Starszy mężczyzna w kapeluszu patrzy w dal.

Emeryt dorobi mniej, bo… w firmach skończyły się premie. Nowe limity ZUS od 1 września

26.08.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Od 1 września próg bezpiecznego dorabiania do świadczenia spada z 6694,10 zł do 6463,20 zł brutto miesięcznie, a granica zawieszenia wypłaty z 12 431,80 zł do 12 003,10 zł. Zmiana obejmuje osoby pobierające wcześniejsze emerytury, emerytury pomostowe oraz renty z tytułu niezdolności do pracy i rodzinne, które nie osiągnęły powszechnego wieku emerytalnego. Powodem nie jest decyzja polityczna, lecz mechanizm: limity liczone są od przeciętnego wynagrodzenia, a to spadło między pierwszym a drugim kwartałem o 329,75 zł — bo w pierwszym kwartale firmy wypłacają premie roczne. Podstawą jest komunikat prezesa GUS z 10 sierpnia.

Nowe progi i kogo obejmują

Graniczne kwoty przychodu odpowiadają 70 i 130 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej. W drugim kwartale 2026 roku wyniosło ono 9233,13 zł brutto wobec 9562,88 zł w kwartale pierwszym.

Nowe limity obowiązują od 1 września do 30 listopada. Przychód do 6463,20 zł brutto miesięcznie nie wpływa na świadczenie. Przychód wyższy, ale nieprzekraczający 12 003,10 zł, powoduje zmniejszenie — ZUS odejmuje kwotę, o którą przychód przekroczył niższy próg. Zawieszenie następuje dopiero po przekroczeniu górnej granicy; przy przychodzie równym 12 003,10 zł świadczenie jest jeszcze tylko zmniejszane.

Obniżka ma sufit. Od 1 marca 2026 roku maksymalne miesięczne zmniejszenie wynosi 989,41 zł dla emerytury oraz renty z tytułu całkowitej niezdolności do pracy, 742,10 zł dla renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy i 841,05 zł dla renty rodzinnej, do której uprawniona jest jedna osoba. Przy rencie rodzinnej przysługującej kilku osobom zmniejszenie jest proporcjonalne i obejmuje tylko część przypadającą osobie osiągającej przychód.

W praktyce wygląda to tak: przy przychodzie 7000 zł brutto przekroczenie wynosi 536,80 zł i o tyle zostanie obniżone świadczenie. Przy 9000 zł przekroczenie sięga 2536,80 zł, ale ZUS odejmie tylko 989,41 zł, czyli maksimum przewidziane dla emerytury.

Bez ograniczeń mogą dorabiać osoby, które osiągnęły powszechny wiek emerytalny — 60 lat kobiety i 65 lat mężczyźni. Limity nie obowiązują też przy rentach wojskowych i wojennych, gdy niezdolność do pracy pozostaje w związku ze służbą, przy rentach rodzinnych po takich inwalidach oraz wtedy, gdy renta rodzinna jest korzystniejsza od ustalonej emerytury z tytułu ukończenia powszechnego wieku emerytalnego.

Osobna zasada dotyczy osób z emeryturą podwyższoną do kwoty minimalnej, która od 1 marca 2026 roku wynosi 1978,49 zł brutto. W ich przypadku zarobek wyższy niż kwota dopłaty do minimum oznacza wypłatę emerytury bez podwyższenia.

Dorabiający mają obowiązek poinformować o tym ZUS, składając formularz EROP.

Skąd ten spadek

Mechanizm jest automatyczny i właśnie dlatego wart uwagi.

Przeciętne wynagrodzenie w pierwszym kwartale jest zawsze podbite — to okres wypłat premii rocznych, nagród i bonusów. W drugim kwartale statystyka wraca do poziomu wynikającego z bieżących pensji. Spadek o 329,75 zł nie oznacza więc, że Polakom obniżono wynagrodzenia. Oznacza, że minął sezon premiowy.

Konsekwencja dla świadczeniobiorcy jest za to całkiem realna: od września może zarobić o 230,90 zł miesięcznie mniej, zanim ZUS zacznie mu obcinać świadczenie. Przy górnym progu granica jest niższa aż o 428,70 zł.

To system, w którym możliwość zarobku jednej grupy zależy od tego, czy w marcu inne firmy wypłaciły swoim pracownikom premie. Emeryt dorabiający na kasie w sklepie albo na zleceniu w ochronie żadnej premii rocznej nie dostał — a jego limit i tak spadł, bo dostali ją inni.

Kwartalna ruletka

Skala wahań w samym 2026 roku pokazuje, jak nieprzewidywalny jest to układ. Od marca próg bezpiecznego dorabiania wynosił 6438,50 zł, od czerwca wzrósł do 6694,10 zł, a od września spada do 6463,20 zł. W ciągu pół roku granica przesunęła się w górę o 255,60 zł, by potem cofnąć się o 230,90 zł.

Od 1 grudnia ZUS ustali kolejne progi na podstawie danych za trzeci kwartał. Osoba dorabiająca musi więc cztery razy w roku sprawdzać, czy jej dotychczasowe zarobki nadal mieszczą się w limicie.

W praktyce oznacza to, że taki świadczeniobiorca nie może zaplanować rocznego budżetu. Umowa o pracę na stałą stawkę, która w sierpniu mieściła się w limicie z zapasem dwustu złotych, we wrześniu może go już przekraczać — bez żadnej zmiany po stronie pracownika.

Sprzeczny sygnał od państwa

Rzecz warta odnotowania wykracza poza tabelkę z kwotami.

Polska mierzy się z najszybszym starzeniem populacji w Unii Europejskiej i kurczącą się liczbą osób w wieku produkcyjnym. Każdy, kto mimo prawa do świadczenia nadal pracuje, płaci składki i podatki — z punktu widzenia finansów publicznych jest wartością netto. Jednocześnie system jest ustawiony tak, że tej samej osobie po przekroczeniu progu odbiera się część świadczenia, a przy wyższym progu całość.

Logika rozwiązania jest zrozumiała: wcześniejsza emerytura ma rekompensować niemożność pracy, więc kto pracuje, teoretycznie jej nie potrzebuje. Rzecz w tym, że próg 6463,20 zł brutto jest niższy od przeciętnego wynagrodzenia w kraju. Nie chodzi więc o odcięcie osób zarabiających fortuny, tylko o tych, które pracują na zwykłym etacie za średnią krajową albo mniej.

Efekt jest przewidywalny i dobrze opisany w badaniach rynku pracy: część zainteresowanych ogranicza legalny wymiar zatrudnienia albo przechodzi do szarej strefy. Państwo nie odzyskuje wtedy ani składki, ani podatku — traci jedno i drugie, oszczędzając kilkaset złotych na świadczeniu.

Źródło: GUS, ZUS

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA