Eksperci EKF: wzrost PKB Polski będzie systematycznie słabnąć do końca dekady
Polska gospodarka nie stoi przed natychmiastowym kryzysem, ale era dynamicznego wzrostu dobiegła końca – tak wynika z najnowszego raportu makroekonomicznego Europejskiego Kongresu Finansowego, przy którego opracowaniu współpracowało rekordowo szerokie grono specjalistów. Prognozy wskazują na konsekwentne spowalnianie niemal wszystkich kluczowych wskaźników do końca bieżącej dekady.
Rekordowy konsensus, nieoptymistyczne wnioski
Jak podaje money.pl, tegoroczna, siedemnasta edycja raportu „Makroekonomiczne wyzwania i prognozy dla Polski” powstała przy udziale 56 ekonomistów – to największa liczba ekspertów zaangażowanych w to opracowanie w całej jego historii. Autorzy określają dokument mianem najszerszego dostępnego konsensusu gospodarczego dotyczącego perspektyw polskiej ekonomii.
Koordynator makroekonomiczny EKF dr Marcin Mrowiec, cytowany przez money.pl, ujął sytuację obrazowo: „Silniki polskiej gospodarki nie zatarły się, ale nie są już w stanie zwiększać obrotów.” To zdanie dobrze oddaje ton całego raportu – nie jest to diagnoza katastrofy, lecz sygnał wchodzenia w fazę strukturalnego wyhamowania.
PKB: wzrosty coraz skromniejsze
Zgodnie z prognozami zawartymi w raporcie, tempo wzrostu polskiego PKB będzie malało z roku na rok. W bieżącym roku spowolnienie względem ubiegłorocznego wyniku ma być jeszcze stosunkowo niewielkie. Jednak już w 2027 roku dynamika ma zejść poniżej trzech procent, by w 2029 roku zbliżyć się do poziomu 2,63 proc. Co istotne – ten scenariusz zakłada brak poważnych globalnych wstrząsów gospodarczych.
Według dr. Mrowca kluczowym czynnikiem hamującym jest demografia. Jak wskazuje ekspert w rozmowie z money.pl, kurczenie się zasobów siły roboczej bezpośrednio ogranicza potencjał wzrostowy gospodarki. W połączeniu z niewystarczającym poziomem inwestycji tworzy to strukturalną barierę dla szybkiego rozwoju. „Każdy kolejny rok będzie systematycznie słabszy, najlepsze mamy już za sobą” – stwierdził ekonomista.
Konsumpcja i płace też tracą impet
Trend spowalniający nie ominie portfeli Polaków. Według raportu EKF tempo wzrostu konsumpcji prywatnej będzie sukcesywnie opadać – z poziomu prognozowanego na ten rok do wartości 2,58 proc. w 2029 roku. Podobna trajektoria dotyczy wynagrodzeń: dynamika wzrostu płac ma wyraźnie osłabnąć do końca dekady, choć nadal pozostanie dodatnia.
Szczególną uwagę ekspertów zwraca sytuacja w obszarze inwestycji. W bieżącym roku prognozowany jest wyraźny boom inwestycyjny – wzrost nakładów na poziomie 8,21 proc. Jednak w kolejnych latach nastąpić ma gwałtowne wyhamowanie, które do 2029 roku sprowadzi tę dynamikę do 3,28 proc. Tak znacząca różnica między rokiem obecnym a perspektywą czteroletnią sugeruje, że obecne ożywienie inwestycyjne ma charakter przejściowy, prawdopodobnie związany z absorpcją środków unijnych.
Inflacja i rynek pracy bez alarmów
Na tle pesymistycznych prognoz wzrostowych wyróżniają się dwa obszary, w których ekonomiści nie przewidują poważnych problemów. Pierwszym jest inflacja – eksperci spodziewają się, że tempo wzrostu cen będzie stopniowo obniżać się i utrzymywać w pobliżu celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego, wynoszącego 2,5 proc. rocznie.
Dr Mrowiec zaznaczył jednak w rozmowie z money.pl, że ten optymizm inflacyjny go zaskakuje, biorąc pod uwagę trwający konflikt na Bliskim Wschodzie. Wskazał, że ewentualne przedłużenie blokady cieśniny Ormuz mogłoby wywołać niedobory towarów w nieprzewidywalnych miejscach łańcuchów dostaw, a impulsy proinflacyjne – jego zdaniem – już kumulują się w systemie gospodarczym.
Drugim obszarem względnego spokoju jest rynek pracy. Autorzy raportu nie prognozują istotnego wzrostu bezrobocia – ich zdaniem sytuacja zatrudnieniowa powinna pozostać stabilna, przynajmniej w horyzoncie objętym analizą.
Strukturalne wyzwanie, nie chwilowe wahnięcie
Zbiorczy obraz wyłaniający się z raportu EKF to gospodarka, która wyczerpała główne czynniki napędowe szybkiego rozwoju z minionych lat. Jak podkreślają eksperci, nie chodzi o cykliczne spowolnienie, które samo się odwróci, lecz o głębsze zmiany strukturalne – demograficzne kurczenie się zasobów pracy i niedostateczny poziom inwestycji zwiększających produktywność.
W tym kontekście dr Mrowiec apeluje – według money.pl – o otwartą komunikację ze społeczeństwem na temat rzeczywistych perspektyw gospodarczych, wyrażając nadzieję, że pojawi się lider polityczny gotowy mówić obywatelom o tych wyzwaniach wprost. Brak takiego dyskursu może sprawić, że postępujące spowolnienie zaskoczy zarówno firmy planujące inwestycje, jak i gospodarstwa domowe kształtujące swoje strategie finansowe na kolejne lata.









