Żołnierze z maskami gazowymi celujący w lesie

Europejski przemysł zbrojeniowy przyciąga inwestorów, ale wciąż przegrywa z kapitałem z USA

17.07.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Wojna w Ukrainie i drastyczne zmiany geopolityczne sprawiły, że sektor obronny przestał być postrzegany przez inwestorów jako toksyczny. Państwa europejskie należące do NATO wydały w 2025 roku na obronność średnio 2,5 procent PKB, a start-upy z obszaru technologii obronnych pozyskały rekordowe finansowanie. Mimo to Europa wciąż boryka się z ograniczeniami strukturalnymi i trudniejszym dostępem do kapitału ryzykownego niż Stany Zjednoczone, co hamuje rozwój innowacji na Starym Kontynencie.

Finansowy mur między Europą a Stanami Zjednoczonymi

Zainteresowanie sektorem defence-tech dynamicznie rośnie. Z analiz firmy McKinsey wynika, że wartość inwestycji venture capital w europejskie start-upy obronne wzrosła w latach 2021–2024 o ponad 500 procent w porównaniu z wcześniejszym trzyleciem. Dane NATO Innovation Fund oraz Dealroom za 2025 rok potwierdzają ten trend – europejskie spółki z branży bezpieczeństwa i odporności pozyskały rekordowe 8,7 miliarda dolarów, czyli o 55 procent więcej niż rok wcześniej. Największą popularnością cieszą się projekty rozwijające sztuczną inteligencję oraz technologie podwójnego zastosowania.

Mimo tych rekordów europejskie firmy technologiczne wciąż zderzają się z barierą kapitałową. W Stanach Zjednoczonych liczba dużych rund finansowania jest od dwóch do czterech razy większa niż w Europie. Co więcej, przy największych transakcjach przekraczających 200 milionów dolarów aż 60 procent kapitału pozyskiwanego przez europejskie start-upy i tak pochodzi od inwestorów z USA. Główną przyczyną jest inna specyfika rynków finansowych po obu stronach Atlantyku.

Przemysł obronny przestał być toksyczny dla inwestorów. Przez wiele lat firmy z tego sektora miały problem z pozyskiwaniem kapitału na rozwój. Dzisiaj przemysł obronny stał się dobrem narodowym każdego państwa, które martwi się o swoje bezpieczeństwo, co znacznie ułatwia rozwój. Nadal jednak Europa ma w porównaniu do Stanów Zjednoczonych pewne ograniczenia dotyczące modelu finansowania. Na Starym Kontynencie dominuje kapitał dłużny, natomiast rynek amerykański opiera się przede wszystkim na kapitale akcyjnym, który jest znacznie bardziej skłonny podejmować ryzyko i wspierać rozwój nowych technologii.

— powiedział Zbigniew Pisarski, prezes Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.

Polska liderem wydatków, ale eksport wciąż kuleje

Wzrost wydatków na zbrojenia jest widoczny w całej Europie, ale to Polska wysuwa się na pozycję lidera w strukturach NATO. Według raportu Centrum Łukasiewicza w 2026 roku nasz kraj przeznaczy na obronność rekordowe 201 miliardów złotych, co stanowi aż 4,8 procent PKB. Aby te ogromne nakłady realnie przełożyły się na rozwój krajowej gospodarki, niezbędne jest mocniejsze włączenie polskich firm w międzynarodowe łańcuchy dostaw oraz rozwój rodzimego zaplecza badawczo-rozwojowego.

Większość funduszy w Polsce wciąż pochodzi z sektora bankowego – dane Związku Banków Polskich wskazują, że około 80 procent rynku zaangażowane jest w projekty związane z obronnością. Brakuje natomiast elastycznego kapitału giełdowego, przez co wielu twórców nowoczesnych technologii decyduje się na wyjazd z kraju.

Kluczowym wyzwaniem dla polskiego sektora zbrojeniowego pozostaje wyjście poza rynek krajowy. Wojna w Ukrainie udowodniła wysoką skuteczność polskich rozwiązań, takich jak drony czy zestawy przeciwlotnicze Piorun, co otworzyło im drzwi do rynków zagranicznych. Krajowe firmy wciąż jednak potrzebują skoordynowanego wsparcia dyplomatycznego i politycznego ze strony państwa, aby skutecznie rywalizować na arenie międzynarodowej.

Eksport w przemyśle obronnym jest ziemią jeszcze ciągle nieodkrytą. Przez wiele lat Polska była ofiarą pułapki średniego wzrostu. Rodzimi przedsiębiorcy skupiali się przede wszystkim na dostarczaniu swoich dóbr odbiorcom krajowym. Natomiast przy odrobinie wsparcia ze strony zarówno poszczególnych ministrów, jak i instytucji wspierających eksport jest szansa, że polskie firmy znajdą dobre miejsce na rynkach międzynarodowych.

— powiedział Pisarski.

Europejskie bariery produkcyjne i zależność od importu

Zwiększone budżety obronne państw europejskich to szansa na podniesienie produkcji przemysłowej do 2030 roku o 1,2 procent względem wcześniejszych prognoz. Raport Oxford Economics studzi jednak optymizm, wskazując na głębokie rozdrobnienie europejskiego sektora obronnego oraz ograniczone moce produkcyjne fabryk na Starym Kontynencie.

Większość państw europejskich nie nadąża z produkcją nowoczesnego uzbrojenia, przez co około 40 procent bieżących wydatków na sprzęt trafia do dostawców spoza Europy. Analitycy szacują, że do końca obecnej dekady blisko połowa nowego wyposażenia wojskowego wciąż będzie pochodzić z importu – głównie ze Stanów Zjednoczonych. Głównymi hamulcami dla europejskiego przemysłu pozostają brak wykwalifikowanych rąk do pracy oraz silna zależność od dostaw zaawansowanych technologii z zewnątrz, w tym mikrochipów i komponentów niezbędnych do rozwoju systemów sztucznej inteligencji.

Źródło: Newseria

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA