Czy Polska zacznie przyciągać specjalistów z południa Europy?
Bezrobocie wśród młodych w Hiszpanii sięga 23,4 proc., w Polsce ogólna stopa bezrobocia to 3,1 proc. — jedna z trzech najniższych w Unii. Firma doradcza Smart Solutions HR przekonuje, że polski przemysł powinien aktywnie ściągać inżynierów z Południa Europy zamiast opierać kadry niemal wyłącznie na migracji z Ukrainy. Weryfikacja danych Eurostatu, EY i CLEPA pokazuje, że kierunek jest realny, choć skala polskiej przewagi bywa przedstawiana zbyt optymistycznie. Największa luka leży gdzie indziej: po stronie państwa, które nie ma żadnej polityki przyciągania pracowników z Unii.
Południe marnuje inżynierów
Punkt wyjścia jest twardy. W czerwcu 2026 r. stopa bezrobocia wśród młodych w Unii wyniosła 15,5 proc., najniższe wskaźniki odnotowano w Niemczech (7,1 proc.) i na Cyprze (7,8 proc.), a najwyższe w Szwecji (25,9 proc.) i Hiszpanii (23,4 proc.). Dla porównania w kwietniu 2026 r. najniższe stopy bezrobocia ogółem miały Bułgaria (2,8 proc.), Polska (3,0 proc.), Czechy (3,1 proc.) i Cypr (3,2 proc.), a najwyższe Finlandia (10,7 proc.) i Hiszpania (10,3 proc.)
Za tymi liczbami stoi zjawisko, którego statystyka bezrobocia nie pokazuje: absolwenci kierunków technicznych podejmujący pracę poniżej kwalifikacji.
Mamy do czynienia z gigantycznym marnotrawstwem kapitału ludzkiego na unijnym Południu. Setki tysięcy młodych inżynierów, automatyków czy mechaników po prestiżowych uczelniach utknęło w sektorze usług o niskiej wartości dodanej. Dla polskiego przemysłu to uśpione, potężne zaplecze pracowników typu grey collar, po który wkrótce będziemy musieli sięgnąć — zanim zrobią to inni
— powiedziała Natalia Myskova, prezes zarządu Smart Solutions HR.
Ile naprawdę wynosi polska przewaga kosztowa
Argument o sile nabywczej jest prawdziwy, ale nie tak mocny, jak bywa przedstawiany. Materiał Smart Solutions HR podaje, że ceny konsumpcyjne w Polsce to 60–65 proc. średniej unijnej. Dane Eurostatu za 2025 rok są inne: najniższe poziomy cen konsumpcji gospodarstw domowych odnotowano w Bułgarii (63 proc.), Rumunii (65 proc.) i Polsce (73 proc.) średniej UE. Po drugiej stronie Włochy, Estonia, Malta, Cypr, Hiszpania i Słowenia mają poziom cen mniej niż 10 proc. poniżej średniej UE.
Różnica wciąż istnieje i wynosi około dwudziestu punktów procentowych wobec Hiszpanii — ale to nie jest przepaść dwukrotna. Do tego Eurostat wprost zastrzega, że porównywane poziomy cen nie są korygowane o różnice w dochodach ani wynagrodzeniach. Rachunek atrakcyjności trzeba więc robić na parach płaca–koszt życia, a nie na samym indeksie cen.
Motoryzacja: wszystko zależy od tego, kto liczy
Drugi filar argumentacji to fala zwolnień w europejskiej motoryzacji. Tu liczby rozjeżdżają się poważnie. Badanie PwC Strategy& na zlecenie CLEPA wskazuje, że 501 tys. miejsc pracy u dostawców komponentów silników spalinowych stanie się zbędnych przy wygaszeniu technologii do 2035 r., przy 226 tys. nowych miejsc w produkcji napędów elektrycznych, co daje stratę netto 275 tys. do 2040 r. Nowsza analiza mówi co innego: według badania Roland Berger konkurencja ze strony regionów o niższych kosztach i mniejszych obciążeniach regulacyjnych zagraża do 350 tys. europejskich miejsc pracy do 2030 r.
Obie liczby pochodzą z opracowań zamawianych przez organizację branżową dostawców i były kwestionowane. Organizacja Transport & Environment zarzuciła, że badanie dobierało dane pod najczarniejszy możliwy scenariusz, i zestawiła je z raportem Boston Consulting Group, według którego przejście na elektromobilność miało stworzyć 581 tys. nowych miejsc pracy do 2030 r.
Kierunek zmiany jest jednak bezsporny, a kompetencje zwalnianych techników są przenośne.
Europejska motoryzacja przechodzi bolesną restrukturyzację. Zamykane fabryki komponentów spalinowych w Niemczech, Francji czy we Włoszech uwolnią armię doświadczonych techników obróbki skrawaniem i monterów. Polska branża HR musi porzucić pasywny model rekrutacji na rzecz aktywnego przejmowania tych kadr i szybkiego upskillingu w stronę elektromobilności
— podkreśliła Agnieszka Kukier, ekspertka do spraw rekrutacji w Smart Solutions HR.
Czym Polska realnie dysponuje
Teza o Polsce jako „absolutnym liderze greenfieldów” nie znajduje potwierdzenia w danych EY. W 2025 r. Polska odnotowała 285 projektów bezpośrednich inwestycji zagranicznych, o 10 proc. więcej niż rok wcześniej, podczas gdy w całej Europie ich liczba spadła o 7 proc.; wśród pierwszej dziesiątki tylko cztery kraje zanotowały wzrost, a wyższy od Polski osiągnęła jedynie Turcja. To pozycja wyróżniająca się, ale nie pierwsza — Francja, Wielka Brytania i Niemcy pozostają trzema głównymi kierunkami. Gorzej wygląda jakość tych projektów: pod względem miejsc pracy tworzonych w ramach ogłoszonych inwestycji Polska zajęła siódme miejsce, notując spadek o 36 proc. — efekt braku dużych przedsięwzięć; wygenerowane 12 tys. etatów to ponad dwa razy mniej niż u lidera tej kategorii, Wielkiej Brytanii.
Podobnej korekty wymaga teza o bateriach. Polska nie jest globalnym liderem, ale zajmuje drugą pozycję na świecie pod względem zdolności produkcyjnych ogniw litowo-jonowych, wyprzedzając wszystkie kraje europejskie i ustępując jedynie Chinom; według raportu New AutoMotive kraj przyciągnął 7,37 mld euro inwestycji w kilkunastu projektach bateryjnych, co dało blisko 30 tys. bezpośrednich miejsc pracy w łańcuchu dostaw. Dla inżyniera z Walencji to i tak realny argument — dostęp do najnowszego parku maszynowego w Europie jest faktem, niezależnie od tego, kto jest pierwszy na świecie.
Niemiecki konkurent słabszy, niż się wydaje
Materiał wskazuje Niemcy jako głównego rywala o te same kadry, podając lukę 600 tys. fachowców. Dane Instytutu Gospodarki Niemieckiej mówią o niższych i malejących wartościach: za 2024 r. IW raportował 487 tys. brakujących fachowców, a w czerwcu 2025 r. liczba spadła do 391 tys. — nie wskutek strukturalnej poprawy, lecz osłabienia koniunktury. Do tego według ifo tylko 22,7 proc. niemieckich firm zgłasza braki wykwalifikowanych pracowników — najmniej od pięciu lat.
Wniosek dla polskich pracodawców jest odwrotny do intuicyjnego: okno możliwości otwiera się teraz właśnie dlatego, że niemiecki popyt chwilowo słabnie. W dłuższym horyzoncie niemiecka populacja w wieku produkcyjnym ma skurczyć się do 2030 r. o 3–4 mln osób — i wtedy konkurencja wróci ze zdwojoną siłą.
Czego brakuje: państwa
Polski rynek pracy opiera się dziś na jednym kierunku. Na koniec czerwca 2026 r. w ZUS ubezpieczonych było 1,34 mln cudzoziemców, o 8,2 proc. więcej niż rok wcześniej; największą grupą pozostają Ukraińcy, których liczba wzrosła z 818 tys. do 901 tys. Według GUS pod koniec lutego 2026 r. obywatele Ukrainy odpowiadali za 67,9 proc. wszystkich cudzoziemców wykonujących pracę w Polsce. Dwie trzecie zagranicznych kadr z jednego kraju, którego sytuacja zależy od przebiegu wojny, to nie jest zdywersyfikowany portfel.
Postulat Smart Solutions HR brzmi w tym kontekście sensownie — z jednym zastrzeżeniem, którego w materiale nie ma.
Kluczem do pozyskania inżynierów z Południa i Zachodu Europy jest odważne zerwanie z wymogiem znajomości języka polskiego na stanowiskach technicznych
— podsumowała Myskova.
To jest decyzja polityczna, nie kadrowa. Przejście na angielski jako język pracy w zakładach, które w znacznej części powstały przy udziale środków publicznych i unijnych, oznacza wybór modelu gospodarki, a nie usprawnienie procesu rekrutacji. Można ten wybór uzasadnić, ale trzeba go nazwać i przedyskutować, a nie przemycić jako rekomendację działu HR.
Reszta też leży poza zasięgiem pojedynczego pracodawcy. Inżynier z Aten nie przyjedzie dlatego, że fabryka pod Wrocławiem szybko odpowiada na CV. Przyjedzie, jeśli jego dyplom zostanie uznany bez rocznej procedury, jeśli znajdzie mieszkanie w cenie, która nie zje przewagi kosztowej, i jeśli będzie wiedział, ile zapłaci podatku za trzy lata. Polska nie ma strategii migracji zarobkowej wewnątrz Unii — ani instytucji, która by ją prowadziła. Dopóki tego nie ma, „hub inżynieryjny dla Europy” pozostanie hasłem z prezentacji, a nie planem. Rezerwuar kadr na Południu jest realny. Nie jest jednak zarezerwowany dla nas.
Źródło: analiza Smart Solutions HR, Eurostat, EY „Atrakcyjność inwestycyjna Europy 2025″









