Stos monet, wykres spadkowy, flaga Rosji

Dylemat zachodnich firm w Rosji: Między konfiskatą a utratą rynku

12.02.2026
Kamil Śliwiński
Czas czytania: 2 minut/y

Gospodarcza wojna o zasoby zachodnich przedsiębiorstw wkracza w nową, agresywną fazę. Moskwa coraz częściej sięga po narzędzia nacjonalizacji i przejmowania aktywów, traktując je jako odwet za wsparcie militarne dla Ukrainy. W styczniu 2026 roku ofiarą tej polityki padły kolejne duże podmioty, w tym firmy z kapitałem polskim – czytamy w najnowszym Tygodniku Gospodarczym Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Przymusowe przejęcia: Rekordowa skala nacjonalizacji

Rok 2025 przyniósł gwałtowny wzrost wartości przejmowanych przez Kreml aktywów. Według szacunków firmy prawniczej NSP, zajęto mienie o łącznej wartości ponad 3 bilionów rubli, co stanowi niemal 4,5-krotny wzrost w porównaniu z rokiem ubiegłym. Proces ten nie ominął firm, które mimo inwazji zdecydowały się pozostać na tamtejszym rynku.

Na początku 2026 roku, na mocy dekretu Władimira Putina, rosyjskie spółki przejęły zarządzanie oddziałami liderów w swoich branżach: polsko-amerykańskiej firmy CanPack (producenta opakowań) oraz duńskiego Rockwoolu (producenta materiałów izolacyjnych). Jak zauważa Jan Strzelecki na łamach najnowszego Tygodnika Gospodarczego PIE:

Wyzwania stojące przed rosyjską gospodarką zaostrzają walkę o zasoby zachodnich przedsiębiorstw działających w Rosji. Moskwa traktuje zajmowanie zachodnich aktywów przede wszystkim jako odwet za wspieranie Ukrainy. Narażone na konfiskatę są przede wszystkim dochodowe firmy z państw, które Kreml określa jako nieprzyjazne.

Statystyki wyjść: Polskie firmy liderami odwrotu

Dane Kyiv School of Economics (KSE) rzucają światło na skalę exodusu zagranicznego kapitału. Choć liczbowo w Rosji wciąż pozostaje więcej podmiotów (2348), niż z niej wyszło (1916), to właśnie firmy wycofujące się miały kluczowe znaczenie dla gospodarki – odpowiadały za 42 proc. zatrudnienia w sektorze zagranicznym.

Jak czytamy na łamach Tygodnika Gospodarczego PIE, 68% polskich firm obecnych w Rosji wycofało się z tego kraju lub chociaż ograniczyło swoją działalność. To znacznie więcej niż średnia dla wszystkich firm zagranicznych, która wynosi 45%.

Wiele procesów wyjścia odbywało się na skrajnie niekorzystnych warunkach finansowych, czego symbolem stała się sprzedaż zakładów Renault za symbolicznego rubla. Jednocześnie miejsce zachodnich graczy błyskawicznie zajmują podmioty z Chin, Indii, Turcji czy ZEA.

Iluzja bezpieczeństwa i żal za rynkiem

Wielu zachodnich menedżerów przez lata ignorowało sygnały o zacieśnianiu kontroli nad gospodarką przez autorytarny reżim. Charles Hecker w swojej książce „Zero Sum. The Arc of International Business in Russia” wskazuje, że biznesmeni długo nie wierzyli, iż polityka Putina uderzy bezpośrednio w ich inwestycje. Obecnie dominuje obawa, że powrót po wojnie będzie niemożliwy ze względu na chińską dominację.

Jan Strzelecki przytacza w tym kontekście wymowne świadectwo z książki Heckera:

Żal za utratą rosyjskiego rynku pokazuje cytowane w książce stwierdzenie jednego z amerykańskich biznesmenów działających w Rosji: „Nie można po prostu wrócić jak Ford i oczekiwać odzyskania udziału w rynku utraconego na rzecz chińskich marek”.

Gospodarcza stagnacja Rosji

Powrotowi inwestorów nie sprzyjają fundamenty makroekonomiczne. Rosja zmaga się z PKB bliskim zeru, spadającym eksportem surowców energetycznych oraz ogromnym deficytem budżetowym. Inflacja i wysokie stopy procentowe (obecnie 16 proc.) drastycznie ograniczają popyt wewnętrzny. Problemy te są potęgowane przez niskie dochody z ropy i gazu, wynikające zarówno z sankcji, jak i dużej podaży surowców na świecie.

Źródło: Tygodnik Gospodarczy Polskiego Instytutu Ekonomicznego

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA