Europa bogata w majątek, biedna w inwestycje. Co to znaczy dla Polaków?

Europa bogata w majątek, biedna w inwestycje. Co to znaczy dla Polaków?

28.07.2026
Redakcja
Czas czytania: 4 minut/y

Świat jest bogatszy niż rok temu, ale ten wzrost majątku w dużej mierze bierze się z rosnących cen na giełdach, a nie z realnych inwestycji w fabryki, maszyny czy technologie. Europa wypada solidnie pod względem bilansu finansowego, ale fatalnie, jeśli chodzi o inwestowanie w przyszły wzrost. Koszt tego zaniedbania to nie abstrakcja, to realne ryzyko dla polskich eksporterów, pracowników i oszczędzających.

Najważniejsze:

  • Światowy majątek wzrósł w 2025 roku do około 1800 bilionów dolarów, z około 1700 bilionów rok wcześniej, wynika z analizy McKinsey Global Institute (MGI).
  • Tylko 20 procent tego wzrostu to efekt realnych inwestycji. Reszta to głównie wzrost wycen aktywów, na przykład rosnące ceny akcji, i właśnie dlatego jest kruchy.
  • Europa inwestuje w kapitał produkcyjny zaledwie około 2 procent PKB rocznie, o połowę mniej niż Stany Zjednoczone.
  • W Niemczech, największym partnerze handlowym Polski, inwestycje netto w produktywny kapitał spadły niemal do zera, a wartość majątku gospodarstw domowych w 2025 roku się zmniejszyła.

Bogactwo świata rośnie, ale to w dużej mierze złudzenie giełdowe

Z analizy MGI wynika, że globalna wartość majątku sięgnęła w 2025 roku około 1800 bilionów dolarów, wobec około 1700 bilionów rok wcześniej. Z tej sumy mniej więcej 620 bilionów dolarów przypada na realne aktywa, nieruchomości i infrastrukturę, a 570 bilionów dolarów to majątek prywatnych gospodarstw domowych.

Problem w tym, że tylko jedna piąta tego wzrostu wynika z faktycznych inwestycji w realną gospodarkę. Reszta to efekt rosnących wycen, głównie na rynkach akcji. Autorzy raportu ostrzegają wprost: taka struktura wzrostu majątku zwiększa ryzyko, bo gwałtowna korekta na giełdach może szybko wymazać dużą część tego papierowego bogactwa. Innymi słowy, świat jest bogatszy na papierze, ale nie dlatego, że więcej produkuje lub buduje.

Europa ma zdrowy bilans, ale nie inwestuje, i to jest jej główna słabość

Na tym tle Europa wypada paradoksalnie. Kontynent ma solidną pozycję finansową w porównaniu z resztą świata, stabilniejszą niż Stany Zjednoczone z wysokimi wycenami akcji czy Chiny, które zadłużają się na potęgę. Ale wyraźnie odstaje pod względem inwestycji w produktywny kapitał, czyli w to, co realnie napędza przyszły wzrost: maszyny, infrastrukturę, technologie i badania. Nettoinwestycje w Europie sięgają zaledwie około 2 procent PKB, czyli o połowę mniej niż w Stanach Zjednoczonych.

Jan Mischke, partner w McKinsey Global Institute i współautor analizy, ujął to tak: „Europa jest bogata w majątek i uboga w inwestycje”. Dodał, że kontynent „stoi bilanso­wo zdecydowanie lepiej niż USA czy Chiny i musi teraz zadbać o to, by inwestycje i wzrost produktywności nadążyły”. To zdanie brzmi jak diagnoza lekarza, który mówi pacjentowi: masz dobry wynik krwi, ale siedzisz bez ruchu, i jeśli tak zostanie, w końcu podupadniesz.

Niemcy: mocny bilans, inwestycje bliskie zeru

Najbardziej wyrazisty przykład tego problemu to Niemcy, największa gospodarka Europy i zarazem największy partner handlowy Polski. Raport MGI wskazuje, że Niemcy mają niskie zadłużenie gospodarstw domowych, umiarkowany dług publiczny i majątek netto za granicą sięgający niemal 90 procent PKB. To imponujące liczby.

Jednocześnie inwestycje netto w kapitał produktywny, czyli środki, które po odliczeniu amortyzacji faktycznie trafiają do infrastruktury, maszyn i własności intelektualnej, skurczyły się w Niemczech niemal do zera. W 2025 roku spadła też realna wartość majątku niemieckich gospodarstw domowych, głównie z powodu tańszych nieruchomości.

Mischke podkreślił, że „sama siła bilansowa nie wystarczy” i że „musi się ona przekładać na inwestycje w infrastrukturę, maszyny, cyfrową wartość dodaną albo pomysły, bo tylko wtedy mogą rosnąć dochody i majątek”. Niemcy są więc przykładem państwa, które żyje z dawnych oszczędności, zamiast budować nowe zdolności produkcyjne.

Co to oznacza konkretnie dla Polski?

Raport dotyczy globalnych trendów, ale dla polskiej gospodarki ma bardzo konkretny wymiar, nawet jeśli Polska nie jest w nim bezpośrednio wymieniona.

Niemcy to największy partner handlowy Polski. Gdy największa gospodarka Europy niemal nie inwestuje netto w maszyny, infrastrukturę czy technologie, oznacza to wolniejszy wzrost jej zdolności produkcyjnych, a w konsekwencji mniejszy popyt na komponenty, usługi i towary kupowane od polskich dostawców. Dla polskich firm z branży motoryzacyjnej, maszynowej czy logistycznej kondycja inwestycyjna Niemiec jest po prostu warunkiem ich własnego wzrostu.

Jest też wymiar rynku pracy. Jeśli Europa jako całość inwestuje w produktywność o połowę mniej niż USA, różnica w dynamice płac i jakości miejsc pracy po obu stronach Atlantyku będzie się powiększać. To z kolei może wzmacniać presję na odpływ wykwalifikowanych pracowników z Europy do Stanów Zjednoczonych, trend, który Polska już zna z własnego podwórka w relacji z Niemcami czy Wielką Brytanią.

Dla osób oszczędzających i inwestujących w Polsce ostrzeżenie z raportu jest natomiast jednoznaczne: duża część obecnego światowego bogactwa to wyceny giełdowe, a nie realna wartość. Korekta na rynkach akcji może uderzyć w wartość portfeli szybciej i mocniej, niż sugerują ostatnie lata spokojnych wzrostów.

Jak Polska wypada na tle diagnozy MGI?

Raport MGI nie podaje danych dla Polski bezpośrednio, ale diagnoza dla Europy, inwestycje netto w kapitał produkcyjny na poziomie około 2 procent PKB, jest punktem odniesienia. Polska przez ostatnie dekady była postrzegana jako kraj o relatywnie wysokiej stopie inwestycji jak na standardy europejskie, napędzanej m.in. funduszami unijnymi. Pytanie, czy ten model utrzyma się w kolejnych latach i czy inwestycje krajowe, bez zewnętrznego zastrzyku, są wystarczające, pozostaje otwarte i kluczowe dla oceny naszej pozycji w tej europejskiej pułapce bilansowej.

Najczęściej zadawane pytania

Czy moje oszczędności w funduszach akcyjnych są zagrożone?

Raport MGI ostrzega, że większość wzrostu światowego majątku w ostatnim czasie pochodzi ze wzrostu wycen akcji, a nie z realnych inwestycji w gospodarkę. To oznacza, że obecne poziomy cen na giełdach mogą być podatne na korektę. Raport nie przewiduje terminu ani skali ewentualnego spadku, wskazuje jedynie na podwyższone ryzyko strukturalne.

Dlaczego Europa inwestuje mniej niż USA, skoro jest bogatsza bilansowo?

Właśnie dlatego, Europa jest stabilna i ma niskie długi, więc nie odczuwa presji, by agresywnie inwestować. USA finansują inwestycje częściowo długiem i rosnącymi wycenami akcji, co napędza wzrost, ale też zwiększa ryzyko. Europa wybrała bezpieczeństwo kosztem dynamiki, i zdaniem autorów raportu płaci za to wolniejszym wzrostem produktywności.

Czy problemy Niemiec z inwestycjami dotyczą też Polski?

Pośrednio tak. Niemcy są największym odbiorcą polskiego eksportu. Słabsze inwestycje w Niemczech oznaczają wolniejszy wzrost tamtejszej gospodarki, a to przekłada się na mniejszy popyt na polskie towary i usługi. Raport nie zawiera danych dla Polski, ale kontekst europejski, i miejsce Niemiec w polskiej gospodarce, sprawia, że diagnoza MGI jest dla nas istotna.

Skąd pochodzi wzrost majątku, jeśli nie z inwestycji?

Według raportu MGI tylko 20 procent wzrostu globalnego majątku w 2025 roku wynikało z realnych inwestycji gospodarczych. Pozostałe 80 procent to głównie wzrost wycen aktywów, przede wszystkim rosnące ceny akcji na giełdach. To bogactwo istnieje na papierze, ale może zniknąć przy rynkowej korekcie.

Fot. Mike Norris / Pexels


Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA