Brexit dziesięć lat później: handel w dole, imigracja w górze, chaos polityczny trwa
23 czerwca 2016 roku Brytyjczycy zagłosowali za wyjściem z Unii Europejskiej stosunkiem 52 do 48 procent. Dziesięć lat później bilans jest jednoznaczny: handel z kontynentem mocno się skurczył, obietnice Brexiteerów nie spełniły się, a kraj przeżył tyle zmian premiera co w poprzednich czterech dekadach razem wziętych. Większość Brytyjczyków w sondażach chce już powrotu do Unii. Dla Polski i całej UE to doświadczenie, które warto czytać nie tylko jako przestrogę, ale jako konkretną lekcję o kosztach wyjścia z największego rynku świata.
Najważniejsze:
Czytaj także: Dziesięć lat po referendum: jak opuszczenie Unii Europejskiej odbiło się na brytyjskiej gospodarce
- Eksport państw UE do Wielkiej Brytanii jest wciąż niższy niż przed Brexitem, licząc wagowo, bez efektu inflacji.
- Netto ponad 900 tysięcy osób przybyło na Wyspy w ciągu 12 miesięcy do połowy 2023 roku, choć Brexit miał ograniczyć imigrację, efekt odwrotny do zamierzonego.
- Keir Starmer ogłosił rezygnację z urzędu premiera; jego następca będzie już siódmym szefem rządu od referendum w 2016 roku.
- Większość Brytyjczyków uważa dziś Brexit za błędną decyzję.
Handel runął, obietnice Brexiteerów nie wypaliły
Jednym z najbardziej wymiernych skutków Brexitu jest stan handlu między Wielką Brytanią a Unią Europejską. Eksport państw unijnych do Wielkiej Brytanii, liczony według wagi, a nie wartości, by wyeliminować efekt wzrostu cen, jest wciąż niższy niż przed Brexitem. Biurokratyczna granica celna skutecznie zniechęciła wielu mniejszych przedsiębiorców, szczególnie w handlu wysyłkowym, do obsługi brytyjskiego rynku. Doszło do swoistej selekcji: część firm po prostu odpuściła Wyspy.
Czytaj także: Wielka Brytania: Bierne służby, zmowa milczenia i nawet ĆWIERĆ MILIONA ofiar pakistańskich gangów gwałcicieli
To liczba, która powinna przykuć uwagę polskich eksporterów. Polska należy do czołowych dostawców towarów na rynek brytyjski w UE, każdy trwały ubytek popytu po drugiej stronie kanału La Manche przekłada się bezpośrednio na wyniki polskich producentów żywności, mebli czy części samochodowych. Brexit pokazuje, że nawet bez taryf celnych sama biurokracja graniczna potrafi trwale odciąć część rynku.
Czytaj także: Nierównowagi handlowe wróciły: globalna gospodarka znów na rozdrożu
Szeroko zapowiadane sukcesy handlowe po wyjściu z UE nie zmaterializowały się. Znaczącego porozumienia wolnohandlowego ze Stanami Zjednoczonymi nigdy nie zawarto, a marzenie o przekształceniu Londynu w lekko regulowany hub finansowy na wzór Singapuru pozostało na papierze. Wiele umów handlowych, które Wielka Brytania podpisała po Brexicie, dotyczyło krajów, z którymi wcześniej miała już porozumienia negocjowane przez Brukselę, były więc odtworzeniem status quo, a nie przełomem.
Warto przy tym pamiętać o skali: Wielka Brytania to jedna z największych gospodarek świata, znacznie bardziej zdywersyfikowana niż kraje dotknięte kryzysem zadłużeniowym w strefie euro. Katastrofy w stylu nagłego załamania nie było. Ale skumulowane koszty, utrata dynamiki handlowej, odpływ firm finansowych do Dublina i Amsterdamu, biurokracja celna, narastały przez lata cicho i bez nagłówków.
Imigracja wzrosła zamiast spaść, i stała się paliwem dla radykałów
Kontrola własnych granic była flagowym hasłem kampanii Brexiteerów. Skutek okazał się odwrotny od zamierzonego. Swobodny przepływ osób z krajów UE rzeczywiście zakończył się, ale na jego miejsce napłynęła większa liczba migrantów spoza Unii. Szczyt migracji netto przypadł na rok kończący się w połowie 2023 roku, kiedy saldo wyniosło ponad 900 tysięcy osób. Najnowsze dane są już wyraźnie niższe i wynoszą około 204 tysięcy, co nadal pozostaje poziomem wyższym niż ten, który Brexiteers obiecywali osiągnąć.
Osobny problem to nieregularna migracja przez kanał La Manche. Dopiero po Brexicie zaczęły się masowe przeprawy łodziami. Od 2018 roku tą drogą dotarło na angielskie wybrzeże ponad 200 tysięcy osób szukających azylu. Powodem jest m.in. kwestia proceduralna: wyjście z UE uniemożliwiło automatyczne odsyłanie migrantów do krajów unijnych na podstawie dotychczasowych mechanizmów.
Paradoks polega na tym, że właśnie te łodzie stały się głównym orężem wyborczym czołowych architektów Brexitu. Brexit stworzył problem, który nakręca polityczne kariery jego twórców.
Polityczny chaos: siedmiu premierów w dekadę
Od referendum Wielka Brytania miała tylu premierów co w poprzednich czterech dekadach razem wziętych. Następca ogłaszającego rezygnację Keira Starmera będzie siódmym szefem rządu od 2016 roku. Reformy strukturalne, szczególnie systemu opieki zdrowotnej i infrastruktury, praktycznie stały w miejscu, każda kolejna ekipa musiała najpierw gasić polityczne pożary związane z Brexitem lub jego konsekwencjami.
Podział na zwolenników pozostania i zwolenników wyjścia z UE zastąpił tradycyjny podział na lewicę i prawicę. Skutki widać też na poziomie jedności samego Zjednoczonego Królestwa. W Irlandii Północnej Brexit rozbudził obawy przed twardą granicą między obiema częściami wyspy i sprawił, że zjednoczenie z Republiką Irlandii przestało być scenariuszem czysto teoretycznym.
To przestroga, którą powinny czytać uważnie państwa członkowskie UE rozważające eurosceptyczne kierunki polityki, nie dlatego, że wyjście z UE jest niemożliwe, ale dlatego, że jego koszty instytucjonalne i polityczne okazują się znacznie głębsze i trwalsze niż sugerowały kampanijne obietnice.
Nastroje się zmieniają, ale powrót do UE nie jest prosty
Przez wiele lat rozmowa o rewizji Brexitu była w brytyjskiej polityce de facto tabu. Politycy obawiali się, że jakikolwiek krok w tę stronę da argumenty eurosceptykom. Jednak w ostatnich miesiącach sytuacja się zmieniła i temat rewizji Brexitu wrócił do publicznej debaty. To sygnał, że ekonomiczne koszty Brexitu stały się zbyt widoczne, by dało się je przemilczać.
Sondaże wskazują, że większość Brytyjczyków uważa Brexit za błędną decyzję. Nastroje przesunęły się wyraźnie w stronę powrotu do Unii. Jednak samo przesunięcie sondażowe to nie plan akcesji — traktat, warunki członkostwa, to wszystko kwestie, które musiałyby być negocjowane od zera, a UE nie jest dziś tym samym projektem co w 2016 roku.
FAQ: pytania, których artykuły rzadko zadają
Czy Wielka Brytania może wrócić do UE?
Teoretycznie tak, traktaty unijne przewidują możliwość ubiegania się o członkostwo przez państwa europejskie. Praktycznie byłyby to wieloletnie negocjacje od zera, a warunki członkostwa musiałyby być ustalane na nowo. Politycy, którzy zaczęli mówić o tym publicznie, nie przedstawili dotąd żadnego formalnego planu.
Czy Brexit to wyjątek, czy może przydarzyć się innym krajom UE?
Doświadczenie brytyjskie pokazuje, że sam mechanizm wyjścia jest możliwy, ale jego realne koszty, trwały spadek wymiany handlowej, chaos polityczny, utrata wiarygodności jako lokalizacji dla inwestycji, są znacznie poważniejsze niż obiecywali eurosceptycy. Żadne inne państwo UE nie rozpoczęło dotąd formalnej procedury wyjścia.
Dlaczego nieregularna migracja przez kanał La Manche zaczęła się po Brexicie, a nie przed?
Przed Brexitem Wielka Brytania mogła na podstawie unijnych przepisów odsyłać nieregularnych migrantów do krajów, przez które wjechali do UE. Po wyjściu z Unii mechanizm ten przestał działać automatycznie, co, jak wskazuje źródło, jest jednym z powodów wzrostu liczby przepraw łodziami od 2018 roku.
Fot. TUBS / Wikimedia Commons (CC BY-SA 3.0)









