Elektryki nie płoną częściej niż zwykłe samochody
Samochody elektryczne budzą obawy o pożary, szczególnie w garażach podziemnych, ale statystyki pokazują, że ryzyko jest porównywalne do aut spalinowych. Eksperci wskazują na nowe technologie i systemy zabezpieczeń, które mogą ograniczyć zagrożenie. Czy elektryki są bezpieczne, czy wciąż potrzebujemy lepszych regulacji?
Statystyki rozwiewają mity
Z danych Państwowej Straży Pożarnej wynika, że w pierwszej połowie 2025 roku pojazdy elektryczne odpowiadały za zaledwie 0,5% pożarów samochodów w Polsce. Na 4712 zgłoszonych incydentów tylko 23 dotyczyły aut elektrycznych, co daje wskaźnik 0,23 pożaru na 1000 pojazdów – identyczny jak dla aut spalinowych. Od 2020 roku odnotowano 87 pożarów elektryków wobec 50 833 pożarów samochodów spalinowych.
Raport Bezpieczeństwa Pożarowego EV wskazuje, że tylko 30% pożarów elektryków wynikało z awarii, a większość przyczyn była nieznana lub niezwiązana z napędem elektrycznym. To podważa stereotypy o większym ryzyku pożarowym.
Zakaz wjazdu dla samochodów elektrycznych do garaży podziemnych to bzdura, bo mogą wjeżdżać samochody hybrydowe i z tym nie ma problemu, albo samochody, które są zasilane z wodoru.
– podkreśla Tomasz Karwat, obalając mity o niebezpieczeństwie elektryków, biegły sądowy ze Stowarzyszenia Elektryków Polskich.
Technologie zwiększają bezpieczeństwo
Nowoczesne samochody elektryczne są bezpieczniejsze dzięki rygorystycznym normom UNECE R100, które testują baterie litowo-jonowe pod kątem odporności na uderzenia, przegrzanie i zwarcia. Baterie LFP, stosowane coraz częściej, mają niższe ryzyko zapłonu niż starsze baterie NMC. Postęp technologiczny w latach 2014–2025 znacząco poprawił bezpieczeństwo.
Główna kwestia ryzyka pożarowego związana była z tym, że producenci dopuszczali baterie, które miały większe ryzyko pożarowe, żeby mieć większy stosunek pojemności do masy baterii.
– wyjaśnia Tomasz Karwat, wskazując na ewolucję technologii baterii, ekspert ds. elektromobilności.
Wyzwania w gaszeniu pożarów
Pożary samochodów elektrycznych są trudniejsze do ugaszenia ze względu na ciasno upakowane ogniwa bateryjne, które mogą szybko się zapalać. Tradycyjne metody gaśnicze są mniej skuteczne, ale nowoczesne rozwiązania, jak mgła wodna czy maty gaśnicze, mogą ograniczyć rozprzestrzenianie ognia.
Samochodu elektrycznego nie da rady zgasić w taki sposób jak samochodu spalinowego, ten proces jest znacznie dłuższy i dużo bardziej intensywny.
– zauważa Tomasz Karwat, podkreślając trudności w gaszeniu elektryków, biegły sądowy.
Zabezpieczenia garaży podziemnych
Głośny pożar samochodu elektrycznego w warszawskim garażu kilka lat temu pokazał, jak ważne są zabezpieczenia. Betonowe stropy uległy uszkodzeniu, a mieszkańcy nie mogli wrócić do domów przez ponad rok. Eksperci proponują systemy detekcji pożaru, mgłę wodną i specjalistyczne maty gaśnicze, by chronić budynki.
Gdyby wykonano dodatkowe zabezpieczenia ogniowe nad miejscami postojowymi dla elektryków, skutki byłyby znacznie mniej dotkliwe.
– przypomina Grzegorz Linke, wskazując na potrzebę lepszych zabezpieczeń, koordynator certyfikacji systemowej w Saint-Gobain.
Przyszłość elektromobilności
Obawy o pożary elektryków wynikają często z niewiedzy i głośnych incydentów, ale statystyki i nowe technologie pokazują, że ryzyko nie jest większe niż w przypadku aut spalinowych. Kluczem jest modernizacja garaży i lepsze regulacje dotyczące bezpieczeństwa pożarowego.
Przepisy dotyczące parkowania samochodów są w tej chwili bardzo rozważane pod kątem modyfikacji i najskuteczniejsze może się wydawać stosowanie systemów gaśniczych wodnych.
– podsumowuje prof. Dorota Brzezińska, wskazując na potrzebę nowych regulacji, ekspertka z Politechniki Łódzkiej.









