Gmach Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w Warszawie

Deficyt 281,2 mld zł i dług tuż pod konstytucyjnym sufitem. Rząd przyjął projekt budżetu na 2027 rok

30.09.2026
Redakcja
Czas czytania: 3 minut/y

Dochody na poziomie 696,4 mld zł, wydatki 977,6 mld zł i deficyt sięgający 281,2 mld zł — rząd przyjął we wtorek ostateczną wersję projektu ustawy budżetowej na 2027 rok, informuje PAP. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański założył w projekcie wzrost PKB na poziomie 3 proc. i zapewnił, że do 2030 roku dług publiczny nie przekroczy konstytucyjnego progu 60 proc. PKB — choć w szczytowym 2029 roku ma się do niego zbliżyć na 0,8 pkt proc. Razem z budżetem rząd przyjął pakiet ustaw podatkowych: od uszczelnienia fundacji rodzinnych, przez powrót opłaty cukrowej, po czasowe podniesienie CIT dla największych firm energetycznych i paliwowych.

Wzrost ciągnięty już nie tylko konsumpcją

Ten wzrost staje się wzrostem coraz bardziej zrównoważonym, bo opiera się już nie tylko na silnym konsumencie, ale coraz wyraźniej widzimy przyspieszenie, jeśli idzie o inwestycje

— powiedział podczas wtorkowej konferencji Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki.

Jak podano na stronach kancelarii premiera, dochody z VAT zaplanowano na 363,7 mld zł, z CIT — na 94,6 mld zł, a z PIT — na 33,4 mld zł. Dochody samorządów związane z udziałem w PIT mają wzrosnąć ze 193,8 mld zł w 2026 roku do 206,7 mld zł w 2027 roku, czyli o 6,6 proc.

Dług zatańczy przy progu 55 procent

Wraz z budżetem Rada Ministrów przyjęła strategię zarządzania długiem sektora finansów publicznych na lata 2027-2030. Państwowy dług publiczny ma wynieść 55,09 proc. PKB w 2027 roku, 58,6 proc. w 2028 roku, a szczyt osiągnąć w 2029 roku — 59,2 proc. PKB.

Nie prognozujemy, aby do 2030 r. naruszony został konstytucyjny próg długu na poziomie 60 proc. PKB

— podkreślił minister. Przypomniał przy tym, że do ustawy o finansach publicznych stosuje się państwowy dług publiczny netto: ten ma wynieść 54,7 proc. PKB w 2027 roku, w 2028 roku — z prawdopodobieństwem przekroczenia — 57,4 proc., w 2029 roku 58,1 proc., a w 2030 roku 57,3 proc. PKB.

Te liczby mają twarde konsekwencje prawne. Zgodnie z ustawą o finansach publicznych przekroczenie przez dług progu 55 proc. PKB oznacza, że w roku następującym po ogłoszeniu tej relacji budżet uchwala się bez deficytu albo z wynikiem gwarantującym spadek relacji długu Skarbu Państwa do PKB. Ograniczenia obejmą także samorządy, które będą mogły planować wydatki ponad dochody praktycznie tylko przy zadaniach współfinansowanych ze środków UE. Do tego dochodzi zamrożenie wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, ograniczenie waloryzacji rent i emerytur do wskaźnika inflacji z roku poprzedzającego rok budżetowy oraz zakaz udzielania nowych pożyczek i kredytów z budżetu państwa. Jak zaznaczył Domański, rząd założył już dostosowanie fiskalne, na które składa się szereg ustaw przyjmowanych na bieżąco i planowanych w kolejnych miesiącach.

Fundacje rodzinne pod lupą, cukrowa wraca mimo weta

Wśród przyjętych we wtorek projektów podatkowych jest ustawa o zasadach opodatkowania fundacji rodzinnych. Zdaniem szefa resortu finansów obecne przepisy są wykorzystywane do „bardzo agresywnej, nieuczciwej optymalizacji podatkowej”.

Nie taki był cel, z jakim fundacje rodzinne zostały wprowadzone. Co do zasady miały one ułatwiać sukcesję majątku, a nie służyć agresywnej optymalizacji podatkowej

— zauważył Domański. Projekt ogranicza możliwość osiągania części dochodów za pośrednictwem fundacji, podnosi stawkę podatku przy wypłacie środków z 15 do 19 proc. i wprowadza dwuletni okres posiadania aktywa przez fundację jako warunek preferencji podatkowych.

Rząd wrócił też do projektu tzw. opłaty cukrowej, zawetowanego wcześniej przez prezydenta Karola Nawrockiego. Przesłanką — według ministra — są dane o problemie otyłości w Polsce i potrzeba wzmocnienia finansowania ochrony zdrowia.

96 proc. dochodów z opłaty cukrowej trafia bezpośrednio do Narodowego Funduszu Zdrowia. To nie są środki wzmacniające budżet państwa

— powiedział Domański, odnosząc się do wcześniejszych argumentów prezydenta przeciwko ustawie.

Tańszy prąd dla przemysłu, wyższy CIT dla gigantów

Rada Ministrów przyjęła również projekt przewidujący dopłaty do 50 proc. ceny energii elektrycznej dla przedsiębiorstw z sektorów energochłonnych. Program ma być finansowany m.in. z czasowego podwyższenia CIT dla największych podmiotów o przychodach powyżej 50 mln euro, działających m.in. w wydobyciu ropy i gazu, handlu paliwami oraz przesyle i dystrybucji energii elektrycznej. Stawka ma wzrosnąć z 19 do 30 proc. w 2027 roku, następnie wynieść 26 proc. w 2028 roku i 23 proc. w 2029 roku, by od 2030 roku wrócić do poziomu podstawowego.

To jest pakiet ustaw, który wzmacnia finanse państwa, a tym samym wzmacnia polską gospodarkę

— zaznaczył minister finansów i gospodarki.

Budżet na 2027 rok czyta się jak bilans państwa, które chce jednocześnie zbroić się, inwestować i chronić przemysł — i któremu na to wszystko brakuje 281 mld zł rocznie. Rząd sam przyznaje w strategii, że dług netto najpewniej przebije ustawowy próg 55 proc., co uruchomi automatyczne hamulce: od mrożenia płac budżetówki po waloryzację emerytur ściętą do inflacji. Polityczny paradoks polega na tym, że najbardziej dotkliwe skutki dzisiejszych deficytów zapisane są w ustawie, nie w programach partii — i przyjdą niezależnie od tego, kto będzie rządził, gdy próg pęknie. Sektorom energochłonnym ulżą zaś dopłaty finansowane podatkiem od spółek energetycznych i paliwowych — państwo przekłada pieniądze z jednej gałęzi przemysłu do drugiej, co może być ratunkiem dla hut i chemii, ale rachunek za tę operację ostatecznie zweryfikują ceny prądu i paliw.

Źródło: PAP

Masz temat, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z nami!
Opisujemy ciekawe sprawy nadsyłane przez naszych czytelników. Napisz do nas, opisz dokładnie fakty i prześlij wraz z ewentualnymi załącznikami na adres: redakcja@pkb24.pl.
REKLAMA
REKLAMA