Metanowiec w gazoporcie z dostawą gazu

Dywersyfikacja dostaw gazu ratunkiem dla Polski. Kolejny krok to rozbudowa Terminalu LNG w Świnoujściu

16.09.2022
Redakcja
Czas czytania: 4 minut/y

Przed nami prawdopodobnie ciężka zima – jednak nie tak jest tak źle, jak mogłoby. Wszystko dzięki podjętym już kilkanaście lat temu działaniom na rzecz dywersyfikacji dostaw gazu do Polski. Nasze bezpieczeństwo energetyczne dodatkowo zwiększy rozbudowa Terminalu LNG w Świnoujściu.

Kryzys energetyczny

11 dzień września b.r. był 200. dniem wojny na Ukrainie. Konflikt w tej części kontynentu wywrócił do góry nogami dotychczasowy europejski ład polityczny, militarny i energetyczny. Kreml w odpowiedzi na sankcje wykorzystuje swoją ulubioną broń – szantaż gazowy. Gazprom opublikował propagandowy, prawie dwuminutowy film, na którym pracownik spółki zakręca kurek z gazem, po czym w Unii Europejskiej następuje „epoka lodowcowa”.

Przesył surowca do Niemiec przez gazociąg Nord Stream I został wstrzymany, zaś budowę Nord Stream II przerwano, prawdopodobnie na zawsze. Zdaniem Putina obywatele państw Europy Zachodniej, przyzwyczajeni do wygód, nie będą skorzy do wyrzeczeń takich jak redukowanie zużycia ogrzewania i oświetlenia. Tym samym będą wywierali naciski na swoje rządy, aby znieść sankcje.

Dla Polski i reszty Europy zapowiada się ciężka zima, jednak nasza sytuacja mogła być dużo gorsza, gdyby nie wieloletnie starania zmierzające do dywersyfikacji dostaw gazu do Polski.

Ukraina, która walczy z Rosją oraz Białoruś, która de facto stała się stroną konfliktu przez udostępnienie agresorowi swojego terytorium, niejednokrotnie doświadczały szantażu gazowego ze strony Kremla. Według danych Amerykańskiego Urzędu Informacji Energetycznej (Energy Information Administration – EIA) państwo Aleksandra Łukaszenki zużywa o wiele większe ilości energii niż samo produkuje, ponieważ posiada bardzo skromne zasoby naturalne.

Za to Ukraina ma własne złoża błękitnego paliwa, jednak od rozpadu ZSRR w 1991 r. do „Euromajdanu” w 2014 r. jej politycy podpisywali niekorzystne umowy na dostawę gazu z Rosji, tym samym uzależniając się od wschodniego sąsiada. Rosja wielokrotnie to wykorzystywała i domagała się posłuszeństwa od swoich sąsiadów manipulując cenami i ograniczając dostawy.

Terminal LNG ponad podziałami

W lutym 2003 r. Rosja wstrzymała dostawy na Białoruś. W efekcie ograniczyło to także przesył do Polski. Z kolei 1 stycznia 2006 r. rozpoczął się tzw. „konflikt gazowy” między Rosją a Ukrainą, który dotyczył cen i wielkości zadłużenia Kijowa. Gazprom istotnie zmniejszyli dostawy na Ukrainę. Dwa dni później polski rząd podjął decyzję o dywersyfikacji (w tym budowie gazportu), aby nie stać się ofiarą nacisków tak jak Białoruś i Ukraina.

Już w 2004 r. Najwyższa Izba Kontroli na podstawie przeprowadzonej analizy ostrzegała, że głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego Polski jest zbyt duże uzależnienie od jednego dostawcy. Szantaż Moskwy wobec Mińska i Kijowa tylko potwierdził, że należy jak najszybciej podjąć kroki, które uchronią nas przed energetyczną katastrofą.

Od tego czasu dywersyfikacja znajduje się na czele listy zadań dla polskiej polityki zagranicznej i energetycznej. Jak na polskie realia (pomimo opóźnień) budowa i rozbudowa świnoujskiego terminalu stanowi ewenement kontynuacji projektu przez kolejne polskie rządy z dwóch stron politycznej barykady.

Inwestycja została oddana do użytku w 2015 r., zaś we wrześniu 2022 r. Świnoujście odebrało już 185. dostawę błękitnego paliwa. Kupowanie surowca od monopolisty, jakim był Gazprom na polskim rynku, sprawiało, że mieliśmy niewielki wpływ na kształt umowy i cenę. W przypadku transportu drogą morską możemy elastycznie wybierać importerów, którzy proponują najkorzystniejsze warunki. Jak dotąd wiodącymi dostawcami są Katar, USA i Norwegia.

Należy podkreślić, że zgodnie z rynkową praktyką skroplony gaz ziemny jest sprzedawany odbiorcom na zasadzie kontraktów krótko (np. jednorazowej dostawy), średnio lub długoterminowych. Na świecie ok. 75 procent dystrybucji odbywa się na zasadzie długoterminowych umów, zgodnie z którymi ceny kolejnych dostaw są ustalane na podstawie cen ropy naftowej. Nawet jeśli ceny gazu rosną, to możemy być pewni, że wynikają z ogólnoświatowego trendu, a nie politycznego szantażu.

Po nałożeniu sankcji na Rosję, Gazprom wbrew zapisom w umowie, zażądał m.in. od Polski zapłaty za gaz w rublach. W związku odmową, w kwietniu b.r. dostawy zostały wstrzymane. Zakręcenie kurka było mniej bolesne, ponieważ już pod koniec 2019 r. PGNiG zapowiedziało, że nie przedłuży kontraktu jamalskiego upływającego z końcem 2022 r. Dzięki dostawom via Świnoujście byliśmy na to gotowi.

Kolejne inwestycje

W 2021 r. Polska zaimportowała z Rosji 9,6 mld m3 gazu, co stanowiło 55 proc. ogólnego krajowego zapotrzebowania. Świnoujski terminal jest w stanie zapewnić 6,2 mld m3 gazu rocznie. Należy do tego dodać oddawany do użytku gazociąg Baltic Pipie, którego przepustowość od początku 2023 r. będzie wynosiła 10 mld m3. Oznacza to, że te dwa obiekty zapewnią nam ponad dwa razy większy wolumen gazu niż kontrakt jamalski.

Plany rozbudowy Terminalu im. Lecha Kaczyńskiego wpisują się w szerszy kontekst koncepcji tzw. „Bramy Północnej”, która będzie elementem gazowego korytarza północ-południe, łączącego Świnoujście z chorwacką wyspą Krk. Koncepcja jest inicjatywą Grupy Wyszehradzkiej i ma na celu przeorientowanie polityki energetycznej Europy Środkowo-Wschodniej z kierunku wschód-zachód na północ-południe.

W niedługim czasie po oddaniu inwestycji spółka Polskie LNG S.A. (w 2021 r. połączyła się z Operatorem Gazociągów Przesyłowych Gaz-System S.A.) podjęła decyzję o rozwijaniu terminalu. Pierwszy etap to rozbudowa istniejącej już instalacji SCV (Submerged Combustion Vaporiser) o dwa dodatkowe regazyfikatory. Na początku grudnia 2021 r. inwestycję sfinalizowano.

Drugi etap rozbudowy został podzielony na dwie fazy: budowa nowego zbiornika LNG oraz rozbudowa nabrzeża. Nowy zbiornik będzie miał pojemność 180 tys. m3 brutto i zostanie połączony z istniejącą infrastrukturą. Nabrzeże dla statków posłuży do rozładunku, załadunku i bunkrowania. Planowany czas zakończenia obu faz projektu to koniec 2023 r. Wówczas moce techniczne terminalu wzrosną do 8,3 mld m3 rocznie.

Uchroniliśmy się przed katastrofą

Podczas debaty o stanie Unii Europejskiej Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej stwierdziła, że jedną z lekcji wojny na Ukrainie jest fakt, że Europa powinna była wsłuchiwać się w głosy Polski i krajów bałtyckich w sprawie zagrożenia ze strony Rosji. Prawdą jest, że uniezależnienie się od gazu ze wschodu, m.in. dzięki budowie terminalu LNG, jest pierwszym w naszej historii przykładem geopolitycznej przezorności, która prawdopodobnie uchroni nas przez katastrofą.

Dalekowzroczności zabrakło Niemcom, którzy podczas trwania „ery Merkel” nie zbudowali ani jednego terminalu LNG. Po wybuchu wojny na Ukrainie oficjalnie przyznano, że dotychczasowa polityka gospodarcza RFN, opierająca się na węglowodorach sprowadzanych z Rosji, była błędem. Niemcy naprędce podjęli decyzję o zakupie pływającego terminalu, który w grudniu stanie w porcie w Wilhelmshaven. Do 2024 r. Berlin planuje zakupić lub wybudować łącznie sześć terminali.

Polska podjęła decyzję i pierwsze praktyczne kroki w drodze do dywersyfikacji już w 2006 r., a rozbudowa świnoujskiego terminalu pomoże w budowaniu polskiej suwerenności energetycznej.

Marcin Sajniak

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA