka jego XIX-wiecznych pawilonów pełni dziś funkcje zbliżone do pierwotnych. W większości zachodnioeuropejskich zoo starą infrastrukturę systematycznie wyburzano, zastępując ją nowoczesnymi przestrzeniami dla zwierząt. Tu znaczna część zabytkowej tkanki przetrwała, co sprawia, że spacer po zoo jest jednocześnie lekcją historii architektury użytkowej.
Większość budynków z okresu powstania ogrodu to dzieła architektów Karla Schmidta i Alberta Graua. Pracowali w stylistyce XIX-wiecznego historyzmu i eklektyzmu, nurtów, które czerpały z przeszłości nie z sentymentu, lecz z przekonania, że każdy budynek powinien swoją formą komunikować swoją funkcję i aspiracje właściciela. W przypadku zoo wybory stylistyczne mówiły też coś o tym, jak tamta epoka wyobrażała sobie „egzotykę”.
| Obiekt | Rok budowy | Pierwotna funkcja | Funkcja współcześnie | Co warto wiedzieć |
|---|---|---|---|---|
| Baszta niedźwiedzi | 1863–1864 | Niedźwiedzie | Sowy (od początku XXI w.) | Jeden z najstarszych obiektów na terenie zoo, zbudowany jeszcze przed oficjalnym otwarciem ogrodu; czerwona cegła, forma nawiązująca do średniowiecznych basztobronnych, wybór stylistyczny nieprzypadkowy, gdy trzyma się w nim niedźwiedzie |
| Dom dużych drapieżców | 1874–1875 | Duże kotowate | Duże kotowate (część przeniesiona na nowe wybiegi) | Jeden z niewielu budynków, który przez blisko półtora wieku nie zmienił gatunku lokatorów, nawet jeśli stopniowo ubywa ich ze starego obiektu |
| Budynek restauracji | 1885 | Restauracja | Herpetarium | Przykład radykalnej zmiany funkcji przy zachowaniu budynku; od sali jadalnej do terrarium to zmiana, którą trudno zaplanować z góry |
| Pawilon małp | 1887 | Małpy | Małpy | Styl mauretański, orientalizm jako język architektury użytkowej w XIX wieku; forma miała sugerować „naturalny habitat” zwierząt, co mówi więcej o europejskich wyobrażeniach na temat Afryki i Azji niż o rzeczywistości przyrodniczej |
| Słoniarnia | 1888 | Słonie, hipopotamy, nosorożce | Słonie, hipopotamy nilowe i karłowate, tapiry | Dawna nazwa „Dom gruboskórców” grupowała zwierzęta według ówczesnej systematyki morfologicznej, nie ewolucyjnej; dziś wiemy, że hipopotam jest bliżej spokrewniony z wielorybem niż ze słoniem |
| Pawilon ptaków | 1889 | Ptaki | Rzadkie gatunki ptaków z Azji Płd.-Wsch., Ameryki Płd. i Nowej Gwinei | Ponad 130 lat tej samej funkcji w tym samym budynku |
| Domek Nutrii | najpóźniej 1890 | Nutrie | Nutrie | Jeden z nielicznych przedwojennych budynków drewnianych na terenie zoo; jedyny obiekt, który nigdy nie zmienił gatunku lokatorów |
| Brama japońska (drewniana) | 1912 | Wejście od strony wału nadodrzańskiego | Wejście (ponownie czynne od 2009 r.) | Japońska stylistyka w 1912 roku to echa fascynacji Japonią po wojnie rosyjsko-japońskiej; zamknięta przez kilkadziesiąt lat, wróciła do użytku na początku XXI wieku |
| Wybieg i schronienie dla pawianów | 1939 | Pawiany | Pawiany | Zbudowany z bloków granitu karbońskiego ze Strzegomia; materiał lokalny, funkcja niezmieniona przez ponad osiemdziesiąt lat |
| Modernistyczna brama główna | 1935 | Wejście główne | Wejście główne | Projekt Richarda Konwiarza, świadome nawiązanie do berlińskiej Bramy Brandenburskiej; czytane dziś jako wyraz miejskich ambicji lat trzydziestych, ówcześnie mogło być odbierane jako wyraz przynależności do konkretnego kręgu kulturowego |
Zestawienie tych obiektów ujawnia interesującą prawidłowość: budynki, które zmieniły funkcję, przetrwały równie dobrze jak te, które jej nie zmieniły. O losie budowli decydowała solidność konstrukcji i wola instytucji, nie przywiązanie do oryginalnego przeznaczenia.
Zoo Wrocław dzisiaj: liczby, które wymagają komentarza
Dane z końca 2015 roku, ostatnie dostępne w materiałach źródłowych, pokazują skalę, która nie mówi sama za siebie bez kontekstu.
| Wskaźnik | Wartość | Co to znaczy w praktyce |
|---|---|---|
| Rok otwarcia | 1865 | Najstarsze zoo na dzisiejszych ziemiach polskich; starsze od wielu instytucji, które uważamy za oczywisty element europejskiego krajobrazu kulturalnego |
| Powierzchnia | 33 ha | Stosunkowo niewielka jak na instytucję tej rangi, Berlin Zoo, jedno z najbardziej znanych zoo Europy, zajmuje obszar porównywalny, ale prezentuje mniej gatunków |
| Liczba zwierząt (koniec 2015 r., bez bezkręgowców) | ponad 10 500 | Liczba nie obejmuje bezkręgowców, ich włączenie zmieniłoby obraz znacząco, bo zoo Wrocław prowadzi też ekspozycje bezkręgowców |
| Liczba gatunków (koniec 2015 r.) | ponad 1100 | Trzecie miejsce na świecie; dla porównania, przeciętne duże zoo zachodniej Europy prezentuje kilkaset gatunków, wynik wrocławski to wynik porównywalny z największymi ogrodami świata, nie regionu |
| Pozycja w Europie pod względem odwiedzin | 5. miejsce | Wyżej plasują się ogrody z miast wielokrotnie większych lub z dłuższą tradycją turystyczną |
| Dzienny rekord frekwencji | ponad 28 000 osób | Pojemność zbliżona do dużego stadionu piłkarskiego, obsługa takiej liczby zwiedzających w jednym dniu to wyzwanie logistyczne samo w sobie |
Liczba ponad tysiąca stu gatunków na trzydziestu trzech hektarach to wynik, który wymaga wyjaśnienia. Większość zoo stawiająca na bioróżnorodność kolekcji potrzebuje znacznie więcej przestrzeni. Wrocław osiągnął wysoką gęstość gatunkową na stosunkowo małym terenie, co oznacza profil instytucji zorientowanej na szeroki zakres ekspozycji, a nie na spektakularne wybiegi dla kilku flagowych gatunków. To inne zoo niż np. safari parki, bliższe tradycji klasycznej kolekcji zoologicznej niż rekreacyjnemu parkowi tematycznemu.
Najczęściej zadawane pytania
Dlaczego Baszta niedźwiedzi nigdy nie wróciła do pierwotnej funkcji, skoro zoo wciąż trzyma niedźwiedzie?
Materiały źródłowe nie odpowiadają wprost na to pytanie, ale schemat jest czytelny: przez dekady lokatorami baszty były kolejno różne gatunki, kopytne drapieżniki, następnie sowy. Zmiany wynikały prawdopodobnie z rozwoju infrastruktury, nowsze, przestronniejsze wybiegi dla niedźwiedzi budowano w innych częściach ogrodu, a zabytkowy budynek adaptowano pod mniejsze zwierzęta. Architektura ogranicza: baszta z czerwonej cegły, zaprojektowana w XIX wieku, nie jest optymalną przestrzenią dla dużych ssaków według współczesnych standardów dobrostanu zwierząt.
Co stało się ze zwierzętami podczas dwóch przerw w działalności zoo?
Materiały źródłowe mówią jedynie, że w obu przypadkach nastąpiła „likwidacja zwierząt” lub że ogród po prostu przestawał działać. Szczegółowy los poszczególnych okazów, czy trafiły do innych zoo, czy zostały uśpione, czy sprzedane, nie jest opisany w dostępnych źródłach. To biała plama w historii instytucji, którą historycy wrocławskiego zoo być może uzupełnili w pracach specjalistycznych, niedostępnych w tym materiale.
Czy styl mauretański Pawilonu małp był wyjątkowy wśród europejskich zoo?
Orientalizm architektoniczny był w XIX wieku popularnym wyborem dla budynków kojarzonych z egzotyką, stosowały go nie tylko zoo, ale też łaźnie publiczne, kawiarnie i teatry w całej Europie. Sam wybór stylu mauretańskiego dla pawilonu małp mówi więcej o wyobraźni geograficznej epoki niż o wiedzy przyrodniczej: Afryka i Azja były wówczas jedną, nieokreśloną „egzotyką”. Pawilon małp we Wrocławiu wpisuje się w ten szerszy nurt, wyjątkowe jest to, że przetrwał w niemal niezmienionej formie przez ponad sto trzydzieści lat.
Kiedy powstało Zoo Wrocław i dlaczego mówi się o nim jako „najstarszym w Polsce”?
Ogród otworzył się w lipcu 1865 roku. W tamtym czasie Wrocław był miastem pruskim, a następnie niemieckim, do Polski trafił po II wojnie światowej. Określenie „najstarsze w Polsce” odnosi się do dzisiejszych granic państwa: na obecnych ziemiach polskich nie powstało przed 1865 rokiem żadne trwałe zoo. To dystynkcja geograficzna, nie historyczna, ogród przez pierwsze osiemdziesiąt lat swojego istnienia nie był polską instytucją.
Jak wynik ponad tysiąca stu gatunków wypada na tle znanych zoo europejskich?
Większość czołowych zoo Europy Zachodniej, Berlin, Londyn, Amsterdam, Antwerpia, prezentuje kolekcje liczone w kilkuset gatunkach. Wynik wrocławski z końca 2015 roku plasował ogród na trzecim miejscu na świecie, co oznacza, że tylko dwa ogrody na całym globie prezentowały wtedy większą różnorodność gatunkową. Osiągnięcie tego na powierzchni trzydziestu trzech hektarów sugeruje model instytucji opartej na intensywności kolekcji, a nie na rozległości przestrzeni.
Fot. Pkuczynski / Wikimedia Commons (CC BY 3.0)









