Dodge zmienia zdanie. Silniki V8 wracają w nowych modelach
Jeszcze niedawno wyglądało na to, że silniki spalinowe w ofercie Dodge’a będą jedynie wspomnieniem. Elektryfikacja, downsizing i turbodoładowane jednostki miały na dobre zastąpić legendarne V8. Tymczasem amerykańska marka właśnie wykonała pełny zwrot — i to o 180 stopni. Teraz zamiast odchodzić od benzyny, postawi na nią… w najmocniejszym wydaniu.
Koniec V6 w Durango – czas na Hemi
Durango w wersji 2026 przestaje oferować bazowy silnik V6. Nawet najtańsza odmiana GT dostanie pod maskę 5,7-litrowego Hemi V8 o mocy 360 KM. Wyżej znajdziemy 6,4-litrową jednostkę „392” (475 KM), a dla najbardziej spragnionych mocy — kultowego Hellcata z kompresorem, teraz dostępnego w specjalnej edycji Jailbreak i w niższej cenie niż wcześniej.
To nie jest kosmetyczna zmiana. To sygnał, że Dodge chce, aby Durango znów było SUV-em z prawdziwie amerykańskim charakterem — głośnym, mocnym i bezkompromisowym.
Charger Sixpack – spalinowy powrót na drogi
Elektryczny Charger Daytona wciąż jest w planach, ale obok niego w ofercie pojawi się wersja Sixpack, napędzana nowymi, rzędowymi, turbodoładowanymi szóstkami Hurricane. Oferują 420 lub 550 KM, napęd na wszystkie koła, tryb burnout i launch control. Premiera zaplanowana jest na koniec 2025 roku.
Co ciekawe, CEO Dodge’a Matt McAlear otwarcie przyznał, że nie wyklucza montażu V8 w nowym Chargerze. Jeszcze niedawno twierdzono, że fizycznie się to nie zmieści — teraz okazuje się, że konstrukcja platformy jednak to umożliwia. To może oznaczać powrót prawdziwego króla prostych do segmentu sedanów.
Hemi wraca do produkcji
W fabryce w Dundee (Michigan) od sierpnia 2025 ponownie ruszy produkcja legendarnej rodziny Hemi: 5.7, 6.4 „Apache” oraz supercharged 6.2 Hellcat. To decyzja, która z pewnością ucieszy nie tylko fanów Dodge’a, ale też marki Ram, która również ma ponownie zaoferować V8 w swoich pickupach.
Odpowiedź jest prosta — rynek. Elektryfikacja może i jest przyszłością, ale tu i teraz fani muscle carów i dużych SUV-ów chcą słyszeć bulgot V8, a nie szum silnika elektrycznego. Spadki sprzedaży, krytyka ze strony miłośników marki i zmiana kierownictwa w Stellantis sprawiły, że Dodge musiał zrewidować swoje plany.









